Ta zmiana paradygmatu doprowadziła do odrzucenia przez USA korzystnych propozycji negocjacyjnych z Omanu, które mogły zapewnić kontrolę nad irańskim programem nuklearnym w zamian za inwestycje, na rzecz rozwiązania siłowego, które służy głównie interesom Izraela, a nie Stanów Zjednoczonych czy sojuszu NATO.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Brak przełomu
Kontynuowanie działań wojennych bez inwazji lądowej, którą ekspert nazywa „szaleństwem” – nie przyniesie przełomu, a jedynie zradykalizuje irańskie elity po eliminacji obecnych przywódców. Iran, poprzez uderzenia odwetowe w całym regionie, skutecznie wysyła sygnał państwom arabskim, że USA nie są w stanie zagwarantować im bezpieczeństwa przed kosztami regionalnymi konfliktu.
Czytaj więcej
Premier Izraela Beniamin Netanjahu ogłosił, że jego kraj wstrzyma się z kolejnymi atakami na irańskie pola gazowe. Decyzja zapadła po interwencji p...
Jeśli Islamska Republika przetrwa ten kryzys, zaufanie do baz amerykańskich w regionie może zostać trwale nadszarpnięte, a państwa arabskie, liczące straty w miliardach dolarów, zaczną rewidować swoją współpracę z Waszyngtonem, uznając ją za zbyt kosztowną i ryzykowną w obliczu przyszłych eskalacji.
– Obecnie sytuacja jest bardzo zła, bo każde rozwiązanie jest złe. Natomiast mimo wszystko doradziłbym przerwanie tej wojny. Jeżeli nie dojdzie do inwazji lądowej, a inwazja lądowa byłaby szaleństwem, to Islamska Republika przetrwa. I ostatecznie za kilka tygodni będziemy w tym samym miejscu – komentuje dr Witold Repetowicz z Akademii Sztuki Wojennej.