Artur Bartkiewicz zwraca uwagę, że oficjalne pismo skierowane do strony amerykańskiej było znacznie bardziej wyważone niż publiczne wystąpienie marszałka. – „Ono jest dużo bardziej stonowane, jest dyplomatyczne” – podkreśla, wskazując na rozdźwięk między formą pisma a ostrą konferencją prasową.
Podczas wystąpienia w Sejmie Czarzasty nie tylko odmówił poparcia kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, ale też postawił poważne zarzuty. – „Zarzucił prezydentowi Trumpowi łamanie prawa międzynarodowego, podważanie ładu przez szkodzenie instytucjom takim jak ONZ czy NATO” – relacjonuje Bartkiewicz, zaznaczając, że w świecie dyplomacji to wyjątkowo odważny ruch.
Czytaj więcej
Gest ambasadora USA Toma Rose’a wielu – i słusznie – uznało za ingerencję w polską politykę i suw...
Ryzyko dla państwa, zysk dla polityka
W tym kontekście pojawia się pytanie o bezpieczeństwo Polski. Bartkiewicz przypomina, że mimo wzmacniania europejskiego filaru obronności relacje z USA pozostają kluczowe. – „10 tysięcy amerykańskich żołnierzy czy sprzęt amerykański, który do nas przyjeżdża, to jest jeden z ważnych gwarantów naszego bezpieczeństwa” – mówi, dodając, że otwarty konflikt retoryczny z Waszyngtonem może komplikować sytuację rządu.
Jednocześnie podkreśla, że Czarzasty nie działał jako członek rządu. – „Włodzimierz Czarzasty nie jest członkiem rządu, jest marszałkiem Sejmu, jest trochę jednak poza administracją” – zaznacza, sugerując, że marszałek mógł pozwolić sobie na więcej, kierując się własnym interesem politycznym.