Prezes Wittchenu: Nie poświęcaliśmy wystarczającej uwagi oczekiwaniom rynku

Głęboka przecena akcji Wittchenu była przesadzona – mówi nam Jędrzej Wittchen, prezes spółki. Przyznaje się jednak do błędów w komunikacji z inwestorami.

Publikacja: 31.10.2023 03:00

Prezes Wittchenu: Nie poświęcaliśmy wystarczającej uwagi oczekiwaniom rynku

Foto: mat. pras.

Gdy rozmawialiśmy po raz pierwszy, mówił pan, że nie zna się na giełdzie, a potem sprzedali państwo z żoną akcje po 35 zł tuż przed osłabieniem wyników, łapiąc tzw. górkę. Chyba trzeba panu pogratulować. Intuicja czy doradcy stali za tą transakcją?

Nie będę ukrywać, że byliśmy bardzo zadowoleni z dynamicznego wzrostu kursu spółki. Poczuliśmy z żoną, że nasze wieloletnie wysiłki w budowaniu firmy zostały docenione, i uznaliśmy, że to dobry moment, żeby sprzedać część akcji. Takie rozwiązanie podpowiadali nam też niektórzy doradcy, wskazując, że zwiększenie free floatu naszych akcji to właściwy ruch.

Na późniejszy spadek kursu złożyło się kilka czynników. M.in. płynące z rynku informacje o słabnącej kondycji konsumentów i utrzymującej się wysokiej inflacji. Nasze wyniki za drugi kwartał, opublikowane w połowie września, były pod względem sprzedaży wciąż bardzo dobre, jednak na poziomie zyskowności operacyjnej wyraźnie rozminęły się z oczekiwaniami inwestorów.

Czytaj więcej

Szaleństwo w sklepach z garderobą minęło

Reakcja rynku na nasze wyniki uzmysłowiła nam, że dotąd koncentrowaliśmy się mocno na rozwoju biznesu, nie poświęcając wystarczająco dużo uwagi oczekiwaniom inwestorów. Jednocześnie uważam, że tak głęboka przecena akcji Wittchenu była przesadzona, nieadekwatna.

Opublikowali państwo dane w lipcu, akcje sprzedali w ABB w maju, a w kwietniu podkreślał pan, że to będzie dobry rok. Może ktoś pomyśleć, że wtedy wiedział pan już, że dynamika jest słabsza. Zatem: czy to będzie kolejny dobry rok?

Priorytetem pozostaje dalszy wzrost sprzedaży oraz utrzymywanie marży brutto na stabilnym wysokim poziomie. Aby więcej sprzedawać, musimy oczywiście też więcej inwestować – w marketing, logistykę, lepsze pozycjonowanie na platformach marketplace. Sytuacja rynkowa jest wymagająca. Konsumpcja wyraźnie wyhamowała. Dodatkowo długie gorące lato także nie sprzyjało sprzedaży. Ludzie woleli wyjeżdżać, odpoczywać, a nie kupować. Dotyczyło to nie tylko sprzedaży stacjonarnej, ale i online. Ciepły wrzesień i ciepłe dni w październiku również nie sprzyjają sprzedaży kolekcji jesiennych.

Przed nami najważniejsza część roku. IV kwartał sezonowo jest najlepszym kwartałem w naszym biznesie pod każdym względem. Wierzymy, że w tym roku będzie podobnie. Nawet jeśli w Polsce utrzyma się osłabienie, rosnąca sprzedaż za granicą pomoże nam zachować wzrostową dynamikę.

Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do sezonu. Nadal twierdzę, że to będzie kolejny dobry rok.

Analitycy, wyceniający akcje Wittchenu nawet na ponad 50 zł, ścięli prognozy na ten rok. DM BPS uważa wręcz, że zyski spółki będą niższe niż w ub.r. Myli się?

Mogę tylko powiedzieć, że dołożymy wszelkich starań, aby nasze wyniki były jak najlepsze. Wyciągając lekcje z ostatnich miesięcy, wolałbym zaskakiwać rynek in plus, nie in minus.

Co sprawiło, że w trzecim kwartale przychody Wittchenu urosły tylko o 9 proc.?

Złożyło się na to kilka czynników: wspomniana już wysoka baza z ub.r., do tego pogoda, spowolnienie gospodarcze, mniejsza obecność społeczności ukraińskiej. Słabszą kondycję rynku potwierdzają też najnowsze dane GUS odnośnie do sprzedaży detalicznej. Sprzedaż w segmencie odzież i obuwie spadła o 16,3 proc. r./r.

Za granicą widzimy podobne tendencje w galeriach handlowych co w Polsce. Klienci kupują mniej, wybierają towary tańsze, wartość koszyka w sklepie internetowym spadła, a liczba wysyłek wzrosła, tak jak koszty napędzane m.in. wzrostem wynagrodzeń. Musimy się na bieżąco mierzyć z szeregiem wyzwań.

Nauczeni doświadczeniem, obserwując, że sprzedaż przez ostatnie dwa miesiące nie jest taka, jakiej byśmy oczekiwali, zrobiliśmy spotkanie z menedżerami i dyrektorami, zaczęliśmy przykładać większą wagę do kontroli kosztów, renegocjować umowy. To taka minirestrukturyzacja. Ona nigdy nie zaszkodzi firmie.

Gdy rozmawialiśmy po raz pierwszy, mówił pan, że nie zna się na giełdzie, a potem sprzedali państwo z żoną akcje po 35 zł tuż przed osłabieniem wyników, łapiąc tzw. górkę. Chyba trzeba panu pogratulować. Intuicja czy doradcy stali za tą transakcją?

Nie będę ukrywać, że byliśmy bardzo zadowoleni z dynamicznego wzrostu kursu spółki. Poczuliśmy z żoną, że nasze wieloletnie wysiłki w budowaniu firmy zostały docenione, i uznaliśmy, że to dobry moment, żeby sprzedać część akcji. Takie rozwiązanie podpowiadali nam też niektórzy doradcy, wskazując, że zwiększenie free floatu naszych akcji to właściwy ruch.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Giełda
Zmiany kadrowe na GPW. Są nowi członkowie zarządu
Giełda
Wiesław Rozłucki: Na nieprawidłowości na GPW nie ma i nie będzie mojej zgody
Giełda
Nie ma mowy o bańce, największy potencjał ma GPW
Giełda
WIG20 dostał skrzydeł po danych z USA
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Giełda
Były prezes GPW i członek zarządu bez absolutorium
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą