fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Kapitan wierzy w sukces

Jakub Błaszczykowski, 27 lat, 48 meczów w reprezentacji Polski, osiem bramek. Jest kapitanem drużyny. Piłkarz mistrza Niemiec, Borussii Dortmund
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Jakub Błaszczykowski, kapitan reprezentacji Polski, o Arturze Borucu, Łukaszu Piszczku i mistrzostwach Europy
W środę reprezentacja Polski zagra z Portugalią w Warszawie. Irytowały pana problemy z otwarciem Stadionu Narodowego?
Jakub Błaszczykowski: Dobrze, że w Warszawie zagramy chociaż jeden mecz przed Euro. W Borussii nikt nie żartował z naszych problemów z dachem czy brakiem trawy. Powinniśmy się cieszyć, że zbudowaliśmy kilka stadionów najwyższej klasy europejskiej. Jestem przekonany, że zorganizujemy świetny turniej.
Do Euro sto dni, a Franciszek Smuda eksperymentuje. Nie za późno?
Najważniejsze, że jest kręgosłup drużyny, a każdy nowy piłkarz, który da coś ekstra, będzie mile widziany. Mecz z Portugalią to ostatnia okazja, by coś wypróbować. Potem będzie już zgrupowanie przed samym turniejem, na którym trzeba dopracowywać szczegóły.
Artur Boruc mówi, że chciałby porozmawiać ze Smudą i wyjaśnić nieporozumienia...
My już z selekcjonerem o tym rozmawialiśmy. Nikogo nie trzeba przekonywać, ile Artur jest wart. Pod względem sportowym powinien mieć miejsce w reprezentacji, ale decydują aspekty niezwiązane ze sportem. Jako rada drużyny pewnych granic w kontakcie z selekcjonerem nie możemy przekraczać, możemy tylko sugerować. Zaraz po tej aferze z winem w samolocie rozmawialiśmy z trenerem o Borucu i Michale Żewłakowie. Chcieliśmy, żeby zostali w drużynie, ale wiadomo, jakie jest stanowisko trenera.
Sławomir Peszko dostał drugą szansę.
Ale w przypadku Artura był jeszcze ten nieszczęsny wywiad, w którym obraził selekcjonera. Boruc należy do najlepszych bramkarzy w Europie, ale powołania wysyła Smuda.
Ujawniono zeznania Łukasza Piszczka w sprawie korupcji. Oszukał kibiców, mówiąc, że był ofiarą, a tak naprawdę namawiał do kupienia meczu?
Wracamy do sprawy  już zamkniętej. Czy ktoś zapłacił większą karę za grzechy niż Piszczek? Nikt. Gdyby sądy chciały oceniać wszystkich tą samą miarą, inni piłkarze czy trenerzy powinni płacić milionowe kary i być zdyskwalifikowani do końca życia. Nie wiem, komu zależy na tym fermencie. Piszczek brał udział w korupcji przy jednym meczu i poniósł karę. Inni sprzedali sto meczów i żyją spokojnie.
Czy przez ponad dwa lata przygotowań do turnieju wszystko przebiegało perfekcyjnie?
To może za dużo powiedziane. Można się zastanawiać, ile popełniono błędów, ale weryfikacja sposobu przygotowań i tak nastąpi dopiero na turnieju. Wszystko zależy teraz od nas, to, co robimy pół roku przed mistrzostwami, będzie miało wpływ na naszą dyspozycję.
Po losowaniu grup wyjście do fazy pucharowej kibice uznali za oczywistość.
I to na pewno podniesie nam ciśnienie. Z jednej strony rozumiem kibiców – na papierze mamy najsłabszą grupę, ale nie zmienia to faktu, że nie jesteśmy reprezentacją Niemiec, która z Grecją, Rosją i Czechami na 10 meczów wygrałaby osiem. Tak różowo nie jest. W tej grupie każdy ma takie same szanse, ale po naszej stronie będą kibice. To chyba nam pomoże, a nie sparaliżuje. Większość z nas gra przecież w klubach na wielkich stadionach.
W poniedziałek będziecie rozmawiać o zatrudnieniu psychologa w reprezentacji. Popiera pan ten pomysł?
W Borussii jest psycholog, ale nikt do niego się nie zgłasza, on żyje z drużyną i widzi, kto ewentualnie potrzebuje porady. Każdy ma inny charakter, inną osobowość, jednych trzeba głaskać, innych opieprzyć. I to jest właśnie rola psychologa – poznać  potrzeby zawodników. Wydaje mi się, że na zatrudnieniu takiego specjalisty nikt jeszcze nie stracił, a czasami zyskał. Dlaczego nie spróbować?
Prosił pan o pomoc psychologa, gdy w Borussi trener Juergen Klopp zrobił z pana rezerwowego?
W takich sytuacjach sam się najlepiej mobilizuję. Nie zwątpiłem, że odzyskam miejsce w składzie. Gdy przyjeżdżałem na zgrupowanie kadry, wszyscy mówili, że zupełnie nie widać, iż rzadko gram w klubie. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia, od tego, jak sam będziesz się traktował. Trzeba pracować, żeby trener znowu zaufał. Oczywiście, skorzystałem na kontuzji Mario Goetzego, ale wcześniej on wskoczył do składu, gdy ja leczyłem uraz. Taka jest piłka, nie przewidzisz, co się wydarzy na następnym treningu. Taka drużyna jak Borussia musi mieć silnych rezerwowych, walczymy o mistrzostwo Niemiec i wygraliśmy sześć ostatnich meczów ligowych. Gram w pierwszym składzie, mam wysokie noty i niech tak już zostanie.
Podoba się panu, że na Euro zamieszkacie w centrum Warszawy?
Chodziło o to, żeby blisko był stadion, żeby nie latać, nie tracić czasu na dojazdy. Grodzisk Wielkopolski był lokalizacją bez sensu. Zamiast siedzieć w samolocie, lepiej leżeć w hotelu. Będziemy mieli wydzielone piętro, pomieszczenia na własne rozrywki. A jak ktoś będzie chciał zejść na dół spotkać się z rodziną czy rozdać kilka autografów, to dobrze, że będzie miał taką możliwość. Czemu mamy się odcinać od świata, barykadować? Kibice są dla nas, a my dla kibiców. Oczywiście z umiarem.
Czuje pan coraz większą odpowiedzialność przed turniejem życia?
Zbyt dalekosiężnych planów nie ma co snuć. Gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, co się zbliża, ale wiem, że teraz najlepiej przygotuję się do gry w reprezentacji, skupiając się na grze w klubie. Sto dni to sporo, koncentrowanie się na turnieju już teraz nie miałoby sensu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA