RPP w listopadzie drugi raz z rzędu utrzymała stopę referencyjną NBP na poziomie 6,75 proc. Wcześniej, do września włącznie, podwyższała na jedenastu kolejnych posiedzeniach. To, jak przypomniał w czwartek prof. Glapiński, było najsilniejsze zacieśnienie polityki pieniężnej w historii RPP.

- Z otoczenia zewnętrznego przyjdzie do Polski silny impuls antyinflacyjny, który wzmocni efekty naszego zacieśnienia polityki pieniężnej – dodał prezes NBP, odnosząc się do tego, że na świecie, szczególnie zaś w Europie, postępuje spowolnienie gospodarcze, a główne banki centralne podnoszą stopy procentowe.

Czytaj więcej

Krzysztof A. Kowalczyk: Cud na Świętokrzyskiej, czyli normalna konferencja prezesa NBP

Glapiński tłumaczył, że w świetle tzw. projekcji NBP (prognozy Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP, sporządzane przy założeniu braku zmian stóp procentowych), dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej jest niepotrzebne. Projekcja sugeruje wprawdzie, że inflacja w najbliższych miesiącach będzie jeszcze rosła, ale począwszy od II kwartału 2023 r. zacznie się wyraźnie obniżać. Tymczasem decyzje RPP oddziałują na inflację z opóźnieniem co najmniej czterech kwartałów.

- Najważniejszy dla naszej decyzji był systematyczny spadek inflacji od II kwartału 2023 r. w kierunku celu inflacyjnego. To potrwa jakiś czas, w zakres (dopuszczalnych odchyleń inflacji od celu – red.) celu wejdziemy w 2025 r. W najbliższych miesiącach inflacja może jeszcze wzrosnąć, ale polityka pieniężna działa z opóźnieniem kilku kwartałów. Na to, co będzie się działo w najbliższych miesiącach, nie mamy wpływu – tłumaczył na konferencji prezes NBP. Jak przekonywał, kolejne podwyżki stóp nie zmieniłyby istotnie ścieżki inflacji, bo ma ona przede wszystkim źródła zewnętrzne, a nie krajowe. Zacieśnianie polityki pieniężnej miałoby natomiast duże koszty społeczne i ekonomiczne.

Analitycy z NBP aktualizują projekcję trzy razy do roku (w marcu, w lipcu i w listopadzie). Kolejny rok do horyzontu prognozy dodają tradycyjnie w marcu. Tym razem nastąpiło to już w listopadzie, gdy projekcja objęła 2025 r. - Projekcja została wydłużona, bo chcieliśmy złapać moment, gdy inflacja dojdzie do celu. W IV kwartale tego jeszcze nie ma – tłumaczył Glapiński.

W świetle projekcji (to środek przedziału, w którym inflacja znajdzie się z 50-proc. prawdopodobieństwem) w IV kwartale br. inflacja wyniesie średnio 17,9 proc., rok później 8 proc., a następnie 4,9 proc. i 3 proc. (w IV kwartale 2025 r.). Biorąc pod uwagę takie perspektywy, prezes NBP nie chciał sugerować, kiedy możliwe będą obniżki stóp procentowych. Wcześniej mówił, że taka możliwość może pojawić się po III kwartale 2023 r. Obecnie, jak przyznał, jest to mało prawdopodobne.

Czytaj więcej

Adam Glapiński, prezes NBP: Szczyt inflacji w styczniu lub lutym, przekroczy 19 proc.

Z wypowiedzi prezesa NBP wynika, że nowa projekcja uwzględnia już zapowiedzi rządu, wedle których tarcza antyinflacyjna zostanie w 2023 r. utrzymana tylko w części dotyczącej cen żywności. Wygaszenie tarczy w odniesieniu do cen energii i paliw powinno teoretycznie dodać do inflacji w przyszłym roku 2,5-3 pkt proc., ale premier Mateusz Morawiecki zadeklarował, że rząd będzie próbował stabilizować te ceny innymi metodami. Prezes Glapiński powiedział, że projekcja zakłada połowiczną skuteczność tych działań. Ścieżka inflacji została więc podwyższona relatywnie do scenariusza, w którym tarcza obowiązywałaby w obecnym kształcie przez cały przyszły rok, ale nie tak mocno, jak w scenariuszu z całkowitym wygaszeniem tarczy.

- Na razie projekcja nie pokazuje inflacji powyżej 20 proc. w żadnym momencie, ale powyżej 19 proc. już tak. W ostatnim kwartale 2023 r. inflacja będzie jednocyfrowa, około 8 proc. – mówił prezes NBP, ale podkreślał, aby do tych prognoz zanadto się nie przywiązywać, bo jest to tylko centralna ścieżka projekcji. Możliwe jest zarówno to, że inflacja w szczytowym punkcie będzie wyżej, jak i to, że będzie niżej.

Glapiński podkreślał, tak jak w październiku, że kolejna decyzja o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian nie kończy definitywnie cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Jak tłumaczył, jeśli sytuacja będzie rozwijała się inaczej niż sugeruje projekcja, stopy mogą zostać ponownie podwyższone. Z drugiej strony, jak podkreślał, nie można też wykluczyć, że inflacja będzie opadała szybciej niż sugerują prognozy analityków NBP.