Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany kadrowe i strukturalne nastąpiły w Najwyższej Izbie Kontroli po zakończeniu kadencji prezesa Mariana Banasia.
- Jakie wątpliwości etyczne oraz ryzyka konfliktu interesów wiążą się z powrotami kontrolerów do pełnienia ich funkcji.
- Dlaczego były rzecznik Izby przechodzi do SSP?
Zakończenie kadencji Mariana Banasia na stanowisku prezesa we wrześniu ubiegłego roku stało się początkiem rewolucji kadrowej w Najwyższej Izbie Kontroli. Nowy szef Mariusz Haładyj za zgodą marszałka Sejmu odwołał dwóch wiceprezesów NIK, w tym najbliższego Banasiowi Michała Jędrzejczyka, jego wieloletniego asystenta jeszcze za czasów ministerialnych. Wymienił także dyrektora generalnego urzędu Jarosława Melnarowicza, a także całkowicie zmienił strukturę kierowniczą – zmniejszył z 14 liczbę departamentów, konsolidując je do zaledwie ośmiu zupełnie nowych. Jak ujawniła „Rzeczpospolita”, celem było nie tylko usprawnienie organizacji, ale i pozbycie się ludzi zainstalowanych przez grupę Mariana Banasia w parakonkursach organizowanych tuż przed końcem jego kadencji.
Prezes Mariusz Haładyj wymienił także rzecznika NIK. Stanowisko stracił pełniący obowiązki Marcin Marjański, który był także radcą prezesa Banasia i znajomym jego syna Jakuba Banasia z czasów pracy w banku. W Izbie zrobił uprawnienia kontrolerskie. Kiedy po zmianie władzy miał wrócić do pracy przy kontrolach, złożył wniosek o urlop bezpłatny. Według naszych źródeł – by pracować w PZU. Okazuje się, że takich osób jak Marjański jest więcej.
Prezes NIK Mariusz Haładyj wyraża zgodę na pracę poza NIK „na jakiś czas”
„W okresie od dnia 1 października 2025 r. do dnia 5 marca 2026 r. z wnioskiem o udzielenie urlopu bezpłatnego do Prezesa NIK zwróciło się 13 pracowników, w tym dwóch pracowników zatrudnionych na stanowisku radcy Prezesa NIK” – odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej” Bartłomiej Pograniczny, rzecznik Izby. Kim jest drugi radca prezesa Banasia? NIK tego nie komentuje, argumentując: „Podczas urlopu bezpłatnego prawa i obowiązki stron stosunku pracy są zawieszone – w tym czasie pracownik nie pełni funkcji publicznych w NIK oraz nie pobiera z tego tytułu wynagrodzenia. Informacje o osobach, które nie pełnią funkcji publicznych w NIK, nie podlegają upublicznieniu”.
Okazuje się, że 12 wniosków zostało złożonych w związku z zatrudnieniem u innego pracodawcy. Na jak długi okres? „Siedmiu pracowników otrzymało zgodę na czas zatrudnienia/pełnienia funkcji poza NIK – zatem nie można podać okresu/liczby lat” – wyjaśnia Bartłomiej Pograniczny. Kolejnych pięciu pracowników na okres jednego roku i jeden pracownik na okres jednego miesiąca.
Urlopy bezpłatne są w NIK normą
Urlopowanie to zwyczaj panujący w NIK od lat – najwięcej chętnych pojawia się zawsze po zmianie władzy. Tylko w 2008 r. skorzystało z nich aż 73 pracowników Izby. Na wieloletnim urlopie bezpłatnym z racji powołania do pełnienia funkcji publicznych był sam Marian Banaś (minister i wiceminister finansów, szef KAS w czasach premier Beaty Szydło). Wielu kontrolerów trafia jednak do lukratywnych spółek państwowych.
Kontroler startujący w wyborach (np. do Sejmu czy samorządu) musi otrzymać urlop bezpłatny na czas kampanii wyborczej, a po wyborze jego stosunek pracy w NIK wygasa, ponieważ nie można łączyć tych funkcji
M.in. do Orlenu i Ciechu w czasach pierwszych rządów PiS poszło aż 30 inspektorów NIK. Jak Sławomir Grzelak, wiceszef Departamentu Skarbu czy Piotr Kownacki, były wiceprezes NIK. Podobną woltę zaliczył Marek Chodkiewicz, który w latach 2002-2004 pracował w Najwyższej Izbie Kontroli jako zastępca dyrektora Departamentu Gospodarczego, potem odszedł do warszawskiego Ratusza w czasach prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Do NIK powrócił w 2007 r. na stanowisko dyrektora generalnego z funkcji zastępcy szefa Służby Wywiadu Wojskowego.
Zgody na urlop bezpłatny nie dostał od Mariana Banasia m.in. Maciej Berek
Znamy też inny przypadek – dr Macieja Berka, wicedyrektora departamentu budżetu i finansów w NIK (odpowiadał za nadzór nad kontrolami dochodów budżetu państwa), któremu prezes Marian Banaś bez uzasadnienia odmówił urlopu bezpłatnego, gdy ten chciał odejść w 2020 r. do Kancelarii Senatu, by tworzyć tam politykę informacyjną. Berek w czasach pierwszego rządu Donalda Tuska był szefem Rządowego Centrum Legislacji (w latach 2007-2015) i to – według naszych nieoficjalnych informacji – legło u podstaw odmowy Banasia. Maciej Berek w NIK był pracownikiem mianowanym, z ukończoną aplikacją kontrolerską, byłym wicedyrektorem departamentu prawnego i ekspertem w programach twinningowych dla organów kontroli m.in. w Azerbejdżanie i Albanii. Jak się to finalnie skończyło? Maciej Berek, dziś minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, odszedł z NIK.
Z jednej strony w Izbie panuje liberalizm, jeśli chodzi o mrożenie stanowiska, by popracować u innego pracodawcy, z drugiej – ustawa o NIK jest restrykcyjna, jeśli chodzi o związki kontrolerów z polityką. Kontroler startujący w wyborach (np. do Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego czy samorządu) musi otrzymać urlop bezpłatny na czas kampanii wyborczej, a po wyborze jego stosunek pracy w NIK wygasa, ponieważ nie można łączyć tych funkcji.
Czytaj więcej
Prezes Najwyższej Izby Kontroli Mariusz Haładyj chce mieć nowych zastępców. Odwołany ma zostać m.in. wiceprezes NIK Piotr Miklis – dowiedziała się...
Powroty po urlopach kontrolerów budzą wątpliwości. Czasami byli ministrowie czy prezesi kontrolują po powrocie zakupy czy wydatki z okresu własnego zarządzania daną instytucją. Tak było np. w przypadku Marka Zająkały, dyrektora Departamentu Obrony, który w 2006 r. wziął urlop bezpłatny, gdy został wiceministrem obrony narodowej. Po zmianie władzy wrócił na stanowisko wiceprezesa NIK, która kontrolowała później wydatki resortu na zakup uzbrojenia z okresu jego pracy w MON. Decyzją prezesa Jacka Jezierskiego Marek Zająkała nie objął nadzorem Departamentu Obrony Narodowej. – Uznaliśmy za oczywiste, że od kontroli spraw obronnych muszę odbyć swoistą „karencję”,. Trwała ona do momentu, gdy w październiku 2011 r. objąłem ponownie stanowisko dyrektora departamentu obrony, a więc ponad cztery lata – mówi „Rzeczpospolitej” Marek Zająkała.
Pozwolenie na urlop w NIK poprzedzone jest analizą pod kątem „konfliktu interesów”
Prezes NIK, rozpatrując wniosek o urlop bezpłatny, musi zostać poinformowany o nowym miejscu pracy urzędnika. Czy prezes Haładyj, wyrażając zgodę na urlop Marcina Marjańskiego, wiedział o pracy w PZU i czy zbadał go pod kątem ewentualnego konfliktu interesów? Rzecznik NIK zapewnia „Rzeczpospolitą”, że tak. „Przy rozpatrywaniu wniosku o urlop bezpłatny i podjęcie zatrudnienia poza NIK każdorazowo analizowany jest potencjalny konflikt interesów”. Marjański przez dwa lata na początku wieku był w PZU dyrektorem marketingu, pracował też jako szef marketingu, komunikacji i badań w Banku Pekao.
W 2024 r. w czasach prezesa Mariana Banasia Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę wydatków na darowizny, sponsoring, usługi medialne, prawne i doradcze w dziewięciu największych spółkach Skarbu Państwa i ośmiu ich fundacjach za lata 2017-2021. Spółki z grup PKN Orlen (PGNiG, Energi oraz Sigma Bis) i PZU (Alior Bank oraz Link4) miały uniemożliwić NIK przeprowadzenie kontroli – prezes Banaś złożył na nie 10 zawiadomień do prokuratury.
Czytaj więcej
10 zawiadomień do prokuratury, jedno do CBA, 38 wniosków pokontrolnych, apele do ministra sprawiedliwości, premiera i zarządów - to w skrócie efekt...
Na liście kontroli na ten rok nie ma już tych spółek. Jest za to polityka finansowa Narodowego Banku Polskiego. Kontroli ma być mniej, ale mają – zgodnie z nową polityką prezesa Haładyja – być szersze.
Ustawa o NIK nie mówi nic na temat urlopu bezpłatnego dla urzędników NIK. Reguluje to art. 174 Kodeksu pracy. Pracodawca może (nie musi) udzielić pracownikowi takiego urlopu na jego pisemny wniosek (papierowy lub elektroniczny). Okres ten nie wlicza się do stażu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze. Pracownik nie otrzymuje wtedy wynagrodzenia. Można go też odwołać z urlopu.
Były rzecznik NIK Marcin Marjański: „W PZU poszerzam kompetencje”
Marcin Marjański w rozmowie z „Rzeczpospolitą” potwierdził, że zaczyna pracę w PZU i obejmie tam stanowisko rzecznika. – To praca, która poszerzy moje kompetencje, które, mam nadzieję, mogą przydać się potem w NIK – mówi nam były rzecznik Mariana Banasia. Podkreśla, że zgoda na urlop nie byłaby możliwa, gdyby powodem była praca w sektorze prywatnym. Jak długo będzie korzystał z urlopu w NIK, jeszcze nie wie.
Nie odchodzę dlatego, że zmienił się szef
Przyznaje, że jako kontroler prowadził pięć kontroli budżetowych i w tej sytuacji już ich nie dokończy. – Nie odchodzę dlatego, że zmienił się szef. Naszą współpracę dobrze oceniam i cenię. Rozumiem, że prezes ma prawo dobierać sobie swoich najbliższych współpracowników.