Największym rzekom towarzyszą ostrzeżenia o suszy hydrologicznej, w rolnictwie brak opadów osłabia zbiory, w energetyce zagraża starym elektrowniom. Przemysł zaś poważnie boi się wyłączeń prądu. A to już kolejna susza w ciągu ostatnich kilku lat.

Susza w całej Polsce

– W ostatnich dniach stwierdziliśmy wzrost zagrożenia we wszystkich uprawach. Susza dotyka coraz większej liczby gmin i coraz większej powierzchni kraju – mówi prof. Andrzej Doroszewski, kierownik Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej w Instytucie Upraw, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Susza rozwija się powoli, ale analitycy zapowiadają, że będzie zwiększała swój obszar, a i tak dotknęła już wszystkich regionów kraju. Najbardziej zagrożone są obecnie uprawy kukurydzy na ziarno i kiszonkę, następnie – krzewy owocowe, rośliny strączkowe, warzywa gruntowe. – Oczywiście, mogą być straty znacznie większe i są takie powiaty, gdzie susza spowodowała straty ponad 60 proc. upraw, zwłaszcza na Podkarpaciu – mówi prof. Doroszewski.

Czytaj więcej

Susze przybierają na sile, a będzie jeszcze gorzej

Sytuacja z suszą hydrologiczną jest ciężka. – Sam jestem zaskoczony, w ciągu ostatnich trzech tygodni sytuacja się pogorszyła – mówi Michał Sikora, hydrolog IMGW. Już 235 stacji notuje przepływy poniżej średniego niskiego przepływu, a to w tym roku rekord. Większość rzek w Polsce ma stany niskie i średnie i – co ważne – nie widać szans na poprawę. W większej części dorzeczy Odry i Warty, a także dla zlewni Bugu również są wydane ostrzeżenia przed suszą. Odra aktualnie dodatkowo jeszcze walczy z katastrofą ekologiczną. – Nie jest wykluczone, że mogą wystąpić problemy z zaopatrzeniem w wodę, bo wodociągi pobierają część wody bezpośrednio z rzek, a pozostałe – z wód podziemnych. Po dłuższym czasie suszy opada też lustro wód podziemnych – mówi Sikora.

– Problem z wodą oczywiście będzie narastał, wrzesień jest również zazwyczaj suchym miesiącem, zmiany klimatu będą postępować, o ile nie zdecydujemy się na zmiany – mówi Klara Ramm, ekspert Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”. – Widać nowe zjawiska, jak projekty z wykorzystaniem deszczówki, ale to głównie działania oddolne, osób indywidualnych – dodaje Klara Ramm.

Za ciepło na chłodzenie

– Ogólnie wysokie temperatury źle wpływają na energetykę konwencjonalną, a jednocześnie zwiększają zapotrzebowanie na energię do chłodzenia – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii.

Problemem jest nie tylko niski poziom wody, ale też jej za wysoka temperatura w rzekach. Część elektrowni, które mają otwarty obieg wody, może więc zostać wyłączona przez problem z utrzymaniem temperatury. Zmiany klimatu potęgują problemy wielkich elektrowni, które wytwarzają w czasie pracy wysokie temperatury. Przez upały na liniach energetycznych robią się tzw. zwisy, które zmniejszają zdolności przesyłowe.

Energetyka już boi się zimy, także ze względu na możliwy deficyt surowców energetycznych. – Potrzebujemy pilnie planu redukowania zużycia energii tam, gdzie to jest możliwe, bo przy rekordowym zużyciu możemy mieć naprawdę niebezpieczną sytuację zimą. Nie mamy jasnej strategii ograniczania mocy dla ochrony strategicznych biznesów. Do działania trzeba mobilizować wszystkich, redukować zużycie energii tam, gdzie jego wysoki poziom nie jest niezbędny – mówi Maćkowiak-Pandera. Wskazuje na brak w Polsce dyskusji, jakie toczą się w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii. Kraje te już wdrażają plany oszczędzania energii. Hiszpanie wprowadzili obowiązek wyłączania witryn sklepowych po 22, a temperatura w pomieszczeniach klimatyzowanych ma mieć minimum 27 stopni, pod groźbą kar.

Braki dostaw prądu mogą dotknąć przemysł. Branża spożywcza boi się ogromnych strat żywności w razie wstrzymania produkcji. W czwartek aż 15 organizacji branżowych wysłało apel do premiera o zagwarantowanie im takich ilości prądu i gazu, które utrzymają ciągłość produkcji, zwłaszcza jesienią i zimą. – Potencjalne ograniczenia w dostępie do żywności mogą być powodem paniki i niepokojów społecznych oraz pogłębić destabilizację państwa – piszą producenci. Choć energetyka uspokaja, że susza nie spowoduje ograniczeń w dostawach energii, to jednak obawy w przemyśle są. – Wystarczy kilka dni upałów i wszystko może się zmienić, kiedy zużycie energii wzrośnie. Wtedy na pierwszej linii są fabryki, które będą musiały mocno zejść z zużyciem – mówi nam anonimowo jeden z producentów AGD.

Czytaj więcej

Susza w całym kraju. Wszystkie uprawy są zagrożone

Wysokie stopnie zasilania regulowane rozporządzeniem z 2011 r. zamkną nie tylko fabryki, ale też duże sklepy. Nie są one w stanie pracować w oparciu o agregaty, bo koszty są zbyt wysokie. Z kolei braki dostaw zaskoczą biznes, bo rozporządzenie nie przewiduje czasu na przygotowanie się do redukcji zużycia energii.

Żywność nie tanieje

Choć to szczyt sezonu, to w sklepach wcale nie widać spadku cen owoców i warzyw, wynika z badania UCE Research i Wyższych Szkół Bankowych. Staniały właściwie tylko ziemniaki i cebula. Owoce są droższe o 15,1 proc., jabłka aż o 30,9 proc. – Spirala inflacyjna rozkręciła się już na dobre i należy spodziewać się kolejnych podwyżek. Przemawiają za tym czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Wciąż jest odczuwalny wzrost kosztów wytwarzania, wywołany pandemią. Wysokie ceny na świecie nie pozostają bez echa w naszym kraju. Ostatnio na pierwszy plan wysuwają się rosnące ceny energii i paliw – mówi Robert Orpych z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie.

Błażej Podgórski, katedra finansów Akademii Leona Koźmińskiego

Problem suszy na terenie Polski i poszczególnych państw europejskich to kolejny czynnik inflacyjny na następny rok. Podobnie jak w latach 2018 i 2019 straty, tylko w Polsce, mogą sięgać kilku miliardów złotych, ponieważ skala problemu jest analogiczna. Niestety, na to nakłada się wyższy koszt nawozów i niedobory produktów rolnych, które wynikają z wojny w Ukrainie. Dodatkowo ekspansywna w ostatnich latach polityka rządu może spowodować, że środków nie wystarczy na ochronę gospodarki. Obecna sytuacja stanowi również ważny argument w dyskusji o rewizji dotychczasowej europejskiej i polskiej polityki rolnej.