Z raportu wynika też, że hipoteza głosząca iż wirus mógł się wydostać z laboratorium w wyniku jakiegoś wypadku jest "ekstremalnie mało prawdopodobna".

W ostatnich dniach przekonanie o tym, że koronawirus uwolnił się z laboratorium wyraził były dyrektor amerykańskich Centrów ds. Kontroli i Prewencji Chorób dr Robert Redfield.

Raport nie zawiera wielu nowych odpowiedzi na temat pochodzenia koronawirusa i nadal pozostawia wiele znaków zapytania w kwestii genezy wirusa, który wywołał pandemię COVID-19, ale zawiera szerokie uzasadnienie domniemań naukowców na temat pochodzenia koronawirusa.

Autorzy raportu proponują sprawdzenie kilku hipotez dotyczących dokładnego pochodzenia koronawirusa - ale odrzucają hipotezę, że wydostał się on z laboratorium.

Sekretarz stanu USA, Anthony Blinken wyraził już "niepokój co do metodologii" tworzenia raportu, w tym faktu, że Chiny brały udział w jego napisaniu.

- USA wypowiadają się na temat raportu. Czy czyniąc to nie starają się wywrzeć presji politycznej na członkach grupy eksperckiej WHO? - pytał w odpowiedzi rzecznik MSZ Chin, Zhao Lijian.

Raport powstał w oparciu o ustalenia poczynione w czasie wizyty w Chinach zespołu ekspertów WHO.

Raport opisuje kilka hipotez dotyczących pochodzenia koronawirusa. Ta uznana za najbardziej prawdopodobną mówi o transmisji koronawirusa z nietoperzy na człowieka za pośrednictwem innego zwierzęcia.

Za prawdopodobną uznaje się też transmisję wirusa bezpośrednio z nietoperza na człowieka.

Łuskowce są zwierzętami, które mogły być pośrednikiem w przejściu koronawirusa na człowieka. Inny możliwy zwierzęcy pośrednik to norki lub koty.