Kosmos

Felix wylądował

youtube
Austriak szczęśliwie wylądował po skoku ze spadochronem ze stratosfery. Ustanowił rekord najwyższego załogowego lotu balonem i skoku zespadochronem z największej wysokości
Na razie nie wiadomo, czy Baumgartner jako pierwszy człowiek pokonał barierę dźwięku podczas spadku swobodnego. Będzie to można stwierdzić dopiero po dokładnej analizie danych.
Podczas lotu balonem Baumgartner zasygnalizował ekipie naziemnej, że "jest mu za zimno", kiedy zaś spadał, że "zaparował mu hełm". Balon austriackiego skoczka znacznie przekroczył zakładaną wysokość. Wzniósł się na poziom ponad 39 tys. metrów. Zgodnie z planem Baumgartner miał wyskoczyć na wysokości 36,5 km. W trakcie lotu Baumgartner zgłosił problem z ogrzewaniem twarzy w kapsule. Na wysokości 19 tys. metrów kapsuła minęła tzw. ''linię Armstronga'. Na tym poziomie znikają ziemskie prawa, a płyny zaczynają parować. Temperatura powietrza poza kabiną to ok. minus 60 stopni.

Rekord pobity

Felix Baumgartner pobił rekord wysokości załogowego lotu balonem, ustanowiony w 1961 r. przez Victora Prathera i Malcoma Rossa, którzy wznieśli się na wysokość 34 668 metrów. Balon, który wystartował w stanie Nowy Meksyk, niedaleko miejscowości Roswell, jest napełniony helem, cieńszy niż foliowa torebka i wysoki jak 55-piętrowy budynek. Baumgartnera chroni  jedynie kask i ciśnieniowy skafander. Lot na odpowiednią wysokość potrwa około trzech godzin. Austriak przygotowywał się do historycznego skoku od pięciu lat. W marcu tego roku skoczył on z wysokości 15 mil (ponad 24 km), a w lipcu z wysokości 18 mil (blisko 29 km). Zapowiedział, że będzie to ostatni w jego karierze skok z tak ekstremalnej wysokości. 43-letni Baumgartner jest byłym wojskowym spadochroniarzem. W przeszłości skakał ze sławnych budynków, m.in. z Tajpej 101. Wykonał też jeden z najniższych (a przez to bardzo niebezpiecznych) skoków - z pomnika Chrystusa w Rio de Janeiro. W 2003 r. wykorzystał skrzydła z włókien węglowych do przelotu nad Kanałem La Manche.

Prędkość dźwięku

Skoczek chciał pobić ustanowiony 52 lata temu światowy rekord wysokości skoku spadochronowego, przekraczając zarazem jako pierwszy człowiek prędkość dźwięku podczas swobodnego spadania. Poprzedni rekord ustanowił 16 sierpnia 1960 roku Joseph Kittinger, wówczas kapitan US Air Force, skacząc z wysokości 31 333 metrów i osiągając prędkość 988 kilometrów na godzinę, czyli nieco poniżej bariery dźwięku. Kittinger od początku uczestniczył w projekcie Red Bull Stratos jako mentor austriackiego skoczka. Bicie rekordu planowano początkowo na ubiegły poniedziałek, ale z powodu prognozowanego porywistego wiatru i zbyt niskiej temperatury w rejonie Roswell podjęcie wyzwania odłożono o jeden dzień. We wtorek start balonu kilkakrotnie opóźniano, a ostatecznie odwołano z powodu wiatru. Do tej pory nikt nie osiągnął prędkości ponaddźwiękowej, nie będąc w statku powietrznym. Uzyskana wiedza ma znaleźć zastosowanie między innymi w turystyce kosmicznej. Dr Szymon Gburek, Centrum Badań Kosmicznych PAN: "To wielkie wydarzenie w podbijaniu kosmosu. Ten skok był ważny z kilku powodów: padł rekord w locie balonem, rekord w najdłuższym skoku spadochronowym i do tego wszystko się powiodło. Ten skok pokazał, że możliwe jest lepsze chronienie astronautów. Może się też przydać w turystyce kosmicznej, która póki co jest dostępna dla najbogatszych, ale to się może zmienić".                        
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL