W sieci opinii

Przychodzi poseł do lekarza, czyli sejmowe dowcipy

W Sieci Opinii
Kto twierdzi, że politycy nie mają poczucia humoru, jest w błędzie. Mają i to jakie, zwłaszcza gdy chodzi o polityczną konkurencję. Oto garść sejmowych dowcipów
O prezydencie Komorowskim:
Przychodzi Tusk do Komorowskiego. – Spadają nam notowania – mówi zatroskany.
– Tak, tak, spadają wam notowania – odpowiada Komorowski, karmiąc kością swego psa.

O premierze Tusku: Żyje nam się lepiej – oznajmił w expose premier.
To fajnie macie – pomyślał naród.

Tuż przed wyborami Platforma Obywatelska ma słabe notowania. Ludzie odkryli, że tyle obiecywała, a prawie nie nie zrobiła, finanse się psują. Przerażony tymi sondażami Donald Tusk biegnie do kościoła. Klęka i modli się: – Panie Boże, jeśli pozwolisz Platformie pod moim kierownictwem jeszcze raz wygrać, to obiecuję, że nie będziemy się lenić, będziemy pracować, dotrzymamy wszystkich obietnic. Odbyły się wybory. Platforma znowu wygrała. Tusk idzie do kościoła i zwraca się znowu do Boga: – Oj, panie Boże kochany, jak człowiek jest w stresie, to takie głupoty wygaduje. Przed obliczem Pana Boga staje Donald Tusk. Pan Bóg mówi: - Powiedz Donaldzie, gdzie chcesz pójść, do nieba czy do piekła?
Donald, trochę przestraszony, pyta: – Panie Boże, a czy mogę zobaczyć jak jest tu i tu?
Pewnie. Dokąd najpierw chcesz zajrzeć? – zgadza się Pan Bóg.
Do piekła – odpowiada Donald.
Piotrze, zaprowadź – rozkazuje Pan Bóg Świętemu Piotrowi. Piotr puka do wrót piekła. Drzwi się otwierają, a tam tańce, hulanka, swawola, nowe „orliki” otwierają, śpiewy. Hulaj dusza!
No to teraz chciałbym zobaczyć jak w niebie – mówi Donald.
Puk, puk, otwiera anioł. A w niebie pieśni religijne, modlitwy, różaniec. Pan Bóg znowu pyta: – Donaldzie, to co wybierasz?
Chciałbym do piekła – decyduje Donald. Znowu otwierają się drzwi piekła. A tu diabeł na widły, hyc i do kotła z Donaldem. Donald krzyczy przerażony: – Panie Boże, przecież nie tak to wyglądało! A Pan Bóg mówi: – Donaldzie, tego PR-u nauczyłem się od ciebie. Donald Tusk spotyka się z Chińczykami na budowie autostrady. Chińczycy siedzą i nic nie robią.
Panowie, dlaczego wy tych autostrad nie budujecie? – pyta oburzony Tusk.
Jeden z Chińczyków odpowiada: – Bo ja nie umiem, ja jestem kucharz.
Jak pan nie umie, to po cholerę się pan bierze za budowanie? – pyta zdziwiony premier.
A pan po co się bierze za rządzenie? – mówi Chińczyk. O Tusku i Kaczyńskim: Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mieli zderzenie czołowe. Z jednego rozbitego auta wysiada potłuczony Kaczyński, z drugiego Tusk z kilkoma siniakami. Kaczyński: – To cud, że żyjemy. – No właśnie. To musi być znak, żebyśmy się wreszcie pogodzili – dodaje Tusk.
Tak, koniec wojny między nami – zgadza się Kaczyński. I wyciąga piersiówkę, mówiąc: – Napijmy się, żeby to uczcić. Tusk wziął butelkę, pociągnął kilka łyków i oddał Kaczyńskiemu. Ten nie napił się, lecz zakręcił butelkę i schował. – A ty? – pyta Tusk Kaczyńskiego.
A ja poczekam, aż przyjedzie policja!

O Igorze Ostachowiczu, specjaliście od PR-u premiera: Ostachowicz zwraca się do Tuska:
Panie premierze, jest problem. Według sondażu Polakom żyje się dobrze i są bardzo zadowoleni...
To świetnie! A problem?
Sondaż przeprowadzono w Wielkiej Brytanii...


O Joannie Kluzik-Rostkowskiej: Dlaczego Kluzik-Rostkowska jest na plakatach z Tuskiem? Żeby wiedziała, do której partii należy!
O Ewie Kopacz: Jakie są białe śmierci? Cukier, sól i Ewa Kopacz.

O Jarosławie Kaczyńskim: Przychodzi Jarosław Kaczyński do przedszkola. Pyta Jasia: – Czy wiesz chłopcze, kto zjadł Czerwonego Kapturka?. A Jaś na to: – Słyszałem, że wilk, ale znając pana, to pewnie Donald Tusk.

Prawda, że śmiech to zdrowie? Jesteśmy ciekawi, czy Państwo znają jakieś dowcipy o politykach koalicji i opozycji. Prosimy o ich wpisywanie.
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL