fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

O mieszkaniu z telenoweli i garniturze mebli w salonie

Ze scenografem Katarzyną Hencz i dekoratorką wnętrz Anną Tyślerowicz spotykamy się na zapleczu planu serialu „Trzeci oficer”(TVP) (reż. Maciej Dejczer), żeby porozmawiać o wnętrzach w polskich serialach telewizyjnych
Rz: Przerzucając kanały z serialu na serial‚ widzę takie same‚ nieciekawe‚ martwe wnętrza. Czy ktoś tak mieszka?
Katarzyna Hencz: Jak mieszkamy, można podejrzeć w serialach tzw.filmowych‚ które wykorzystują gotowe wnętrza. Seriale telewizyjne‚ telenowele i sitcomy to różne gatunki. Każdy narzuca inną konwencję i poziom. Nie ma co porównywać „Świata według Kiepskich” z np. „M. jak miłość”. Fakt‚ są monotonne‚ nudne i podobne do siebie...
Anna Tyślerowicz: Wnętrza do sitcomów buduje się w hali i wykorzystuje latami. Są tekturowe. To razi najbardziej. W telenowelach jest niewiele lepiej.
K.H.: Domy w serialach są zwykle o poziom lepsze niż te w rzeczywistości‚ która jest raczej smutna i w której mało jest charakterystycznych wnętrz oddających osobowość mieszkańców. U nas jest potrzeba unifikacji i lęk przed oryginalnością. Niestety‚ nie lubimy się wyróżniać. Chyba że bogactwem‚ w złym, na ogół‚ guście.
Silne są stereotypy obecne w serialach: garnitur mebli w salonie (koniecznie z narożnikiem)‚ centralny żyrandol‚ żółte ściany. I pseudonowoczesne rozwiązania: podświetlane półki i wnęki z kartongipsu.
A.T.: Lista jest dłuższa: barek w kuchni‚ lampy witrażowe... Wiara w to‚ że wszystko ma być solidne‚ ponadczasowe‚ na lata. I ciemne‚ bo się nie brudzi. Trzydziestolatki mieszkają jak ich własne babki.
K.H.: Zmiany przyzwyczajeń Polaków są pozorne. Swarzędzki segment‚ do niedawna głównego bohatera naszych mieszkań‚ zastąpiły inne banalne systemy mebli. Choć dzisiaj możliwości jest nieporównywalnie więcej. Potrzeby estetyczne Polaków dopiero się odradzają‚ jak prawdziwy rynek sztuki. Może wkrótce pojawią się nurty i wysublimowane smaki w architekturze wnętrz. A to na pewno znajdzie odbicie w scenografii serialowej.
W serialach grają głównie meble z Ikei.
A.T.: W Ikei łatwo kupić wszystko, co potrzeba‚ szybko i pod jednym dachem. Identycznie pracują pisma wnętrzarskie. W naszych mieszkaniach też dominuje Ikea‚ więc nie mijamy się z prawdą. Pożyczamy też w Almi Decor‚ Bo Concept. Rzeczy modne‚ ale nie za nowoczesne‚ bezpieczne‚ które będą się podobać. Do filmowanych domów wnosimy to, co charakteryzuje bohatera‚ który tam ma mieszkać.
Jeśli ma to być wykładowca literatury jak w „Pierwszej miłości”(Polsat)‚ nawet jeśli ma 45 lat, a nie 60‚ to ma sosnowe meble z lat 70. i całe ściany książek.
K.H.: Reżyserzy często boją się odejść od realiów. A <$>poziom scenografii i wnętrz w serialach zależy także od ich zamierzeń i wrażliwości. Także od budżetu. W „Trzecim oficerze” udało się zbudować kilka wnętrz, od początku do końca wykorzystując piękną‚ ale zrujnowaną architekturę. A wnętrza gotowe dobierane były mozolnie‚ musiały pasować do estetyki filmu‚ no i oczywiście do bohaterów. Policjanci, z którymi współpracujemy, wzdychają‚ że chcieliby mieć taką komendę.
Zdarza się‚ że serialowe mieszkania są meblowane przez sponsorów. Scenografowi pozostaje zrobienie aranżacji jak do reklamowego katalogu.
K.H.: Coś takiego jest niemożliwe w państwowej telewizji.
Nie ma pokusy‚ żeby rzeczywistość trochę poprawić‚ pokazać‚ że można inaczej? Żeby widza ośmielić.
K.H.: Zwłaszcza komercyjne stacje forsują pokazywanie niezależnie od konwencji i gatunku‚ wnętrza w estetyce reklamowej – pięknie‚ czysto‚ plastikowo; sztampa bez fantazji i duszy‚ bez charakteru. Bo właśnie takie ludzie chcą oglądać‚ do takich aspirują‚ tylko czy na pewno?
A.T.: Mnie by zależało‚ żeby wnętrza po prostu były inspirujące. Chociażby takie‚ jakie w serialu „Magda M” (TVN). – Albo w „Ja wam pokażę” (TVP)‚ bałagan w domu Judyty działa na mnie terapeutycznie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA