Biznes

Szybsza prywatyzacja i mniej barier dla biznesu

minister finansów może łatwo obniżyć przyszłoroczny deficyt budżetowy do niemal 20 mld zł. Nie powinien jednak w tym celu wycofywać się z kolejnego cięcia składki rentowej o 4 pkt proc. Są inne sposoby - uważają ekonomiści
Adam Szejnfeld, poseł Platformy Obywatelskiej, zapewnia, że różnica pomiędzy przyszłorocznymi wydatkami a dochodami może być niższa niż przyjęta w projekcie przyszłorocznego budżetu kotwica 28,6 mld zł. – Jeśli dobrze poszukamy, możemy ją obniżyć do poziomu 20 mld zł, nie więcej niż 25 mld zł – wyjaśnia poseł.
Sposobem na to miałoby być zablokowanie obniżki składki rentowej o 4 punkty procentowe od stycznia 2008 roku (składka rentowa zmalała już od lipca tego roku o trzy punkty procentowe po stronie pracowników). Wprawdzie żadna decyzja w tej sprawie nie zapadła i – jak podkreśla poseł Zbigniew Chlebowski – będzie ona należała do przyszłego rządu, to zdaniem ekonomistów nie byłoby to najlepsze rozwiązanie. Ich zdaniem oszczędności można szukać w innych miejscach. – Takie możliwości są i myślę, że urzędnicy resortu chętnie je wskażą – wyjaśnia Mirosław Gronicki, były minister finansów. Kierownictwo resortu już zaproponowało rozwiązanie kilku rezerw celowych. Poprawiony budżet ma trafić powtórnie na posiedzenie rządu w przyszłym tygodniu. Zdaniem profesora Jerzego Osiatyńskiego można też pokusić się o zmniejszenie kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego. – Na przyszły rok zadeklarowano na ten cel 28 mld zł. Przy rozsądnym gospodarowaniu można by tu zaoszczędzić około 1,5 mld zł – wyjaśnia ekonomista. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, uważa, że najprostszą metodą jest zmniejszenie potrzeb pożyczkowych państwa, co można przeprowadzić, zwiększając wpływy z prywatyzacji. – Sądzę, że przyspieszając zbycie resztówek, niepracujących aktywów Skarbu Państwa i państwowego majątku można by uzyskać w przyszłym roku dodatkowo 10 mld zł – wyjaśnia ekonomista. Wyższe wpływy do kasy państwa mogą też zapewnić działania propodażowe rządu – ograniczenie barier dla przedsiębiorców, wycofanie się z rozwiązań usztywniających rynek pracy.
Zdaniem Jankowiaka rząd powinien się również skupić na posunięciach zapobiegających nadmiernemu umacnianiu się złotego. A to można osiągnąć, liberalizując rynek dla funduszy inwestycyjnych i emerytalnych za granicą. Ekonomista przestrzega przed wycofaniem się z cięcia składki rentowej na rzecz podwyżek dla lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli. – Obniżka składki oznacza, że w naszych kieszeniach zostanie więcej pieniędzy, zaś wycofanie się z niej spowoduje, że i tak te środki pójdą na podwyżki płac, a klin podatkowy nie spadnie – wyjaśnia Jankowiak. – Być może zaoszczędzono by w ten sposób jakieś 4 mld zł, o które można by było obniżyć deficyt, jednak niezadowoleni z tego byliby pracownicy sektora prywatnego. Zatem przeprowadzenie tego manewru byłoby ryzykowne. Jankowiak dodaje, że także cięcie składki tylko dla najbiedniejszych nie jest właściwym posunięciem. W ten sposób dokłada się pieniędzy najbiedniejszym, którzy i tak całość skonsumują. – To zadziała proinflacyjnie – mówi ekonomista. – Zaś brak obniżki dla bogatszych obywateli spowoduje, że jednocześnie ograniczy się możliwości inwestycyjne społeczeństwa i spowolni rozwój gospodarczy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL