Doradzać będzie Bronisławowi Komorowskiemu dawny dyktator, podsądny w kilku wciąż niezakończonych procesach dotyczących przestępstw poprzedniego systemu. Człowiek, który dławił wolność Polaków.
Wiem, brzmi to patetycznie. Nie w duchu obecnej epoki. A ja nie jestem nawet w tych sprawach jastrzębiem. Dekomunizację traktowałem kiedyś nie jako odwet na ludziach, lecz okazję do stworzenia uczciwszych reguł awansu. Mam świadomość, że partia złożona z polityków o peerelowskich rodowodach uzyskała społeczną legitymację. Przy okazji odbył się u nas spektakl pod tytułem "Cynizm nagrodzony". Ale dziś to już spór w dużej mierze historyczny.