W latach 90. liczni politycy dawnej PZPR robili zagraniczne kariery, bo doskonale wiedzieli, co zachodni partnerzy chcieli od nich usłyszeć. Za pomocą euroentuzjazmu usiłowali zmyć z siebie czerwoną barwę.
W końcu jednak nasi wysłannicy w NATO i Unii zaczęli prezentować także polską rację stanu i polskie ambicje. A gdy Jacek Saryusz-Wolski zabiegał o pozostające wcześniej w niemieckich rękach szefostwo Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, rozpętała się dyskusja. W zamian za to stanowisko proponowano Polsce Komisję Budżetową dla Janusza Lewandowskiego. Czy powinniśmy brać, co nam dają, czy walczyć o więcej? Powalczyliśmy i Saryusz-Wolski kieruje dziś Komisją Spraw Zagranicznych.