Reklama

Donald Trump chce przejąć kontrolę nad wyborami

Prezydent Trump od dawna próbuje wpłynąć na sposób przeprowadzenia wyborów. Jego najnowszy pomysł polega na tym, by republikanie „przejęli” administrowanie nimi.

Publikacja: 08.02.2026 15:54

Donald Trump

Donald Trump

Foto: PAP/EPA

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie działania podejmuje prezydent w celu przejęcia kontroli nad wyborami?
  • Jakie reakcje wywołują planowane przez administrację zmiany w sposobie przeprowadzania wyborów?
  • Dlaczego zmiany w granicach dystryktów mogą wpłynąć na przyszłe wyniki wyborów?
  • Jakie są prognozy dotyczące wyników wyborów połówkowych do Kongresu dla republikanów?
  • Jakie strategie przyjęli demokraci w nadchodzących wyborach, aby zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo?

Korespondencja z USA

– Republikanie powinni przejąć kontrolę [nad wyborami] – powiedział podczas wywiadu dla podcastu Dana Bongino, byłego zastępcy szefa FBI.  – Powinniśmy przejąć głosowanie, przynajmniej w 15 stanach. Republikanie powinni znacjonalizować wybory – powiedział.

Karoline Leavitt, rzeczniczka prasowa Białego Domu, próbowała sprostować tę wypowiedź, sugerując, że prezydent w rzeczywistości miał na myśli federalną ustawę SAVE Act, która wymagałaby od osób rejestrujących się do głosowania udowodnienia, że są obywatelami Stanów Zjednoczonych. Jednak Trump w późniejszych wypowiedziach podtrzymał stanowisko. – Proszę spojrzeć na niektóre miejsca – na tę straszną korupcję w wyborach – rząd federalny nie powinien na to pozwalać. Rząd federalny powinien się w to zaangażować – powiedział dziennikarzom.

Niekonstytucyjne pomysły prezydenta Trumpa

Donald Trump od dawna twierdzi, że wybory w USA są „fałszowane”, ze szczególnym naciskiem na przegrane przez niego wybory prezydenckie w 2020 r. Mimo że nigdy nie przedstawiono żadnych dowodów na masowe działania wskazujące na fałszerstwo, ani nie wykryto masowych prób głosowania przez osoby nieupoważnione do tego. W styczniowym wywiadzie dla „New York Timesa” powiedział, że żałuje, iż po swojej porażce w 2020 r. nie nakazał Gwardii Narodowej przejęcia maszyn do głosowania w stanach wahających się.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Trump: Przedstawię dowody, że wygraliśmy wybory

Amerykańska konstytucja mówi, że to poszczególne stany ustalają „czas, miejsce i sposób” przeprowadzania wyborów. Nie ma tam mowy o prezydencie. Najnowszy pomysł prezydenta wzbudził niepokój wśród przedstawicieli komisji wyborczych obu partii. – Konstytucja w sposób jednoznaczny przyznaje stanom władzę nad wyborami – powiedział Michael Adams, republikański sekretarz stanu Kentucky.

Na alarm biją też demokraci, którzy uważają, że to kolejna próba ingerencji Trumpa w sposób, w jaki przeprowadzane jest głosowanie. „Groźby prezydenta dotyczące odebrania stanom prawa do samodzielnego przeprowadzania wyborów są niedemokratyczną próbą uciszenia narodu amerykańskiego” – napisali w oświadczeniu demokratyczni gubernatorzy.

Przejąć kontrolę nad wyborami, zmienić okręgi wyborcze

Obecna administracja próbuje na różne sposoby wpłynąć na wybory. W marcu ub.r. Trump podpisał dekret wykonawczy, który m.in. wprowadziłby wymóg okazania przez wyborców dokumentów potwierdzających obywatelstwo, ale został on w dużej mierze zablokowany przez sądy.

Czytaj więcej

Teorie spiskowe Trumpa osłabiają wiarę w wybory

Departament Sprawiedliwości pozwał do sądu połowę stanów, których władze odmówiły przekazania administracji federalnej rejestrów wyborców. Natomiast prokurator generalna Pam Bondi wysłała do władz Minnesoty list ostrzegający, że federalna nagonka na imigrantów w tym stanie nie skończy się, dopóki rząd nie otrzyma od nich danych wyborców.

Reklama
Reklama

W połowie ubiegłego roku prezydent zaczął wywierać presję na władze republikańskich stanów, by na pięć lat przed spisem ludności zmieniły granice dystryktów kongresowych na korzyść republikanów. Zakomunikował też w mediach społecznościowych, że chce wyeliminować głosowanie korespondencyjne, a potencjalnie także maszyny do głosowania.

Niedawno agenci FBI przejęli karty do głosowania z wyborów 2020 r. z powiatu Fulton w Georgii, który od dawna był centralnym celem ataków i krytyki ze strony Trumpa i jego sojuszników.

Widmo porażki republikanów na horyzoncie

Eksperci ds. wyborów od dawna wyrażają obawy, że administracja próbuje wpłynąć na wybory połówkowe do Kongresu. Historycznie rzecz biorąc, wybory te przegrywa partia rządząca. Obecnie republikanie mają niewielką przewagę w obu izbach ustawodawczych, ale rosnące niezadowolenie społeczeństwa amerykańskiego rządami Trumpa oraz republikanów sprawia, że ich szanse na wygraną wydają się mało realne. Prezydent, który nieustannie w rozmowach nawiązuje do trzeciej kadencji, ma notowania sondażowe plasujące się na poziomie od 38 do 44 proc.. Już pod koniec tamtego roku publicznie wyraził obawy, że jeżeli republikanie stracą większość w Kongresie, to demokraci podejmą próby postawienia go do odpowiedzialności w ramach impeachmentu.

Czytaj więcej

Polka w Ameryce: Mit o amerykańskim śnie to już przeszłość

Demokraci od miesięcy budują antytrumpową retorykę, opartą na kwestiach gospodarczych, podkreślając, że jego administracja niewiele zrobiła, żeby obniżyć ceny. Partia skupia się też na wspieraniu kandydatów do Izby Reprezentantów pochodzących z klasy pracującej, którzy bardziej przemawiają do wyborców, w okręgach wahających się i silnie republikańskich. Unikają wchodzenia w wojny kulturowe, które zraziły umiarkowanych wyborców demokratycznych i niezależnych.

Potencjalną porażkę republikanów w listopadzie sygnalizują też np. spektakularne zwycięstwa demokratów w Nowym Jorku, New Jersey czy Wirginii w ubiegłorocznych wyborach, czy np. niedawne wybory uzupełniające do stanowego Senatu w konserwatywnym Teksasie, które wygrał demokratyczny kandydat Taylor Rehmet. „Tego nie można zignorować. To jest coś, co republikanie powinni mieć na uwadze w perspektywie wyborów połówkowych” – napisał na platformie X konserwatywny gubernator Florydy Ron DeSantis.

Reklama
Reklama

Rehmet jest kolejnym, w ostatnim roku, demokratycznym kandydatem, który odebrał republikanom mandat wyborczy w rejonach wygranych w 2024 r. przez Trumpa w tym w Iowie, Pensylwanii i Missisipi. „Takie wybory uzupełniające będą kluczowe dla rozstrzygnięcia, która partia obejmie kontrolę nad Izbą Reprezentantów, gdzie republikanie mają niewielką przewagę” – opiniuje „Washington Post”. 

Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Co to za organizacja i czym ma się zajmować?
Polityka
Recep Erdogan na drodze do ustanowienia dynastii
Polityka
Negocjacje ukraińsko-rosyjskie w Genewie. I znów fiasko
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama