Dla władz w Kijowie wizyta Wołodymyra Zełenskiego to sukces mierzalny przede wszystkim potwierdzeniem polskiej woli przekazania Ukrainie postsowieckich myśliwców.
To ważne wsparcie, bo Ukraińcy znają te samoloty. Mogą je użyć w boju niemal od
razu, w przeciwieństwie do amerykańskich F-16, które wymagają długiego
szkolenia. W zamian Ukraina ma przekazać nam zaawansowane technologie antydronowe
i to – przynajmniej z perspektywy Pałacu Prezydenckiego – dwustronność świadczeń,
która powinna zamknąć usta krytykom polskiego „wysługiwania się Ukraińcom”. Rzecz jasna, na chwilę, bo budzenie antyukraińskich nastrojów to metoda z arsenału
naszej polityki, a nie racjonalny argument geopolityczny.