fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Mieszkania komunalne do kontroli

Rzeczpospolita
W stolicy nawet 1/3 mieszkań komunalnych może być wynajęta nielegalnie. W Łodzi udało się odzyskać półtora tysiąca takich lokali
W Warszawie można odzyskać ich jeszcze więcej – według nieoficjalnych szacunków na 98 tysięcy mieszkań aż 30 tysięcy mogą zajmować osoby bez umowy z miastem.
– Ale niewiele możemy zrobić, by sprawdzić, czy mieszkają w nich prawowici najemcy – rozkładają ręce urzędnicy. Niektórzy jednak próbują. W Łodzi przeprowadzono kompleksową kontrolę.– Nasi pracownicy chodzili od drzwi do drzwi z ankietą – opowiada dyrektor łódzkiego Wydziału Budynków i Lokali Ilona Podwysocka. – Sprawdzali przede wszystkim, kto dostał przydział, a kto zajmuje mieszkanie.
Wyniki kontroli zaskoczyły urzędników – na 70 tysięcy lokali nieprawidłowości były w prawie czterech tysiącach. – Najwięcej było podnajmów. – opowiada dyrektor Podwysocka. – W mieszkaniu zastawaliśmy inną rodzinę niż otrzymała przydział. Później urzędnicy ustalali, że główny najemca ma już lokal spółdzielczy albo nawet dom. Wtedy wypowiadaliśmy umowy najmu. Kontrola w Łodzi trwała dwa lata. Od razu udało się odzyskać prawie 600 mieszkań, a po sądowych rozprawach kolejne tysiąc. – Kilkaset spraw jest jeszcze w sądzie i liczymy, że je wygramy – dodaje Podwysocka. Dlaczego nie można tego zrobić w Warszawie? – My też sprawdzamy podnajem – broni stołecznego ratusza Tomasz Krettek z Biura Polityki Lokalowej. – Ale bardzo trudno jest to udowodnić. Powodem niemal jednej trzeciej z 1,6 tys. spraw o eksmisję jest właśnie nielegalny podnajem. – Ale procesy ciągną się latami, wracają do nas pojedyńcze lokale. Sąd wprawdzie przyznaje nam rację i mieszkanie odzyskujemy, ale lokatorowi zasądza lokum socjalne. I koło się zamyka, bo miasto musi je przyznać – mówi Krettek. – Może łódzkie sądy są łaskawsze dla władz? Czy w pozostałych 2/3 komunalnych lokali mieszkają osoby uprawnione – także nie wiadomo. Aby dostać teraz miejskie mieszkanie, trzeba zarabiać nie więcej niż 838 zł miesięcznie brutto (w rodzinie). Ale w trakcie wynajmowania nikt już nie sprawdza, ile zarabiają lokatorzy. – Tak nakazuje ustawa. Mówi, że mieszkanie dostaje się na czas nieokreślony. Nawet jak ktoś się wzbogaci, póki płaci i nie podnajmuje, należy mu się lokal komunalny. Trzeba się zastanowić, czy nie zmienić ustawy – mówi Krettek. Miejski prawnik prof. Adam Jaroszyński przyznaje, że do uzdrowienia sytuacji z lokalami komunalnymi konieczna jest zmiana ustawy. – Rozwiązaniem byłoby np. przyznawanie mieszkań komunalnych na pięć lat. Po tym okresie umowa by wygasała. Aby otrzymać mieszkanie ponownie, trzeba by znów ujawnić dochody – radzi profesor. Urzędnicy przyznają, że takie zapisy mogłyby spowodować odzysk mieszkań. Można by potem do nich przeprowadzić np. lokatorów z kamienic położonych w dobrym punkcie Warszawy. A te budynki sprzedać inwestorom. – Chcemy też zachęcać lokatorów do wykupu mieszkań, dajemy 90-procentową ulgę. To może również przyczynić się do uwalniania kamienic – mówi Krettek. – Liczymy, że skorzystają z tego ci zasobniejsi, którzy w komunalnym lokalu mieszkać nie powinni. Miasto chce zostawić sobie tylko ok. 50 tys. lokali i planuje też wybudować 2,5 nowych z miejskiej kasy. Mimo prawie 20-letnich doświadczeń demokracji cały czas pokutuje u nas myślenie z PRL. Jak ktoś dostał tanie mieszkanie miejskie, to znaczy, że mu się należało i ma je dożywotnio. Często nie musiał wykazywać specjalnie niskich dochodów. Poza tym były różne pule, z których te mieszkania dzielono. Nikt nie patrzył okiem gospodarza na zasoby komunalne, nikt nie liczył kosztów ich utrzymania. Już najwyższa pora oddzielić pomoc społeczną od komercji. W domu z czynszem 2 czy 3 zł za mkw. nie powinna mieszkać osoba zarabiająca zarówno 400 zł jak i taka, która ma miesięcznie ponad 2 tys. zł. pensji. Oczywiście nie można wyrzucić człowieka z mieszkania, które zajmuje od kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Ale miasto powinno wreszcie poczuć się gospodarzem i wprowadzić czynsz komercyjny, np. na poziomie 6 – 8 zł za mkw., jak u dewelopera. Wystarczy na utrzymanie i remont. Oczywiście nie zwalnia to miasta z pomocy osobom ubogim. One powinny dostać dotacje lub ulgi czynszowe.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA