Dla
pełnej jasności: istotą pomysłu jest utworzenie kolejnego, alternatywnego dla
Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ) instrumentu, który podlegałby
operacyjnie Bankowi Gospodarstwa Krajowego. Ustawa tworzy więc nowy fundusz, dość
jasno precyzuje jego cele, ale niemal całością odpowiedzialności za pozyskiwanie
jego środków obarcza BGK. Różnica jest jedna. Zasadnicza, ale z perspektywy
finansowej po pierwsze odległa, po wtóre niepewna. Chodzi o artykuł 20, który
przewiduje, że „część rocznego zysku NBP (wpłata z zysku NBP) podlega
odprowadzeniu na PFIO”. Ta część to 95 proc. wypracowanych środków (5 proc.
odprowadza się na rezerwę). Mechanizm domyka kolejny przepis, który nie ma
charakteru akcydensowego, ale trwałego, że zyski NBP przestają być odprowadzane
do budżetu państwa (art. 21 ust. 1). To już coś więcej, niż powołanie kolejnej
instytucji pozabudżetowej. To zmiana ustawy o finansach publicznych, a zarazem
zmiana systemowa; budżet państwa na stałe zostaje odcięty od wpłat środków z
zysku NBP. Powtórzmy; przepis przewiduje pełną kasację jednego ze źródeł
zasilania budżetu państwa; przywrócenie status quo ante po tej nowelizacji
wymagałoby kolejnych zmian ustawowych i – rzecz jasna – podpisu prezydenta.