I nie chodzi tu o strach, czy wygra, czy dojdzie do finału, czy zacznie w światowym rankingu doganiać liderkę Arynę Sabalenkę. Ten strach jest o wiele poważniejszy, bo widać gołym okiem, że problemy Igi Świątek nie ograniczają się do kortu. Gra źle, bo jest zła na cały świat i spięta, jakby w jej życiowej filozofii zaczęło dominować przekonanie, że jest ona i wilki. W sytuacjach skrajnych w jej oczach widać panikę i niezrozumienie.
To jest powrót do przeszłości, która wydawała się już rozdziałem zamkniętym przez sportowe sukcesy, finansową beztroskę i mocne wsparcie ze strony psycholożki Darii Abramowicz obecnej w wielu aspektach życia polskiej gwiazdy.
Czytaj więcej
W niedzielę rusza Roland Garros – ulubiony turniej Igi Świątek. Polka broni tytułu, ale w to, że wygra w Paryżu po raz piąty, wierzą tylko najwięks...
Iga Świątek. Bajeczny świat się zawalił
Ten bajeczny świat zawalił się podczas ubiegłorocznych igrzysk w Paryżu, gdzie brąz był medalem pocieszenia skąpanym we łzach. Potem pojawił się dopingowy problem szybko i sprawnie rozwiązany pod względem formalnym, ale ślad po tych kilku miesiącach niepewności, gdy wspaniała kariera zawisła na włosku, musiał pozostać. Zmiana trenera to miał być ten element, który odmieni sportowe życie Igi Świątek. I odmienił, ale na gorsze, cokolwiek mówiliby ludzie dobrej woli przypominający, że awanse do ćwierć i półfinałów to nie tragedia.
Czytaj więcej
Iga Świątek nie obroni tytułu w Rzymie. Już w trzeciej rundzie przegrała 1:6, 5:7 z Amerykanką Danielle Collins. W rankingu WTA spadnie co najmniej...
Globalnie największa – obok Roberta Lewandowskiego – gwiazda polskiego sportu w XXI wieku, próbując w wypowiedziach (bo wywiadami nazwać je trudno), wytłumaczyć swoje porażki, najczęściej mówi o perfekcjonizmie i presji, którą sama na siebie nakłada.
To akurat w przekazie dla mediów, zdominowanym przez psychologiczno-marketingową nowomowę, jest być może najbliższe prawdy. I niestety przed turniejem Roland Garros jest kolejnym powodem do obaw, bo w Paryżu ta presja będzie po stokroć większa, niż była w Madrycie i Rzymie, gdzie na ziemnych kortach w ubiegłym roku Iga Świątek triumfowała, a w tym przegrywała. Jest wielu sportowców, którzy twierdzą, że w ich zawodzie presja to przywilej, ale mówią tak zwykle, gdy już ją wytrzymali i to nie raz.
Problem Igi Świątek jest poważniejszy
Iga Świątek też ją wytrzymywała, choćby broniąc w ubiegłym roku w Paryżu meczbola w drugiej rundzie pojedynku z Naomi Osaką czy trzech meczboli w finale w Madrycie przeciwko Arynie Sabalence. Wydawała się dobrze uzbrojona, by radzić sobie w takich sytuacjach, i nagle ta zbroja pękła.
Czytaj więcej
Na 22 maja zaplanowano losowanie par w turnieju Roland Garros. Spektakl „French Open" odtworzy zwycięstwo Igi Świątek nad Naomi Osaką z 2024 r. Spe...
Oczywiście nawet największe gwiazdy tenisa – szczególnie kobiecego – miały słabsze sezony, potem wracały na szczyt i zaczynały nowe kariery. Trudno jednak obronić się przed refleksją, że problem Igi Świątek jest poważniejszy, że aby wrócić tam, gdzie była, musi ona zacząć nie nową karierę, lecz nowe życie. Z kim i od kiedy? Oto jest pytanie.