fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Sylwetka - Józef Sigalin

Rzeczpospolita
„Kocio” wędrował od podchorążówki we Włodzimierzu Wołyńskim do Armii Czerwonej. Szkicował lekką kreską. Budynki wychodziły przysadziste.
Mistrz różnych stylów. Aprobująco kiwał głową, kiedy na naradzie architektów w czerwcu 1949 roku Edmund Goldzamt krytykował tradycje „burżuazyjnego kosmopolityzmu, wąskiego tradycjonalizmu, ciasnego ekonomizmu, angielskiego dezurbanizmu”. Ale sam przed wojną odwoływał się do konstruktywizmu, a Trasa Łazienkowska jego współautorstwa nie ma w sobie nic z socbaroku Trasy W-Z. Władał zresztą nie tylko ołówkiem kreślarskim, lecz i piórem. Fraz w kronice spotkań z towarzyszem Tomaszem mógłby mu pozazdrościć młody Konwicki: „Pierwszy Budowniczy Polski Ludowej wypytywał o bieg robót, o trudności, o przygotowania do walki z groźbą nacierającej kry. Rozmawiał ze spawaczami, cieślami, monterami i, jak opowiadał potem jeden ze starych robotników, »jaśniej i cieplej zrobiło się nad rzeką tego wieczora«”.
Sigalin, urodzony w 1909 roku, po roku studiów na Wydziale Prawa UW trafił na politechnikę w Pradze, a następnie studiował na Wydziale Architektury w Warszawie (niewykluczone, że uczęszczał również na zajęcia prof. Kazimierza Rodowicza) aż do 1939 roku, pracując jako kreślarz, budowniczy, architekt w prywatnych firmach i pracowniach. „Małe, przedwojenne szczęście” – wspominał. Od 1928 roku był członkiem Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, od 1931 – KPP. Jesienią 1939 trafia na prawy brzeg Bugu i przez kopalnię węgla brunatnego, fabrykę jedwabiu w Leninabadzie (Chodżencie), Armię Czerwoną, dociera w końcu pod Lenino jako oficer sztabowy I Armii WP. Do Warszawy dociera 18 stycznia 1945 r. jako kierownik grupy operacyjnej, której pierwszym zadaniem była inwentaryzacja zniszczeń. Inicjacja zawodowa odbyła się w należycie dramatyczny sposób: widząc na placu Zamkowym przed kołami gazika zasypaną śniegiem sylwetkę, wrzaśnie do kierowcy „Stój, trup na drodze!” – i zacznie odciągać na bok posąg Zygmunta Wazy.
Kolejne splendory piętrzyły się niczym granitowe schody. Kierownik pracowni Biura Odbudowy Stolicy. Komisarz odbudowy Warszawy. Naczelny architekt miasta, w latach 1951 – 1956 pełnomocnik rządu ds. budowy Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Wydawałoby się, że od pałaców powinien stronić: jeden z jego starszych braci, Grzegorz, wyjechał do ZSRR, by zaprezentować w konkursie swój projekt Pałacu Rad, po czym w roku wielkich czystek został aresztowany i stracony. Józef Sigalin jednak milczał i projektował; żył. Z tradycją pałacową poczynał sobie śmiało: w 1949 roku zaproponował odbudowanie Zamku Królewskiego podwyższonego o kondygnację, z przeznaczeniem na Muzeum Kultury Polski (planowane proporcje: Muzeum Historii Kultury Polski 3300 mkw., Muzeum Kultury Polski Ludowej 6750 mkw.). W kwietniu 1956 r. podał się do dymisji z funkcji naczelnego architekta Warszawy. Koordynował jeszcze potem budowę mostu Starzyńskiego, modernizację placu Zawiszy, projektował Trasę Łazienkowską, w szkicach krytykował blichtr lat 50. i „fetyszyzowanie osiągnięć Wschodu”. Nie wiadomo, czy dowiedział się, że drugi brat, Roman Sigalin, oficer Wojska Polskiego internowany przez Armię Czerwoną, został zamordowany w 1940 roku w Charkowie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA