fbTrack

Lekkoatletyka

Lekkoatletyka,Suzy Favor,Hamilton,agencja towarzyska

Suzy Favor Hamilton
www.jsonline.com/sports
Była trzykrotną olimpijką, nie miała kłopotów finansowych, ani rodzinnych. Suzy Favor Hamilton, niegdyś dobra amerykańska biegaczka, przyznała, że była przez ostatni rok drogą panią do towarzystwa. Teraz chyba żałuje
Wielokrotna mistrzyni USA w biegach średnich nie zdobyła wielkiej sławy w świecie, ale biegała na tyle dobrze, by dostać miejsce w filmach reklamowych firm Nike, Reebok, Clairol, Oakley i producenta szamponu Pert Plus. Pojawiła się w kostiumie kąpielowym (w barwach flagi amerykańskiej) w kalendarzu, a także na okładkach „Vogue", „Cosmopolitana", „Rolling Stone", „Harper's Bazaar", „Men's Journal", „Sports Illustrated" i nawet „Sports Illustrated for Kids", o licznych magazynach biegowych nie wspominając.
Nawet upadek w olimpijskim finale biegu na 1500 m Sydney (prowadziła 200 m przed metą) przekuła w sukces medialny, gdy oświadczyła, że przewróciła się celowo. Chciała zdobyć medal i zadedykować go bratu Danowi, który rok wcześniej popełnił samobójstwo. Gdy medal uciekł, postanowiła przynajmniej zwrócić uwagę na swą próbę. Po karierze sportowej zupełnie dobrze dawała sobie radę w biznesie. Mężatka (pan Mark Hamilton, kiedyś uniwersytecki baseballista, potem prawnik, był jej kolegą z liceum), matka 7-letniej córki. Mieszkają w wartej 600 tys. dol. posiadłości w Madison. Zarabiała na godne życie, prowadząc z małżonkiem firmę handlu nieruchomościami, dawała w całym kraju około 60 wykładów motywacyjnych rocznie, a także promowała różne przedsięwzięcia od cyklu biegów Disney&The Rock'n' Roll Marathon do działalności Stowarzyszenia Plantatorów Ziemniaków i Warzyw stanu Wisconsin.
To była jasna strona jej życia, ciemną odkryła przed sprytnym reporterem portalu TheSmokingGuns.com, który z zaskoczenia (i z nadania sprawy przez jednego z klientów) wydobył z niej kilka dni temu nową prawdę. Równo rok temu napisała list elektroniczny do firmy Haley Heston's Private Collection, reklamującej się zdaniem: „najlepsza agencja z paniami do towarzystwa w Las Vegas". Oferta została przyjęta i w kanałach informacyjnych firmy (nie wyłączając Twittera i Facebooka oraz branżowego portalu The Erotic Review) pojawiła się postać „Kelly Lundy", blondynki wyrażającej zakodowaną w środowiskowym zwrocie „girlfriend experience" zgodę na barwne doświadczenia erotyczne oraz mającej dodatkowe zalety, takie jak „wysoce udana kariera biznesowa" i „była topowa modelka". Rysy twarzy w ofertach nieco maskowano, nie tylko dlatego, że pani Suzy w chwili podejmowania ryzykownego zajęcia i naśladowania Catherine Deneuve z „Piękności dnia" Louisa Bunuela liczyła 43 lata. W Las Vegas prostytucja jest przestępstwem. Rysów sportowej sylwetki jednak nie maskowano, tak samo jak cen za usługi – 600 dolarów za godzinę towarzystwa, 6000 za dobę. Plus dodatkowo 300 dolarów za każdy akt seksualny. I tak zaczęła się kariera zawodowa Kelly, wedle przedstawicieli firmy Haley Heston's Private Collection bardzo udana. Wiadomo było, że klienci (w języku zawodowym „hobbyści" lub „kolekcjonerzy") chwalili bardzo tego „dostawcę". Pani Kelly/Suzy też chwaliła sobie nową robotę, przynajmniej początek wydał się jej tak fascynujący, że wspominała reporterowi, iż wizytom w Las Vegas, a także w Chicago, Los Angeles i Houston podporządkowała plan zajęć w firmie handlowej. Że nie potrafiła się oprzeć, łączyła imprezy biegowe i promocyjne z dodatkowymi dochodami. Poznać przyczynę tej przemiany, porzucenia norm i oddania się profesji tak specyficznej trudno. Może to wyjątkowo silny kobiecy kryzys wieku średniego. Suzy Favor Hamilton twierdzi, że mąż Mark wiedział, ale jej „... nie wspierał, a nawet próbował powstrzymywać". Sugeruje, że początek złym wyborom może dała depresja poporodowa, którą stwierdziła u siebie w 2005 roku. Poradziła sobie wówczas, biorąc Zoloft, może pomógł za mało. Choć zabiegała o dyskrecję, nie było trudno rozpoznać kim jest, skoro ma obszerną stronę w Wikipedii, filmiki na YouTube, a zawodowy profil Kelly Lundy zwierał wiele prawdziwych tropów. Zresztą sama też niekiedy zwierzała się klientom, co wyjaśniała naiwnością i wiarą w ludzi. I że jako z duszy sportowiec nie dopuszczała porażki, czyli wpadki, do umysłu. – Jak Tiger Woods – dała mocny przykład. No i nie miała pojęcia, że łamie ze swym pracodawcą prawo. Przyłapana przez reportera na początku grudnia podczas jednego z występów publicznych jako ekspertka biegania chciała uciec od niewygodnych pytań, ale nie zdołała. Pytania padły, historia jest opisana, a bohaterka ma na nią taką odpowiedź: – Biorę całą winę na siebie. Nie jestem czyjąś ofiarą, to nie tak. Zrobiłam co zrobiłam, nie będę nikogo oskarżać. Każdy na tym świecie popełnia błędy, ja popełniłam ogromny... Muszę poradzić sobie z tym wszystkim jak dorosły człowiek. Ponoć już miała zerwać współpracę z Haley Heston's, ponoć właśnie zaczęła terapię leczenia od uzależnienia, ponoć już mówiła niektórym kolekcjonerom, że więcej dostaw nie będzie.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL