Reklama

Terapia szokowa PJN. Komentarz Michała Szułdrzyńskiego

Zmiana szefa partii w pół roku od jej powstania jest miarą dotychczasowej katastrofy, jaką poniósł projekt polityczny Polska Jest Najważniejsza.

Aktualizacja: 05.06.2011 09:01 Publikacja: 05.06.2011 08:49

Jeśli członkowie ugrupowania zdecydowali się na zmianę szefa, przyznali wprost: dotychczasowe szanse zostały zmarnowane, okazje nie zostały wykorzystane. Przyznali też, że nadzieje pokładane w Joannie Kluzik-Rostkowskiej okazały się płonne, a ona sama nie zdała egzaminu z przywództwa.

Od listopada partia zdążyła się dwa razy rozpaść i wiele razy publicznie pokłócić. Porzuciło ją dwóch ojców założycieli. Adam Bielan znalazł się dziś w orbicie PiS, Michał Kamiński jest o krok od Platformy. Początkowe zainteresowanie mediów nie zostało przez PJN wykorzystane, a partia kompletnie zgubiła się w strategii. Sondażowe poparcie, gwarantujące z początku pewne przekroczenie progu wyborczego, zmieniło się w dzisiejsze jednoprocentowe. Choć głównym wyróżnikiem miała być polityka racjonalna, przeciwstawiona emocjom, którymi miały w polityce grać PiS i PO, nie sposób było nie dostrzec w tej partii obsesji na punkcie Jarosława Kaczyńskiego oraz – nieco tylko mniejszej – Donalda Tuska.

Jaki jest dotychczasowy dorobek PJN? Złośliwi powiedzą o trzech projektach ustaw, których Platforma nie dałaby rady sama zgłosić lub uchwalić. Zakaz billboardów i spotów wyborczych, ograniczenie o połowę dotacji dla partii politycznych i projekt ustawowego zmuszenia Radia Maryja do zerwania związków z PiS. Słuchając  Michała Kamińskiego czy Jana Filipa Libickiego można było często odnieść wrażanie, że ich życiową misją jest uprzykrzenie życia Kaczyńskiemu, nic więcej.

Rada Krajowa, zmieniając szefa partii, postanowiła zaaplikować PJN terapię szokową. Zerwanie ma dużą rangę wizerunkową, ale nie pierwszy to raz, gdy partia ta próbuje znaleźć swój wizerunek. Z tym, że dotychczas się w tym gubiła.

Kluzik-Rostkowska stanie się dziś swego rodzaju kozłem ofiarnym, na który PJN będzie zrzucać winę za wszystkie dotychczasowe niepowodzenia. Liderzy partii będą się musieli nauczyć nie przesadzić w tym rytuale, bo odejście założycielki byłoby nie tyle dalszym oczyszczeniem, co kolejnym ciosem.

Reklama
Reklama

Wybór Pawła Kowala na szefa partii jest dla PJN szansą. W tej chwili Kowal to najmłodszy przywódca partyjny w Polsce. Jest ćwierć wieku młodszy od Kaczyńskiego i osiemnaście lat od Tuska, co w polityce oznacza pokoleniową przepaść – zupełnie inne myślenie o świecie i o polityce. Kowal wszedł do życia publicznego w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, dojrzewał politycznie razem z polską demokracją. Osiągnął w życiu wiele dzięki własnej ciężkiej pracy, jest konserwatywny, ale też europejski. Świetnie się czuje na unijnych salonach, ale ma też czwórkę dzieci. Niedawno obronił doktorat o ostatnich latach PRL. Jeśli PJN chce przyciągnąć wyborców młodych, nikt nie nadaje się do tego lepiej niż on.

Już wkrótce poznamy odpowiedź na pytanie, czy ma talenty lidera, które pozwolą mu zmienić oblicze PJN w pięć miesięcy, które zostały do wyborów.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa
Komentarze
Mirosław Żukowski: Trudna radość z olimpijskiej zimy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama