Byłem w kinie na „Zielonej granicy”. Od lat bardzo rzadko do kina zaglądam, tyle jest innych możliwości oglądania. W tym roku poszedłem trzy razy. Skusiły mnie filmy dotyczące świata islamu - irański „Święty pająk” i arabskojęzyczny o Egipcie „Chłopiec z niebios”, zrealizowany przez szwedzkiego reżysera. Trzeci to kolejna odsłona „Mission impossible” - to było rodzinne wyjście do kina.
Czwarty raz przed duży ekran zapędziła mnie władza, rozpętując akcję „tylko świnie siedzą w kinie”.
Czytaj więcej
Byłam tam. Przy mnie funkcjonariusze Straży Granicznej wywieźli młodego, chorego chłopaka z Syrii za druty, z powrotem na Białoruś do Łukaszenki, a...
Wychodzę z prostego założenia, które - jak można się zorientować w rozgrzanych do czerwoności mediach społecznościowych - ma coraz mniej zwolenników: sztuka to sztuka, film fabularny to film fabularny, reżyser, twórca może sobie pozwolić na wiele - w tym na brutalną krytykę rzeczywistości, przedstawianie wizji, która innych boli, drażni, wywołuje wyrzuty sumienia albo jest przez tych innych uznawana za kłamliwą.
Czytaj więcej
„Zielona granica” jest także o potencjale dobra, który w nas tkwi. Objawił się na przykład, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. Wtedy wszyscy pomagali...
Pamiętam, choć nie potrafię wskazać źródła, że Agnieszka Holland, tak teraz atakowana za „Zieloną granicę”, broniła z tych właśnie mniej więcej powodów filmu „Smoleńsk”. Nie piętnowała tych, co do kina poszli.
Czytaj więcej
O decyzji w sprawie dotacji PISF dla filmu o katastrofie smoleńskiej powinna zdecydować jakość scenariusza, nie względy polityczne - powiedziała Ag...
Mam wrażenie, że gdyby Amerykanie podchodzili do filmów fabularnych podobnie jak Polacy wykrzykujący hasła „tylko świnie siedzą w kinie”, to amerykański przemysł filmowy przeżywałby poważny kryzys finansowy. Tylu złych mundurowych się tam w filmach pojawia, tylu bezwzględnych szefów służb wywiadowczych, tylu knujących spiski morderców na ważnych stanowiskach, nawet w Białym Domu.
Czytaj więcej
Podczas projekcji filmu "Zielona granica” w Białymstoku doszło do incydentu. Na sali kinowej obecna była reżyserka Agnieszka Holland. ”Pokaz próbow...
Co jako „świnia” wyniosłem z tego seansu? Film jest dobry, choć jednak nie wybitny. Nie z tych, na które chodzi się wiele razy. Nawet najbardziej wstrząsające sceny (jest ich kilka - niektóre znają już i ci, którzy filmu nie obejrzą) są przedstawione w bardzo oszczędny filmowo sposób. Główna słabość filmu miała być chyba jego zaletą - sprawiać wrażenie dokumentu. Do tego potrzebna by była jednak odpowiednia gra aktorów. Z tym jest problem, zwłaszcza, jeżeli chodzi o młodych polskich aktorów. Zachowują się, jak w polskich stand upach, najbardziej skupiając się na przekleństwach. Ta sztuczność daje szansę oddalić potencjalny zarzut: w filmie fabularnym można prawie wszystko, ale czy w dokumentalnym także?
Czytaj więcej
W ten weekend wchodzi na nasze ekrany siedem tytułów. Ale szczególnie chciałabym polecić dwa polskie: „Zieloną granicę” Agnieszki Holland i „Strzęp...
Kilka razy film razi tanią publicystyką. Jest w nim też coś, czego jednak raczej nie ma w tych amerykańskich o złych politykach - padają prawdziwe nazwiska (we wspomnianym, nieamerykańskim, świetnym „Chłopcu z niebios”, zły egipski dyktator pojawia się tylko na portrecie). Na dodatek reżyserka wypowiadając się o filmie wspomina też o konieczności zmiany władzy w Polsce. A premiera odbywa się kilka tygodni przed kluczowymi dla naszego kraju wyborami. W tym sensie jest też manifestem politycznym, choć nie partyjnym, wiadomo przeciw komu, ale nie wiadomo za kim.
Czytaj więcej
Trwa bezprecedensowy atak polityków Zjednoczonej Prawicy na Agnieszkę Holland, autorkę „Zielonej granicy”.
Czy to właściwy moment na taki film manifest? Pewnie niewielu z tych, którzy go obejrzą, zmieni poglądy, nie tylko partyjne, ale i te w sprawie muru na granicy, imigracji czy Łukaszenki. A co z tymi, którzy nie obejrzą? Dużo zależy od tego, czy nie obejrzą tylko z tego powodu, że uwierzą, iż to film dla „świń”, taplających się w antypolskim błocie i krztuszących się nienawiścią do munduru.