Chodzi o bardzo znaną polską piosenkę - doczekała się wielu interpretacji i wersji, od disco polo po heavy metal, a grana jest niemal na każdym weselu.

"Hej dziewczyno, spójrz na misia,

On przypomni, przypomni chłopca ci.

Nieszczęśliwego białego misia,

Który w oczach ma tylko szare łzy..."

Trzech starszych panów i miś

- Prawa autorskie do utworu muzycznego pt. "Biały Miś" przysługują panom Januszowi Kreftowi i Janowi Tarce w częściach równych, po połowie - poinformował RMF FM sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Jak informuje w czwartek rozgłośnia,  dwaj starsi już dziś panowie twierdzą, że już w latach 60. ubiegłego wieku wykonywali ten utwór w Trójmieście. To oni uznani zostali za współautorów słów oraz muzyki.

Przegranym jest pozwany Mirosław Górski, wpisany jako autor w wielu źródłach. W wypowiedzi dla jednej z gazet twierdził, że "Białego Misia" napisał w lutym 1970 r., gdy grał w wojskowym zespole. Piosenka miała być wyrazem tęsknoty do żony i syna, którego rodzice nazywali "biały miś". Na przepustce Górski zaprezentował piosenkę bratu Waldemarowi, a on zaczął ją grać na koncertach swojej kapeli. Tak zdaniem Górskich "Miś" poszedł w świat.

Sąd nie dał  Górskiemu wiary i uznał, że nie ma on praw autorskich do "Białego Misia".

Grająca pocztówka na dowód

Rozstrzygnięcie sporu trwało aż 7 lat, w tym czasie przesłuchiwano świadków i przeróżne nagrania. Sąd zamówił także kilka opinii biegłych, np. z zakresu muzykologii, fonoskopii czy grafologii.  Jednym z kluczowych dowodów w sprawie była grająca pocztówka.

- Mój klient dysponował najwcześniej datowanym nagraniem wykonanym na płycie pocztówkowej. On wskazywał, że to było jego nagranie. Było przegrane z magnetofonu szpulowego, było poddawane weryfikacji przez biegłych. Biegli byli w stanie określić czy np. napisy na tej płycie były poczynione w latach 60., porównując charakter pisma mojego klienta z jego zeszytami z technikum. Biegli nie byli w stanie przeprowadzić badania fonoskopijnego porównującego głos, bo ten głos na przestrzeni lat się zmienia. Raz, że przez kolejne odtworzenia, dwa, że przez przegrywanie utworu z jednego nośnika, czyli szpuli, na drugi, czyli pocztówkę. Studio nagrań też nie dysponowały taką technologią, jak dziś i ten dźwięk jest bardzo zniekształcony - mówił RMF FM adwokat Michał Komorowski, reprezentujący przed sądem jednego ze współautorów "Białego misia."

Wyrok jest nieprawomocny i stronom przysługuje prawo do wniesienia apelacji do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.