Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie założenia ma projekt ustawy "SAFE zero procent" i kto go proponuje?
- Jakie konstytucyjne i ekonomiczne zarzuty stawia się proponowanemu rozwiązaniu?
- Dlaczego eksperci kwestionują zerowy koszt proponowanego finansowania?
- Na czym polega unijny program SAFE i czym różni się od krajowej inicjatywy?
Kancelaria Prezydenta pokazała wreszcie projekt ustawy, którą wcześniej nazywała „SAFE zero procent”. Zakłada on, że w ramach Banku Gospodarstwa Krajowego powstanie Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, który będzie zasilany zyskami NBP. Aby zapewnić płynność funduszu, BGK będzie mógł zaciągać kredyty i pożyczki, a także emitować obligacje na rynku krajowym i zagranicznym. Dzięki temu na modernizację polskich sił zbrojnych miałoby docelowo trafić 185 mld zł.
Decyzje, na co miałyby pójść środki z nowego funduszu, podejmowałby specjalny komitet sterujący. Tworzyłoby go pięć osób: szef MON, przedstawiciele premiera i MSW, a także po jednym przedstawicielu prezydenta i BBN. Do podjęcia decyzji potrzebna byłaby większość 2/3 głosów. W obecnym układzie ludzie prezydenta mogliby skutecznie blokować decyzje wydatkowe strony rządowej.
Fala krytyki ekonomistów wobec projektu „SAFE zero procent”
– Ta propozycja w największym skrócie to jest SAFE zero złotych. W tym projekcie ustawy nie ma pieniędzy. W tym projekcie ustawy jest nowe ciało, rada, nowa biurokracja, dziesiątki przepisów niepotrzebnych – tak projekt ocenił premier Donald Tusk.
Czytaj więcej
Za pomysłem przepuszczenia kapitału banku centralnego przez jego wynik finansowy stoi wyłącznie polityka. Adam Glapiński już jednak wie, że nic z t...