Karol Nawrocki zapowiedział w programie „Gość Wydarzeń” Polsatu, że zamierza niedługo po zaprzysiężeniu 6 sierpnia udać się z pierwszą wizytą do Stanów Zjednoczonych. – Miałem okazję spotkać się z Donaldem Trumpem jako kandydat na urząd prezydenta. Całkiem niedawno rozmawialiśmy telefonicznie. W tej rozmowie telefonicznej pan prezydent Trump zaprosił mnie do USA i powiedział, że z chęcią odwiedziłby Polskę – powiedział Nawrocki.
Wojska USA w Polsce. Czy Nawrocki wpłynie na decyzję Trumpa?
Wizyta nowego prezydenta RP w Waszyngtonie przypadłaby na szczególnie istotny dla Polski moment. Pentagon rozpoczyna przegląd rozmieszczenia wojsk amerykańskich za granicą i rozważa, czy utrzymać około 10 tys. żołnierzy stacjonujących nad Wisłą.
– Nawrocki może mieć wpływ na decyzję Trumpa w tej sprawie. Prezydent USA mocno zaangażował się w kampanię prezydencką w Polsce, 2 maja przyjął kandydata PiS w Gabinecie Owalnym, najważniejszym symbolu władzy w Ameryce. Bardzo poważnie rozważano też przyjazd do Polski między pierwszą i drugą turą wyborów wiceprezydenta J.D. Vance’a (ostatecznie na zjeździe CPAC w Rzeszowie pojawiła się sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego Kristi Noem – red.). Swoje zwycięstwo w Polsce Trump tym bardziej docenia, że w Niemczech, Kanadzie czy Australii preferowani przez niego kandydaci przegrali. Nawrocki ma więc u prezydenta USA pewien kapitał polityczny – mówią „Rzeczpospolitej” bardzo dobrze poinformowane źródła amerykańskie w Waszyngtonie.
Choć tym razem polski prezydent zostałby przyjęty w stolicy USA w formule wizyty roboczej, to zdaniem naszych rozmówców nie jest wykluczone, że w przyszłości Trump mógłby zaprosić Polaka do odbycia wizyty państwowej (state visit), co w protokole dyplomatycznym jest najwyższą formą uhonorowania zagranicznego przywódcy.
– Nawrocki stoi przed szansą wejścia do wąskiego grona obcych liderów, którzy ustanowili bezpośredni kontakt z prezydentem USA. Chodzi o Beniamina Netanjahu, Emmanuela Macrona, Keira Starmera czy Giorgię Meloni, z którymi Trump regularnie konsultuje się telefonicznie. To się nie udało do tej pory żadnemu polskiemu prezydentowi. Także Andrzej Duda nie miał po temu odpowiednich predyspozycji – mówią nasi rozmówcy.
Czy Karol Nawrocki przekona do siebie Donalda Trumpa?
Ale wykorzystać tę szansę łatwo nie będzie. – Trump w Białym Domu będzie z nim rozmawiał parę minut, nie godzinę czy dwie. W tak krótkim czasie Nawrocki musi przekonać do siebie prezydenta USA, nawiązać z nim silniejszą nić porozumienia. Czy ma po temu odpowiednią konstrukcję psychiczną? Czy nie da się onieśmielić kontaktem z najpotężniejszym człowiekiem świata? Czy wystarczająco dobrze zna angielski? – tego na razie nie wiadomo.
Dla Polski najważniejsze jest w tej chwili przekonanie Białego Domu do utrzymania amerykańskich wojsk na flance wschodniej NATO. Czas jest po temu dobry. – Putin stracił najlepszy moment na deal z Trumpem, którego częścią mogło być wycofanie sił USA z Polski. Teraz Trump czuje się oszukany przez Putina, jego gotowość do ustępstw wobec Moskwy jest znacznie mniejsza niż jeszcze parę miesięcy temu – mówią nasi rozmówcy.
Ich zdaniem w rozmowie z prezydentem USA Nawrocki powinien powiązać kwestie bezpieczeństwa Polski z utrzymaniem poparcia amerykańskich wyborców polskiego pochodzenia dla Trumpa, co jest szczególnie ważne w perspektywie wyborów uzupełniających do Kongresu w przyszłym roku.
Czytaj więcej
Przyjęta przez Senat USA Big Beautiful Bill, czyli „wielka, piękna ustawa”, oznacza masowy transfer funduszy od amerykańskiej biedoty do elity fina...
Drugim punktem do załatwienia dla Nawrockiego powinno być zapewnienie Polsce wpływu na ewentualny pokój w Ukrainie i udział w jej odbudowie. Tu także argument powinien być prosty: Polacy rozumieją jak nikt Ukraińców, bo są Słowianami i 40 lat temu byli jak oni pod butem Kremla, żyli w biedzie. Jeśli więc Trump chce zostać zapamiętany jako ten, który przywrócił pokój w Europie Wschodniej i być może dostanie za to Nagrodę Nobla, dobrze by zrobił, słuchając tego, co ma w tej sprawie do powiedzenia Warszawa – powinien przekonywać Nawrocki.
Wreszcie prezydent Polski mógłby zagrać na biznesowym instynkcie Trumpa, jego skłonności do umów transakcyjnych. I zapowiedzieć mu, że nie tylko pierwszą, ale i drugą elektrownię jądrową zbudują nad Wisłą Amerykanie. Rzecz jasna, jeśli utrzymają tu swoje wojska.
Czytaj więcej
Premier Donald Tusk leci w czwartek do Rzymu na Konferencję Odbudowy Ukrainy. Ale to też okazja do zacieśnienia współpracy z wywodzącą się ze skraj...
Przed odlotem do Waszyngtonu Karol Nawrocki powinien uzgodnić wspólne stanowisko z Donaldem Tuskiem
Ale w tym momencie sprawa się komplikuje. Chodzi bowiem o przetarg leżący w kompetencji rządu, nie prezydenta. Tu Nawrocki powinien więc dojść do porozumienia z Donaldem Tuskiem, co na razie wydaje się wykluczone. Z naszych informacji wynika, że nie szykuje się nawet rozmowa prezydenta elekta z szefem naszej dyplomacji Radosławem Sikorskim. Brak też koordynacji między Pałacem Prezydenckim a ambasadorem RP Bogdanem Klichem.
W otoczeniu premiera panuje uzasadniony żal, że Trump dopuścił się bezpośredniej ingerencji w polskie wybory prezydenckie i zapewne szykuje coś podobnego przed wyborem nowego Sejmu w 2027 roku. Można też się spodziewać, że nowy ambasador USA w Warszawie Thomas Rose okaże się gorącym zwolennikiem Nawrockiego.
Czytaj więcej
Rafał Trzaskowski, mimo wsparcia rządu i elit, przegrał z Karolem Nawrockim. Zwycięstwo kandydata PiS zwiastuje okres potężnych turbulencji w Polsc...
Jednak dziś, kiedy już tej sekwencji wydarzeń odwrócić się nie da, współdziałanie obu ośrodków władzy w Warszawie byłoby korzystne dla Polski. Źródła w Waszyngtonie wskazują, że Tusk, Sikorski i Klich mają poważne problemy z dotarciem do wąskiego kręgu decydentów wokół Trumpa. Tu nie zapomniano bezwzględnej krytyki obecnej ekipy u władzy w naszym kraju pod adresem dzisiejszej administracji USA.
– To był błąd ze strony Sikorskiego i Tuska. Zabrakło wyobraźni, że Trump może wrócić do władzy. Owszem, szef MSZ ma formalne spotkania z Marco Rubio, ale to nie przekłada się na strategiczne decyzje podejmowane przez prezydenta USA. Bliższa współpraca między szefem rządu a prezydentem mogłaby ułatwić nawiązanie bliższych relacji także ekipy rządowej z Białym Domem – mówią nasze źródła w Waszyngtonie.