W środę 5 października na drugiej kolumnie papierowego wydania „Gazety Wyborczej” ukazał się sporej wielkości i lakoniczny w swej treści nekrolog: „Zmarł Jerzy Urban, dziennikarz, Redakcja »Nie«”. Kim był, wszyscy wiemy. Co pisał, na czym zrobił pieniądze, też. Za kogo się miał i jaką sobie przypisywał w ostatnich latach rolę, trudno o wątpliwości. Przynajmniej w naszym środowisku. Nie chcę odmawiać zmarłemu prawa do nekrologu, zwłaszcza gdy piszą i zamieszczają go do publikacji jego współpracownicy. Niemniej jedno budzi mój sprzeciw. Sposób, w jaki podpisano zmarłego.