Nowy statut Najwyższej Izby Kontroli (zgodził się na niego marszałek Sejmu Szymon Hołownia), likwiduje dotychczasowe departamenty, na które – aby obsadzić je swoimi ludźmi – tuż przed odejściem ze stanowiska urządzał pozorowane konkursy poprzedni prezes Izby Marian Banaś. Jak pisała „Rzeczpospolita” Banaś chciał w ten sposób „zabetonować” NIK i swoim zaufanym współpracownikom zagwarantować nieusuwalność ze stanowiska przez pięć lat.
Konkursy Banasia – jak pisaliśmy – były fikcją. Startowali w nich bowiem na stanowiska dyrektorzy dotychczas pełniący obowiązki (oraz zastępcy – również spoza konkursów, jakie w NIK są ustawowym obowiązkiem), a w komisjach konkursowych zasiadali wyłącznie zaufani – sam prezes Banaś, wiceprezes i jego były wieloletni asystent Michał Jędrzejczyk oraz dyrektor generalny Jarosław Melnarowicz (sprowadzony do Izby z banku przez syna Banasia – Jakuba).