Sprawę opisuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która prowadziła tę sprawę jest w ramach Programu Spraw Precedensowych.

Dwóch panów P.

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia do jednego ze śląskich szpitali trafił mężczyzna, który nie miał przy sobie dokumentów tożsamości. Trzy dni później zmarł, jednak przed śmiercią przekazał personelowi szpitala swoje imię, nazwisko i datę urodzenia. Dane te były zbieżne z danymi R.P., który wcześniej korzystał z usług jednej ze szpitalnych poradni. Ponieważ zmarły nie miał dokumentów tożsamości, pracownicy szpitala podjęli decyzję o wstawieniu karty zgonu na R.P. i przekazaniu jej do urzędu stanu cywilnego.

O śmierci R.P. został poinformowany jego ojciec, z którym syn nie utrzymywał kontaktu. Ojciec nie chciał zidentyfikować ciała, tylko zaraz po otrzymaniu aktu zgonu postanowił zorganizować uroczystości pogrzebowe.

Dzień przed pogrzebem szwagier R.P. postanowił zatelefonować do jego partnerki, by zapytać o jej samopoczucie. Kobieta nie rozumiała o co chodzi i przekazała telefon R.P., który oczywiście był zaskoczony informacją o swej śmierci i pogrzebie.

Policyjne postępowanie ujawniło, że szpital popełnił błąd. O tyle brzemienny w skutki, że cała procedura unieważnieniu aktu zgonu trwała prawie rok, a w tym czasie  R.P. nie mógł podjąć żadnej pracy, ani załatwić jakiejkolwiek sprawy wymagającej posługiwania się dokumentem tożsamości. Dopiero po unieważnieniu przez sąd aktu zgonu i przekazaniu tej informacji do urzędu stanu cywilnego, mężczyzna odzyskał swą tożsamość.

R.P. postanowił wystąpić w powództwem cywilnym przeciwko szpitalowi o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. Wniósł o zamieszczenie przeprosin w jednej z gazet oraz zasądzenie 100 tys. zł zadośćuczynienia.

Żył bez tożsamości

W listopadzie 2019 r. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał powództwo R.P. jedynie w części i przyznał mu od szpitala 10 tys. zł zadośćuczynienia. W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że omyłkowe uznanie R.P. przez szpital za zmarłego sprawiło, że czuł się on wykluczony ze społeczeństwa, był pozbawiony m.in. prawa do podstawowych świadczeń w ramach NFZ, nie mógł podejmować żadnych czynności prawnych, włącznie z brakiem możliwości załatwienia spraw w urzędach czy nawet związanych z rozliczeniem podatkowym w urzędzie skarbowym. Sąd podkreślił, że działanie szpitala miało charakter bezprawny, ponieważ naruszyło przepisy ustawy o działalności leczniczej. W sytuacji, gdy nie ma możliwości ustalenia tożsamości osoby zmarłej, szpital ma obowiązek zgłosić to policji, która powinna dokonać czynności identyfikacyjnych.

Z tym wyrokiem nie zgodził się R.P. - jego pełnomocnicy złożyli apelację, wskazując m.in., że przyznana kwota zadośćuczynienia jest zbyt niska.

Podwyższył ją do 25 tys. zł Sąd Apelacyjny w Katowicach w maju 2020 r. Zmieniając wyrok sądu I instancji SA zobowiązał szpital do przesłania powodowi specjalnego oświadczenia wraz z przeprosinami. Sąd uznał za bezsporne, że szpital działał w sposób bezprawny. Mimo tego, że R.P. udawało się załatwiać pewne sprawy urzędowe, to przez wiele miesięcy żył w poczuciu zagrożenia oraz niepewności. Zdaniem sądu odczucia te nie były jedynie subiektywnymi wrażeniami. R.P. faktycznie  miał pewne problemy, np. z zawarciem umowy najmu mieszkania. Sąd apelacyjny podkreślił, że sytuacja mężczyzny mogła skutkować tym, że powstrzymywał się od podejmowania określonych aktywności, takich jak załatwianie spraw w banku, wiedząc, że będzie się to wiązać z trudnościami z weryfikacją tożsamości.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Sąd II instancji zaznaczył, że pogorszeniu uległ stan zdrowia psychicznego R.P.  - częściej musiał korzystać z wizyt lekarskich, przeszedł na zasiłek chorobowy, a następnie świadczenie rehabilitacyjne. W przeciwieństwie do sądu I instancji, sąd apelacyjny stanął na stanowisku, że nie sposób uznać, aby dobro osobiste w postaci zdrowia nie ucierpiało na skutek omyłkowego uznania R.P. za osobę zmarłą. Dlatego podwyższył kwotę zadośćuczynienia do 25 tys. zł.

- Kwoty zadośćuczynienia zasądzane w Polsce za naruszenie dóbr osobistych nie są wygórowane i zapewne długo jeszcze takie pozostaną. Ważne jest to, że sądy dostrzegają obecnie, że katalog dóbr osobistych nie jest zamknięty, a ich ochrona należy się każdemu człowiekowi. Za wyrządzenie krzywdy powinien odpowiadać każdy sprawca, a tym bardziej Skarb Państwa – wskazał adw. Andrzej Tomaszek, który wraz z adw. Karoliną Brzezińską  z Kancelarii Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy, reprezentował R.P. w postępowaniu sądowym na prośbę HFPC.

Wyrok jest prawomocny.