Film

Sztuczki ****

kino świat
Andrzej Jakimowski, choć opowiada o próbach scalania rodziny, ustrzegł się schematów obyczajowego dramatu. Już w „Zmruż oczy” (2002), fabularnym debiucie Andrzeja Jakimowskiego, choć akcja rozgrywała się w realnej popegeerowskiej wsi, pełno było magii i poezji
Z kolei w „Sztuczkach” wydobył swoiste piękno z Wałbrzycha, miasta wypełnionego obskurnymi poniemieckimi kamienicami, nadwerężonymi czasem i dewastacją. Pokazał świat wręcz dokumentalny w warstwie obrazowej, a jednocześnie z postaciami tak szlachetnymi, że aż baśniowymi, pełnymi wewnętrznej radości, którą pragną podzielić się z innymi. To one sprawiają, że można, choćby na czas projekcji, uwierzyć, że istnieje rzeczywistość bez przemocy, pijaństwa czy innych patologii.
Bohaterem jest kilkuletni chłopiec (Ul) wierzący, że za pomocą swoistych czarów i gry z losem uda mu się zbliżyć do ojca (Sapryk), który przed laty porzucił matkę (Fornalczyk) dla innej kobiety, i nakłonić do powrotu. Choć wcześniej go nie widział, intuicyjnie rozpoznaje go w mężczyźnie codziennie przesiadającym się na stacji do innego pociągu. W realizacji owego pomysłu pomaga mu, początkowo negatywnie nastawiona, 17-letnia siostra (Walendziak), przekupując los drobnymi ofiarami. Splot komiczno-wzruszających zdarzeń doprowadza ojca do sklepu, gdzie pracuje jego była żona. Ale dzieciom zabrakło już sztuczek, by spotkanie miało oczekiwany przez nie finał.
Twórca bawi się przyzwyczajeniami widza, wpuszcza w spodziewane schematy i nagle robi niespodziewaną wolty. Coś zapowiada i świadomie tego nie spełnia. Zręcznie miesza sytuacje realistyczne z prawie surrealistycznymi. Wyraźnie lubi swych bohaterów, ale od czasu do czasu nie żałuje im ironii. Przy tym doskonale prowadzi aktorów, zarówno amatorów, jak i zawodowców. Oszczędność ich środków wyrazu zapewnia potrzebną naturalność. Dzięki temu to co przaśne i przygnębiające zyskuje wymiar cudowności. Komediodramat. Polska 2007, scen. i reż. Andrzej Jakimowski, wyk. Damian Ul, Ewelina Walendziak, Tomasz Sapryk, Rafał Guźniczak, Iwona Fornalczyk, Joanna Liszowska Atlantic, Cinema City: Arkadia, Bemowo, Galeria Mokotów, Janki, Promenada, Sadyba, Femina, Kinoteka, Multikino: Ursynów, Złote Tarasy, NoveKino Praha, Silver Screen: Puławska, Targówek, Wola, Wisła Choć na ostatnim festiwalu w Gdyni w konkursie nie było żadnego filmu dla dzieci, to młodociani aktorzy stali się głównymi bohaterami nagrodzonych najwyższymi trofeami „Sztuczek” (opisanych obok) oraz „Wszystko będzie dobrze” Tomasza Wiśniewskiego. W tym drugim filmie 12-letni Pawełek, słaby uczeń, ale świetnym biegacz – zainspirowany głęboką wiarą w nieograniczoną moc Czarnej Madonny – porzuca treningi, by w intencji uzdrowienia śmiertelnie chorej matki przebiec 350 km do Częstochowy. Cudu nie ma, matka umiera, ale pod wpływem chłopca całkowicie odmieni się towarzyszący mu w pielgrzymce nauczyciel-alkoholik. Zmienią się także ich wzajemne relacje: z ucznia – nauczyciela na, być może, syna i ojca. Wreszcie w trącącej telenowelą, nieudanej „Hani” Janusza Kamińskiego rezolutny, obdarzony wyobraźnią chłopiec-sierota z domu dziecka zaproszony na święta Bożego Narodzenia do domu młodego bezdzietnego małżeństwa przyniesie gospodarzom nadzieję na pełniejsze i wartościowsze życie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL