Reklama

25 min. 17 sek.

Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?

Gest ambasadora USA Toma Rose’a wobec marszałka Sejmu wywołał burzę w polskiej polityce i postawił pytania o granice dyplomacji, suwerenność oraz polityczny interes. W podcaście „Rzecz w tym” Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Arturem Bartkiewiczem o tym, czy Włodzimierz Czarzasty świadomie zaryzykował konflikt z administracją Donalda Trumpa i jakie mogą być tego konsekwencje dla lewicy, koalicji rządzącej i relacji polsko-amerykańskich.

Publikacja: 09.02.2026 17:00

Artur Bartkiewicz zwraca uwagę, że oficjalne pismo skierowane do strony amerykańskiej było znacznie bardziej wyważone niż publiczne wystąpienie marszałka. – „Ono jest dużo bardziej stonowane, jest dyplomatyczne” – podkreśla, wskazując na rozdźwięk między formą pisma a ostrą konferencją prasową.

Reklama
Reklama

Podczas wystąpienia w Sejmie Czarzasty nie tylko odmówił poparcia kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla, ale też postawił poważne zarzuty. – „Zarzucił prezydentowi Trumpowi łamanie prawa międzynarodowego, podważanie ładu przez szkodzenie instytucjom takim jak ONZ czy NATO” – relacjonuje Bartkiewicz, zaznaczając, że w świecie dyplomacji to wyjątkowo odważny ruch.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa

Ryzyko dla państwa, zysk dla polityka

W tym kontekście pojawia się pytanie o bezpieczeństwo Polski. Bartkiewicz przypomina, że mimo wzmacniania europejskiego filaru obronności relacje z USA pozostają kluczowe. – „10 tysięcy amerykańskich żołnierzy czy sprzęt amerykański, który do nas przyjeżdża, to jest jeden z ważnych gwarantów naszego bezpieczeństwa” – mówi, dodając, że otwarty konflikt retoryczny z Waszyngtonem może komplikować sytuację rządu.

Jednocześnie podkreśla, że Czarzasty nie działał jako członek rządu. – „Włodzimierz Czarzasty nie jest członkiem rządu, jest marszałkiem Sejmu, jest trochę jednak poza administracją” – zaznacza, sugerując, że marszałek mógł pozwolić sobie na więcej, kierując się własnym interesem politycznym.

Reklama
Reklama

Zdaniem Bartkiewicza ta strategia jest czytelna. – „On całkiem świadomie, tak ostro wystąpił przeciwko Trumpowi” – mówi i dodaje, że celem była konsolidacja elektoratu lewicowo-liberalnego oraz pokazanie się jako wyrazisty przeciwnik nowej prawicy. – „Chce pokazać wyborcom, że on może być takim ich reprezentantem, symbolem sprzeciwu wobec prawicy”.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Czy ambasador Tom Rose pomoże Włodzimierzowi Czarzastemu budować silną Lewicę?

Kampania zaczęła się wcześniej

W drugiej części rozmowy pojawia się wątek kampanii wyborczej. Na pytanie, czy Czarzasty już ją prowadzi, Bartkiewicz odpowiada bez wahania. – „Dokładnie tak” – mówi, tłumacząc, że objęcie funkcji marszałka w drugiej połowie kadencji miało dać mu polityczną widoczność przed wyborami parlamentarnymi.

Efekty tej strategii są już widoczne. – „On nagle, niepostrzeżenie, wyrósł do rangi jednego z trzech najważniejszych przeciwników politycznych prawicy” – zauważa gość podcastu, wskazując, że ataki PiS paradoksalnie wzmacniają pozycję lidera Nowej Lewicy po stronie centrolewicowej.

Rozmowa dotyka też reakcji Donalda Tuska, który publicznie stanął w obronie Czarzastego. Bartkiewicz ocenia, że premier nie miał wyboru. – „Nie mógł inaczej” – podkreśla, zwracając uwagę, że nawet część prawicy uznała reakcję ambasadora za przekroczenie granic.

Na koniec pojawia się wniosek, że w całym sporze więcej jest politycznego teatru niż realnego zagrożenia dla sojuszu z USA. – „Relacje polsko-amerykańskie mocno na tym nie stracą” – ocenia Bartkiewicz, przypominając, że w polityce międzynarodowej decydują interesy, a nie emocjonalne wymiany zdań.

Reklama
Reklama

Ten odcinek „Rzecz w tym” to pogłębiona analiza momentu, w którym dyplomacja, kampania wyborcza i polityczna odwaga splatają się w jedno – z potencjalnymi zyskami dla jednych i kosztami dla innych.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama