Reklama

Polityk musi ważyć słowa

Profesor Ryszard Legutko, były minister edukacji, ma przeprosić dwóch licealistów z Wrocławia za nazwanie ich „rozwydrzonymi smarkaczami”.

Publikacja: 23.01.2014 09:19

prof. Ryszard Legutko

prof. Ryszard Legutko

Foto: Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski md Mateusz Dąbrowski

To sedno wyroku Sądu Najwyższego z 22 styczna br. (sygnatura: III CSK 123/13). Byli już licealiści (wtedy uczniowie klasy maturalnej) napisali petycję w sprawie usunięcia krzyża ze szkoły. Wystąpili z nią po wyroku Trybunału w Strasburgu w sprawie Lautsi przeciwko Włochom (orzekł, że wieszanie krzyży w klasach narusza prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym przekonaniem i wolność religijną).

Uczniowska petycja

Licealiści domagali się usunięcie symboli religijnych z terenu szkoły. Dyrektor zadecydował, że symbole zostaną, a w szkole odbyła się debata z udziałem uczniów na ten temat. Niemal następnego dnia napisała o tym lokalna gazeta, a wkrótce „Gazeta Wyborcza". A oto inkryminowana wypowiedź byłego już ministra edukacji: „To jest typowa szczeniacka zadyma. To nic innego jak robienie chytrej, cynicznej, ideologicznej zadymy przez tych rozwydrzonych i rozpuszczonych przez rodziców smarkaczy".

Sądy niższych instancji nakazały prof. Legutce przeprosiny, dzisiaj Sąd Najwyższy to potwierdził.

Adwokat Andrzej Kubas przekonywał SN, że intencją profesora było „wygaszenie" jątrzącej dyskusji na drażliwy w Polsce temat obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, którą to dyskusję młodzi ludzie rozniecili. Pisząc petycję na tak nośny społecznie temat, stali się osobami publicznymi. Pozwany nie atakował ich, ale przeciwdziałał zagrożeniu, jakie wiąże się z podważaniem kompromisu wokół tej kwestii. Na tle coraz ostrzejszego języka debaty publicznej w Polsce jego słowa były wręcz niewinne.

Granice debaty

Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji i utrzymał wyrok nakazujący przeprosiny. Sędzia Anna Owczarek powiedziała, że wystosowanie przez osobę prywatną petycji nawet w głośnej społecznie kwestii nie czyni z niej osoby publicznej. W debacie publicznej politycy muszą znosić mocniejszą krytykę, nie oznacza to jednak, że mają więcej swobody w wypowiedziach. Przeciwnie: jako osoby eksponowane muszą bardziej ważyć słowa. Komentarz polityczny nie może deprecjonować osób, krytyka nie może naruszać godności człowieka.

Reklama
Reklama

– Wypowiedź nie odnosiła się rzeczowo do problemu, była obraźliwa dla uczniów. Dlatego należało dać pierwszeństwo ochronie dóbr osobistych powodów – wskazała sędzia.

– Zachęcamy uczniów do aktywności społecznej, a tu były minister edukacji odmawia im do tego prawa – komentuje Adam Bodnar, wiceprezes Fundacji Helsińskiej, która objęła ten proces Programem Spraw Precedensowych.

Nieruchomości
To może być koniec odśnieżania chodników przez właścicieli posesji. Skarga do TK
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo w Polsce
Karta wędkarska. Jak i gdzie ją wyrobić? Ile to kosztuje?
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama