„Doppelgänger. Sobowtór”. Szukając prawdy o sobie

Z ostatniego festiwalu w Gdyni „Doppelgänger. Sobowtór” Jana Holoubka wywiózł pięć nagród: za reżyserię, zdjęcia, kostiumy, scenografię i drugoplanową rolę męską Tomasza Schuchardta.

Publikacja: 02.10.2023 03:00

Jakub Gierszał (w środku) zagrał w „Sobowtórze” bodaj najlepszą swoją rolę

Jakub Gierszał (w środku) zagrał w „Sobowtórze” bodaj najlepszą swoją rolę

Foto: Jarosław Sosiński

Scenariusz Andrzeja Gołdy, z którym wcześniej już Jan Holoubek pracował przy swoim debiucie fabularnym „Sprawie Tomasza Komendy. 25 latach niewinności”, został zainspirowany historią szpiega z Wybrzeża Jerzego Kaczmarka.

— Początek i koniec filmu oparty jest na faktach. Całą pozostałą przestrzeń wypełniliśmy sami — mówi mi reżyser.  

O czym jest „Doppelgänger. Sobowtór”

Doppelgänger. Sobowtór” to historia dwóch młodych mężczyzn, których wiele łączy, choć nawet się nie znają. Pierwszy z nich, Jan Bitner, mieszka w Gdańsku, jest inżynierem, pracuje w stoczni, ma żonę i dziecko. Po śmierci matki, porządkując jej stare dokumenty, dowiaduje się, że został adoptowany. W sierocińcu zostawiła go w 1946 roku Niemka, zgwałcona w czasie wojny przez Rosjanina. „Nie wiem, kim jestem” – mówi żonie. „Jesteś kim jesteś, zjawy z przeszłości nie mogą tego zmienić — odpowiada kobieta. Ale on cierpi. Chce odszukać biologiczną matkę, która teraz mieszka w Strasbourgu, ale wciąż dostaje odmowę wydania paszportu.

Czytaj więcej

„Doppelganger. Sobowtór” i powrót Larsa von Triera. Ciekawe nowości w kinach na weekend

Drugi z mężczyzn jest szpiegiem. Jego ojciec był wojskowym wywiadowcą, on chce robić podobną karierę. Dostaje od przełożonych nową tożsamość – właśnie tamtego dziecka z sierocińca i jako Hans Steiner, pracownik naukowy, zjawia się w Strasbourgu, gdzie zostaje przez rodzinę przyjęty jak odzyskany syn. „Nie oczekuję, że mi przebaczysz, ale może mnie zrozumiesz” – mówi matka i dodaje: „Chciałam po ciebie wrócić. Dlatego masz to znamię”. Ale przecież Hans znamienia nie ma. Następnego dnia bliscy znajdą kobietę w domu, martwą. Atak serca. Na pewno?

Hans w niespokojnym czasie Solidarności, stanu wojennego, początku transformacji ma swoje zadania, jest prowadzony przez bezwzględnych przełożonych. Jego życie to raporty składane regularnie i z poświęceniem. Nie ma w nim miejsca na bliskość z kimkolwiek, na miłość. Przychodzi załamanie. 

„Doppelgänger. Sobowtór”. Recenzja filmu

„Doppelgänger. Sobowtór” jest filmem o bezwzględności służb specjalnych, zawiłościach losu, presji, jaką wywiera na ludzi historia, niszczycielskiej sile polityki totalitarnej. Ale przede wszystkim o poszukiwaniu własnej tożsamości. O tym momencie, w którym człowiek musi sam siebie zapytać: „Kim jestem?”, „Co jest dla mnie ważne?”

Czytaj więcej

„Saint Omer”: Historia dzieciobójczyni

Holoubek proponuje film, który nie daje się zamknąć w prostych kategoriach. To połączenie kina szpiegowskiego z dramatem historycznymi psychologicznym. A wszystko równie przekonujące. 

Jan Holoubek skończył w łódzkiej szkole filmowej wydział operatorski. Przez kilkanaście lat stawał za kamerą jako operator. W 2007 roku zrealizował dokument o przyjaźni swojego ojca Gustawa Holoubka i Tadeusza Konwickiego. Z kamerą podsłuchiwał rozmowy dwóch intelektualistów. Już wtedy zaczął myśleć czy nie powinien zająć się reżyserią.

— Jako operatorowi czasem udawało mi się zrobić coś fajnego, ale zbyt często czułem niedosyt – mówi mi dzisiaj. – Miałem dość zdawania się na łut szczęścia, myślenia czy trafię na dobry projekty i ciekawego reżysera czy nie. Wziąłem sprawy w swoje ręce.

Jednak następny film zrealizował dopiero po siedmiu latach. 45-minutowe „Pocztówki z republiki absurdu” były nakręconą w konwencji paradokumentu opowieścią o fikcyjnej, siedemdziesiątej rocznicy istnienia PRL-u. Co by było, gdyby nie nastąpiła transformacja ustrojowej? – pytał. Trzy lata później był już na planie serialu „Rojst”, którego akcja toczy się między stanem wojennym a okrągłym stołem. Uznał, że to czas zalęknienia, świetnie nadający się na tło kryminału noir. W 2021 roku pokazał drugą część serialu „Rojsst ’97”. Teraz na premierę w Netfixie czeka trzeci sezon „Rojsta. To również Holoubek wyreżyserował znakomity serial „Wielka woda”, którego akcja toczy się podczas powodzi we Wrocławiu w 1997 roku. 

A przed trzema laty zadebiutował w fabule filmem „25 lat niewinności”. Kanwą stała się tu sprawa Tomasza Komendy, niesłusznie skazanego na ćwierć wieku pozbawienia wolności za gwałt i zabójstwo dziewczyny. Człowieka, który tylko dzięki uporowi kilku prawników został uniewinniony po 18 latach, jakie przesiedział w więzieniu. 

„Doppelgänger. Sobowtór”. Zwiastun filmu

W „Doppelgänger. Sobowtórze” Jan Holoubek wrócił do końcowych lat PRL-u i solidarnościowego przewrotu. Z wyczuciem opowiedział historię, która działa się w dwóch różnych światach – w komunistycznej Polsce i na Zachodzie Europy. I znów pieczołowicie odtworzył na ekranie tamten czas.

— Zawsze powtarzam, że nie robię tego sam. Współpracuję ze znakomitym zespołem ludzi. Oni wszyscy mają ambicje, żeby zbliżyć się do prawdy. Ale też pozwalamy sobie na kreację – to jest nasze spojrzenie na tamten czas. 

Tworzą zespół – m.in. ze scenografem Markiem Warszewskim, kostiumolożką Weroniką Orlińską i autorem zdjęć Bartłomiejem Kaczmarkiem. On – sam z wykształcenia operator – nigdy nie staje w swoich filmach za kamerą.

— Mój profesor Witold Sobociński zawsze powtarzał, by nigdy tych funkcji nie łączyć, bo zawsze coś na tym ucierpi. Dlatego znalazłem operatora, który jest lepszy ode mnie – śmieje się Holoubek.

Dzisiaj tworzą świetny team. Z kolei z domu rodziców Gustawa Holoubka i Magdaleny Zawadzkiej reżyser wyniósł miłość do aktorów i szacunek dla ich pracy.

  Dobrze się wśród aktorów czuję, a oni też wiedzą, że z mojej strony nie zagraża im żadna psychiczna opresja, że będę z nimi zarówno wystrzeliwał na orbity sukcesu, jak i tonął. 

Czytaj więcej

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. Powrót służb specjalnych PRL

W jego serialach aktorzy – od Andrzeja Seweryna, Agaty Kuleszy czy Magdaleny Różdżki do Dawida Ogrodnika, Piotra Trojana czy Agnieszki Żulewskiej – tworzą naprawdę znakomite role. „Doppelgänger…” to popis gry charyzmatycznego Tomasza Schuchardta w roli Jana, ale przede wszystkim chyba najlepsza jak dotąd rola Jakuba Gierszała, który potrafił wiarygodnie stworzyć dwuznaczną, bolesną, złamaną postać Hansa. Obaj idealnie wpisali się w wizerunek świata złamanego przez dziejowe burze i politykę. 

Ten film porusza, nie można obok niego przejść obojętnie. 

Scenariusz Andrzeja Gołdy, z którym wcześniej już Jan Holoubek pracował przy swoim debiucie fabularnym „Sprawie Tomasza Komendy. 25 latach niewinności”, został zainspirowany historią szpiega z Wybrzeża Jerzego Kaczmarka.

— Początek i koniec filmu oparty jest na faktach. Całą pozostałą przestrzeń wypełniliśmy sami — mówi mi reżyser.  

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Film
Polska wieś pokazana bez sentymentów. Grzegorz Dębowski wygrywa debiuty w Koszalinie
Film
Koszaliński Złoty Jantar dla „Tyle co nic” Grzegorza Dębowskiego
Film
Rekomendacje filmowe na weekend: Inni w nas i wokół nas
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Film
„Królestwo zwierząt” Thomasa Cailleya: Ludzie mutują jak po pandemii
Materiał partnera
Największe kino plenerowe w Polsce powraca