Michał Szułdrzyński: Do czego Donald Tusk potrzebuje Michała Kołodziejczaka, Adama Bodnara i Bogusława Wołoszańskiego na listach PO

Nowe nazwiska na listach PO wzmacniają pozycję Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska jako lidera opozycji. Ale niosą ze sobą też spore ryzyka.

Aktualizacja: 17.08.2023 06:22 Publikacja: 16.08.2023 13:05

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk i lider Agrounii Michał Kołodziejczak na posiedze

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk i lider Agrounii Michał Kołodziejczak na posiedzeniu Rady Krajowej PO

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Ogłoszenie przez Donalda Tuska składu list wyborczych w zarządzonych na 15 października wyborach parlamentarnych to ruch, który ma dwa cele: bieżący, czyli krótkofalowy, oraz bardziej dalekosiężny. I tak jak ten pierwszy wygląda na zaplanowany wobec działań PiS, tak ten długofalowy pomyślany jest jako próba ułożenia na nowo całej sceny politycznej.

Dlaczego Donald Tusk ogłosił, że unieważnia referendum

Na czym polega krótkofalowy cel? W ciągu ostatnich dni polityczna inicjatywa należała do obozu rządzącego. PiS zdecydował się zrobić z ogłaszania pytań referendalnych prawdziwe polityczne show, które miało zdominować całą debatę publiczną. I tak się właśnie stało. W kolejne dni przedstawiano kolejne pytania, a 16 sierpnia jeszcze je dodatkowo zmieniono, składając w Sejmie projekt odpowiedniej ustawy. Jak słusznie zauważał w „Rzeczpospolitej” Marek Migalski, zarówno treść jak i samo opakowanie referendalnych pytań stanowi dla opozycji bardzo poważne zagrożenie.

Czytaj więcej

Marek Migalski: Referendum trzeba ośmieszyć

Samo referendum pozwala na obejście limitów finansowych w kampanii, a po drugie stanowi próbę odwrócenia niekorzystnych trendów. PiS szuka bowiem takich tematów, w których może pokazać, że zgadza się z większością społeczeństwa, gdy tymczasem w kwestii wielu jego kontrowersyjnych ruchów – począwszy od wyroku TK w sprawie aborcji, rozmaitych skandali, niedomagań służby zdrowia itd. – władza tak naprawdę stała po stronie mniejszości, co stanowiło trudny punkt wyjścia do finiszu kampanii. Teraz PiS zamiast tłumaczyć się z tego, co przez osiem lat nie wyszło, chce zogniskować dyskusję na sprawach, które zarówno budzą emocje, jak również w których PiS prezentuje poglądy większości społeczeństwa. Dlatego Donald Tusk w środę ogłosił także, że „unieważnia” referendum i wyśmiał je, nazywając aktem oskarżenia wobec PiS.

Co Michał Kołodziejczak może dać Donaldowi Tuskowi

Ale Donald Tusk zrobił nawet coś więcej, pompowany przez PiS balonik spróbował przebić, przedstawiając listy wyborcze, które skonstruowano tak, że muszą przyciągnąć uwagę. Jak za dawnych czasów, PO przeciąga znane postaci z innych stron barykady i wrzuca na listy osobowości telewizyjne dotąd niekojarzone z polityką.

Czytaj więcej

AgroUnia wspólnie z KO w wyborach do Sejmu

To ruch ryzykowny. Najgłośniejszy transfer, czyli Michał Kołodziejczyk będzie się musiał zmierzyć z wieloma trudnymi pytaniami, choćby o swe wcześniejsze wypowiedzi na temat samego Tuska, z którym w środę stanął na scenie. Część komentatorów wytknęła z kolei liderowi Agrounii romans z postaciami takimi jak Robert Bąkiewicz czy też antyunijne poglądy. PiS natychmiast też przypomniał oskarżenia o współpracę z PRL-owskimi służbami Bogusławowi Wołoszańskiemu, co ułatwia polaryzację na linii podziału postkomunistycznego. Owszem, każde z nowych nazwisk (podobnie jak lewicowe posłanki, które w ciągu ostatnich lat kilka razy zmieniały partie) może być pewnym obciążeniem. Ale logika wydaje mi się tu inna. Adam Bodnar, Michał Kołodziejczak, Bogusław Wołoszański, Hanna Gil-Piątek, Karolina Pawliczak raczej dotychczasowego elektoratu PO nie przestraszą, tym bardziej, że kandydatury te firmuje sam Donald Tusk. Ale mogę w różnych grupach elektoratu dodać po parę, paręnaście albo nawet paręset tysięcy głosów.

Tusk chce mieć swoją ofertę dla wsi kosztem Trzeciej Drogi i PSL

Bodnar, Pawliczak czy Gil-Piątek to szansa na głosy wyborców o bardziej lewicowych sympatiach czy wrażliwych na prawa człowieka, a Kołodziejczak szczególnie na wsi. I właśnie mariaż z Agrounią ma być uderzeniem w PiS, ale też w PSL. Dlatego też nie była to dobra wiadomość dla innych partii opozycyjnych. Trzecia Droga i Lewica mają teraz o czym myśleć. Zagrożenie ich ześlizgnięcia się pod próg wyborczy rośnie, co dla opozycji jako całości mogłoby okazać się fatalne – nie dałaby radę zbudować większości. I na tym polega największe ryzyko środowego zagrania Donalda Tuska.

Ale samą Platformę ten ruch wzmacnia. Po pierwsze, ugruntowuje rolę tej partii jako głównej siły politycznej po stronie opozycji, a po drugie, pozycję samego Donalda Tuska jako niekwestionowanego lidera opozycji. A przy okazji przewodniczący Platformy dokonał licznych roszad między Sejmem a Senatem, meblując sobie skład przyszłego Klubu Parlamentarnego i pacyfikując potencjalnych buntowników.

Ogłoszenie przez Donalda Tuska składu list wyborczych w zarządzonych na 15 października wyborach parlamentarnych to ruch, który ma dwa cele: bieżący, czyli krótkofalowy, oraz bardziej dalekosiężny. I tak jak ten pierwszy wygląda na zaplanowany wobec działań PiS, tak ten długofalowy pomyślany jest jako próba ułożenia na nowo całej sceny politycznej.

Dlaczego Donald Tusk ogłosił, że unieważnia referendum

Pozostało 91% artykułu
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego prezydent Andrzej Duda nie powinien polecać pasty do zębów i kandydatów do PE
Komentarze
Bogusław Chrabota: Romanowski od Funduszu Sprawiedliwości opluł bohatera podziemia
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska
Komentarze
Anna Słojewska: Palestyna dzieli Unię. UE stoi w rozkroku w kwestii Strefy Gazy