fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Za wszystko zapłaci klient

Polskie złotówki
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Piotr Mazurkiewicz
Prowizje od płacenia kartą obciążają dziś sklep. Nie dość, że są drakońsko wysokie, to mogą spaść na klientów
Resort finansów chce tak zmienić ustawę o usługach płatniczych, aby część prowizji za płacenie kartą ponosił klient – dowiedziała się „Rz". To rewolucja – kupujący dowiadywałby się w sklepie, jaką opłatą zostanie obciążony. – Dzisiaj klient tak czy inaczej ponosi koszt takich prowizji, które są po prostu wliczane w cenę towaru czy usługi – mówi Małgorzata Brzoza, rzecznik Ministerstwa Finansów.
1,4 mld zł wyniosły w 2011 r. wpływy banków z tytułu prowizji od płatności kartami
Prowizje pobierane są od każdej płatności kartą – w sklepie, na stacji benzynowej czy w restauracji. Problem w tym, że mamy je najwyższe w Europie i wszelkie próby obniżenia spełzły na niczym. Jak podaje Narodowy Bank Polski, to średnio 1,6 proc. wartości transakcji, a w  przypadku małych sklepów czy restauracji – nawet ponad 3 proc. Bank centralny postulował obniżenie średniego poziomu prowizji od 2013 r. do 1,1 proc., a potem dalsze obniżki, jednak z porozumienia wyłamał się MasterCard. Nie ma więc szans na jego realizację.
Wydaje się więc, że za niezadowolenie przedsiębiorców będą musieli zapłacić konsumenci. Dzisiaj bardzo często można płacić kartą dopiero powyżej np. 10 zł, co jest zresztą bezprawne. Podejrzanie częste są też „awarie" terminali w hipermarketach w dni, gdy kupuje w nich najwięcej klientów – np. w weekendy. Wtedy przyjmowana jest tylko gotówka.
– To sposób na oszczędność. Wiele transakcji płaconych kartami nam się nie opłaca – mówi przedstawiciel jednej z sieci. Firmy zauważają, że choć to jedynie 30 proc. zakupów, to koszty ich obsługi są kilkukrotnie wyższe niż transakcji gotówkowych. I to mimo płacenia za przechowywanie pieniędzy w sejfach czy konwojowanie ich do banków.
Czy oszczędni Polacy będą chcieli dopłacać do zakupów z powodu płatności kartą? – Takie rozwiązania funkcjonują w innych krajach i nie wpływają na spadek liczby transakcji bezgotówkowych – mówi Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego.
Resort tłumaczy swój pomysł tym, że poinformowany o wysokości prowizji klient miałby możliwość świadomego wyboru tańszej opcji. Czyli zapłacenia gotówką albo kartą debetową. Mechanizm ten może również zmotywować banki do tworzenia promocyjnych ofert kart płatniczych.
Dodatkowemu obciążaniu klientów przeciwna jest Visa, największy na świecie wydawca kart. – Zniechęca to klientów do płacenia za towary i usługi w najwygodniejszy oraz najbezpieczniejszy sposób i w niemal wszystkich przypadkach prowadzi do nieproporcjonalnie wysokich opłat – ocenia Visa.
Teraz w ok. 15 proc. polskich sklepów można płacić kartą. Tylko w 2011 r. banki zarobiły na takich prowizjach ponad 1,4 mld zł.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA