Opinie

Prawnik przed sądem może być krytyczny - uważa Tomasz Borowiec, radca prawny

Tomasz Borowiec, radca prawny
archiwum prywatne
Granice dopuszczalnej krytyki formułowane przez profesjonalnych pełnomocników wobec wymiaru sprawiedliwości, jego pracowników, funkcjonariuszy państwowych oraz pracowników służby cywilnej w pewnych okolicznościach mogą być szersze, niż formułowane w stosunku do osób prywatnych - wskazuje Tomasz Borowiec, radca prawny
Sprytny pełnomocnik w określonych okolicznościach może z tego uprawnienia skrzętnie skorzystać aby osiągnąć procesowe lub pozaprocesowe cele swojego klienta. Konieczna jest przy tym znajomość granic dopuszczalnej krytyki, w czym pomocne może okazać się orzecznictwo Trybunału w Strasbourgu.
Gwarancją niezależności radcy prawnego jest chroniący go immunitet oraz ochrona prawna przysługująca sędziom oraz prokuratorom, z jakiej radca korzysta podczas i w związku z wykonywaniem czynności zawodowych. Taka ochrona może jednak okazać się niewystarczająca, aby ochronić radcę przed samym państwem, w którym wykonuje zawód. Radca prawny często występuje w charakterze niejako „opozycji" do instytucji oraz organów państwa, co sprzyja generowaniu sytuacji konfliktowych pomiędzy nimi. W takich wypadkach warto odwołać się do regulacji międzynarodowych dotyczących zawodu prawnika. W zakresie regulacji międzynarodowych podstawowymi aktami są Zalecenia Komitetu Ministrów Rady Europy nr (2000) 21 z dnia 25 października 2000 r. w sprawie swobody wykonywania zawodu prawnika oraz Podstawowe Zasady dotyczące Roli Prawników przyjęte przez ONZ w dniu 7 września 1990 r. Oba te akty zaliczane są do kategorii tzw. soft law źródeł prawa międzynarodowego, nie mają one bowiem mocy prawnie wiążącej w państwach członkowskich. W praktyce natomiast oba te akty odgrywają doniosłą rolę, ponieważ w sprawach dotyczących prawników zawisłych przed Trybunałem w Strasbourgu bardzo często swoje rozstrzygnięcie Trybunał opierał właśnie na normach zawartych w obu tych aktach.
Zalecenia Komitetu Ministrów jako pierwszą wskazują zasadę niezależności w wykonywaniu profesji prawnika. Państwa członkowskie powinny podjąć wszystkie konieczne środki, aby respektować, chronić oraz promować zasadę niezależności przy wykonywaniu zawodu prawnika bez żadnych dyskryminacji i niedozwolonych ingerencji ze strony państwa. Prawnicy nie mogą doznawać lub obawiać się sankcji administracyjnych, ekonomicznych lub też innego rodzaju sankcji za czynności powzięte przy wykonywaniu zawodowych obowiązków zgodnie ze standardami profesjonalnymi i etycznymi. Trybunał wielokrotnie podkreślał, że dzięki specjalnemu statusowi prawnicy zajmują centralną pozycję w wymiarze sprawiedliwości – w charakterze pośredników pomiędzy społeczeństwem, a sądami. Z pozycji prawnika-pośrednika wypływa również prawo do swobodnego wyrażania opinii, w tym prawo do komentowania funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, jednak ich krytyka nie może przekroczyć pewnych granic. Prawnik musi wziąć pod rozwagę konieczność zachowania właściwych proporcji pomiędzy różnymi wartościami, jak interes swojego klienta, powinność zachowania się wobec instytucji państwowych ale również uwzględnić godność zawodu prawnika. Postanowienia Kodeksu Etyki Radcy Prawnego nakazują, aby zachowanie radców nie naruszało powagi sądu, urzędu i instytucji, przed którym występują oraz aby ich wystąpienia nie naruszały godności osób uczestniczących w postępowaniu, jak również nie powinni oni publicznie okazywać stosunku do pracowników wymiaru sprawiedliwości, klientów oraz osób których dotyczą czynności przez niego wykonywane. Ścisła literalna wykładania ww. opisanych zasad deontologii zawodowej, bez uwzględnienia wykładni systemowej, w tym regulacji międzynarodowych, może w wielu przypadkach być sprzeczna ze stanowiskiem Trybunału w Strasburgu. W sprawie Nikula przeciwko Finlandii (sprawa nr 31611/96 z dnia 21 marca 2002 r.) adwokat została skazana za zniesławienie prokuratora. Pani mecenas zarzuciła prokuratorowi, że nieuczciwie prowadzi proces i rażąco manipuluje dowodami, nadużywa swoich kompetencji prokuratorskich przez co naraża na szwank wymiar sprawiedliwości. Była to wyjątkowo daleko idąca w swej treści i formie wypowiedź, jednakże Trybunał uznał, iż w tym wypadku zawierała się ona w granicach wolności słowa. Zarzuty formułowane przez panią mecenas dotyczyły wyłącznie działań prokuratora podejmowanych w ramach czynności zawodowych, nie zaś samej osoby prokuratora. Artykuł 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Obywatela gwarantujący prawo do wyrażania opinii chroni nie tylko samą treść wypowiedzi, ale również formę wypowiedzi, w tym formy rażące lub szokujące, które powiększają pluralizm wyrażanych opinii oraz otwartość, bez których nie byłoby społeczeństwa demokratycznego. W sprawie Kyprianou przeciwko Cyprowi (sprawa nr 73797/01 z dnia 15 grudnia 2005 r.) adwokat obrońca oskarżonego przesłuchiwał świadka, który poczuł się obrażony zadanym pytaniem. Sąd zwrócił uwagę adwokatowi, że na tym etapie postępowania pytanie jest zbyt szczegółowe. Adwokat oświadczył składowi sędziowskiemu, iż w związku z faktem, iż ten przerwał mu przesłuchanie świadka w kluczowym momencie w przyjętej przez niego linii obrony, nie widzi on możliwości dalszej obrony oskarżonego, prosi więc o odsunięcie od sprawy. Sąd odmówił, po czym adwokat wdał się w dosadną na słowa dyskusję ze składem sędziowskim. Sąd ukarał adwokata pięciodniowym aresztem za obrazę sądu. Trybunał stwierdził, że stosowanie kary aresztu wobec adwokata – o ile nie zachodzi konieczność zastosowania takiego rodzaju kary w społeczeństwie demokratycznym – może wywoływać „efekt zniechęcenia" u innych pełnomocników. Pełnomocnik nie może odczuwać lęku broniąc interesów swojego klienta obawiając się, iż jego samego spotkają reperkusje. Pełnomocnicy nie mogą również czuć się ograniczani obawą wymierzenia wobec nich kary w swych wystąpieniach procesowych. Aby społeczeństwo miało zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, musi mieć także zaufanie do profesjonalnych pełnomocników, iż są w stanie w sposób skuteczny reprezentować ich interesy. Sprawa Veraart przeciwko Holandii (sprawa nr 10807/04 z dnia 30 listopada 2006 r.) była o tyle interesująca, że krytyka formułowana przez pełnomocnika dotyczyła osoby trzeciej w stosunku do postępowania sądowego. Osobą trzecią był terapeuta, który pomógł odzyskać swojej pacjentce wspomnienia będące podstawą oskarżenia jej najbliżej rodziny o popełnianie brutalnych przestępstw. Sprawa zyskała rozgłos publiczny. Pełnomocnik na forum publicznym skrytykował terapeutę kwestionując stosowane przez niego praktyki, jak również same jego kwalifikacje terapeuty. Pełnomocnik został ukarany przez sąd dyscyplinarny za naruszenie standardów zawodowych, ponieważ zdaniem sądu pełnomocnik nie posiadał kwalifikacji, aby oceniać stosowane przez terapeutę metody leczenia. Trybunału stwierdził, że pełnomocnik bez wątpienia miał prawo do składania publicznych oświadczeń w interesie swoich mocodawców podważających kompetencje terapeuty - nawet jeżeli zarzuty były formułowane poza salą sądowa. Pełnomocnik został uprawniony przez swoich mocodawców, aby ten walczył o odzyskanie dobrego imienia rodziny, które niewątpliwie zostało narażone na szwank. Prawo do krytykowania przez prawników funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości może wypływać zarówno z prawa samych prawników do wyrażania opinii, z prawa do wyrażania opinii reprezentowanych osób, jak również z prawa do sądu ich klientów - jest wypadkową tych trzech praw łącznie lub też każdego z osobna. Wypowiedź radcy prawnego należy interpretować w kontekście prowadzonej przez niego sprawy, na ile ona przynosi lub może przynieść korzyści dla reprezentowanej osoby z uwzględnieniem autonomii pełnomocników w obieraniu strategii procesowej. W przypadku zastosowania wobec prawnika sankcji za przekroczenie granic dopuszczalnej krytyki wymiaru sprawiedliwości należy rozważyć na ile powzięte sankcje są uzasadnione w społeczeństwie demokratycznym. Konieczne jest przy tym spojrzenie na sprawę holistycznie, z uwzględnieniem funkcjonowania całego systemu sprawiedliwości. Czasami w konkretnym przypadku ukaranie prawnika może wydawać się uzasadnione, jednak dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w ogóle - już nie, bowiem zastosowana kara może działać deprymująco na całe środowisko prawnicze wywołując u nich „efekt zniechęcenia".
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL