76-letni Siergiej Ławrow, kierujący resortem spraw zagranicznych od ponad 20 lat, nie pojawił się na ważnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Rosji, które Putin prowadził 5 listopada.

Podczas spotkania ze stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa, w skład której wchodzi Ławrow, Putin polecił rozważyć opcję wznowienia prób jądrowych, które Rosja przeprowadziła ostatni raz w 1990 roku. Ławrow był jedynym stałym członkiem Rady, który opuścił to ważne posiedzenie.

Jak zapewnia moskiewski dziennik „Kommiersant”, nieobecność Ławrowa była „uzgodniona” z Władimirem Putinem.

Czytaj więcej

Co ze szczytem Donald Trump-Władimir Putin? Prezydent USA „nie chce marnować czasu”

Ławrow traci ważną funkcję

Jednocześnie Ławrow stracił funkcję szefa rosyjskiej delegacji na szczyt G20. W tym roku będzie nią kierował Zastępca Szefa Administracji Prezydenta, Maksim Oreszkin, jak przekazał w czwartek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Według niego decyzję o powołaniu Oreszkina podjął sam Putin.

Sam rosyjski przywódca ponownie nie zdecydował się polecieć na szczyt G20, który w tym roku odbędzie się w RPA – kraju, który podpisał Statut Rzymski i ma obowiązek aresztować Putina na podstawie nakazu Międzynarodowego Trybunału Karnego. 

W 2025 roku z powodu nakazu MTK Putin nie zdecydował się polecieć do Brazylii na szczyt BRICS. W 2022 roku z kolei nie wziął udziału w szczycie G20 na Bali. W obu przypadkach Ławrow był szefem rosyjskiej delegacji.

Czytaj więcej

Od „to łatwe” do „jestem rozczarowany”. Jak zmieniał się stosunek Donalda Trumpa do wojny na Ukrainie?

Rozmowa Ławrow–Rubio dyplomatycznym fiaskiem

Siergiej Ławrow, weteran rosyjskiej dyplomacji, były stały przedstawiciel Rosji w RB ONZ, 21 października rozmawiał telefonicznie z Rubio. Politycy mieli omówić warunki zapowiadanego przez prezydenta USA szczytu Putin–Trump w Budapeszcie.

Jednak Rubio już wcześniej odradzał Trumpowi pilną organizację tego spotkania, a po rozmowie z Ławrowem plany te rozmyły się jeszcze bardziej. Agencja Reuters podawała wówczas, że rzeczywistym powodem odwołania szczytu była nieustępliwość Rosji w stawianych przez nią warunkach ewentualnych rozmów pokojowych z Ukrainą. 

Siergiej Ławrow mówił w rozmowie z Rubio o „nazistowskim reżimie” w Kijowie i domagał się usunięcia „pierwotnych przyczyn konfliktu”. Niechęć Rosji do zawieszenia broni uzasadniał przekonaniem, że doprowadziłoby ono do tego, że większość Ukrainy „pozostanie pod rządami nazistowskiego reżimu”, a Zachód znów „napompuje” Siły Zbrojne Ukrainy bronią do „działań terrorystycznych w postaci ataków na infrastrukturę cywilną” Rosji.

Po rozmowie  USA ogłosiły sankcje wobec koncernów Rosnieft i Łukoil – pierwsze poważne obostrzenia wobec Rosji od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu.