Reklama

Lepiej z Sikorskim przegrać

Przegrana batalia o stanowisko szefa NATO dla Radosława Sikorskiego znów stawia przed Polską pytanie. Czy powinniśmy uważać się za jedno z sześciu, siedmiu największych państw Europy i wystawiać ambitnych oraz wyrazistych polityków? A może mamy pogodzić się ze statusem żółtodzioba w euroklubie i wystawiać raczej kandydatury szacowne, ale nudne – postacie budzące jak najmniej kontrowersji?

W latach 90. liczni politycy dawnej PZPR robili zagraniczne kariery, bo doskonale wiedzieli, co zachodni partnerzy chcieli od nich usłyszeć. Za pomocą euroentuzjazmu usiłowali zmyć z siebie czerwoną barwę.

W końcu jednak nasi wysłannicy w NATO i Unii zaczęli prezentować także polską rację stanu i polskie ambicje. A gdy Jacek Saryusz-Wolski zabiegał o pozostające wcześniej w niemieckich rękach szefostwo Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, rozpętała się dyskusja. W zamian za to stanowisko proponowano Polsce Komisję Budżetową dla Janusza Lewandowskiego. Czy powinniśmy brać, co nam dają, czy walczyć o więcej? Powalczyliśmy i Saryusz-Wolski kieruje dziś Komisją Spraw Zagranicznych.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama