Osobiście nie martwię się zbytnio wyrokiem, który został wymierzony Robertowi Fryczowi za stronę AntyKomor. Wszystko wskazuje na to, że pan Frycz ma troszeczkę za uszami i sąd miał prawo wydać wyrok taki, a nie inny. Choć może lepiej dla nas wszystkich byłoby, gdyby umorzył sprawę, bo taką możliwość zdaje się, że też miał.
Frycz to przeżyje, a groźba knebla jest na razie bardziej potencjalna niż realna. Przy czym lepiej jest grzmieć zawczasu, niż później obudzić się z ręką w nocniku. W tym momencie interesuje mnie jednak, co innego.