Styl życia

Zaha Hadid - architektka świata, gmachów i sztućców

EAST NEWS
Ten rok należy do niej. Retrospektywa w Londynie (do 25 listopada) i realizacja pływającego muzeum Chanel. Bohaterką jest Zaha Hadid, Irakijka urodzona w Bagdadzie, a mieszkająca w Londynie. Po przyznaniu jej w 2004 roku Nagrody Pritzkera, architektonicznego Nobla, z architekta i designera awansowała do miana rzeźbiarza, malarza. Gwiazdy.
Toteż nikogo nie dziwi obecność Hadid na tegorocznym Art Forum w Berlinie. Galeria Buchmann przedstawiła jej „Srebrne obrazy”. Cena jednej pracy – 58 tysięcy euro.
Właśnie w stolicy Niemiec przed laty wybudowano pierwszy na świecie budynek mieszkalny jej projektu. Powstał przy Stresemannstrasse, kiedyś granicznej ulicy pomiędzy Ost a West Berlinem. Zanim się dowiedziałam, czyjego jest autorstwa, pozbawiona kątów prostych kamienica zachwyciła mnie odważnymi krzywiznami ścian. Od tamtego czasu obserwuję, jak pokrywają się patyną obłożone metalowymi płytkami fasady. Starzeje się ładnie, wytrzymując konkurencję supernowoczesnej zabudowy Potsdamer Platz oraz klasycystycznej bryły Martin-Gropius-Bau, niemieckiej państwowej galerii.
Na pokaz „Srebrne obrazy” (czynny do 3 listopada) w znanej prywatnej Buchmann Galerie złożyło się 14 kompozycji wykonanych techniką druku na folii poliestrowej. Użyte substancje to akryle, lakiery, werniksy, a także żelatyna oraz pachnąca kawa. Natryskane cieniutkie, półprzezroczyste warstwy dały gładką, niemal lustrzaną powierzchnię. Srebrzystą – stąd tytuł prac. Można je uznać za abstrakcje. W istocie są fragmentami projektów architektonicznych. Niektóre koncepcje już są zrealizowane, inne pozostaną w sferze utopii. Wśród prac dostrzegłam wizualizację pływającego muzeum Chanel. Inaugurację zapowiedziano na przyszły rok. Rejs budynku-pontonu o powierzchni ok. 700 mkw. przypominającego gigantyczną płaszczkę potrwa dwa lata (2008 – 2010). Zakotwiczy w Hongkongu, Tokio, Nowym Jorku, Los Angeles, Moskwie i Londynie. Na koniec zawita w Paryżu. Metropolie pominięte w tournée rozpaczliwie walczą o przedłużenie trasy. Na pokładzie znajdą się dzieła współczesne, inspirowane… pikowanymi torebkami Chanel. Tymi z łańcuszkami i logo z inicjałem projektantki. Do interpretacji „kultowej” torebki zaproszono 14 międzynarodowej sławy twórców. Równocześnie retrospektywa Hadid trwa w Design Muzeum w Londynie. Styl terminalu autobusowego we Francji i czajników dla Alessiego, klamek i skoczni narciarskiej w Innsbrucku i mostu w Abu Dhabi, opery w Guangzu, biurowców w Dubaju wydaje się już po chwili rozpoznawalny na pierwszy rzut oka. Choć plątanina form i nieregularnych płaszczyzn przyprawia o oczopląs. Spod ręki Hadid wychodzą formy jakby wyciągnięte i płynnie wtopione w krajobraz. Powołała do istnienia nową linię, za długą. Jej widzenie można by porównać do widzenia form przez El Greco. Hadid jest przykładem, że w średnim wieku można zrobić karierę. Nie tylko w zawodzie – także jako celebrities. 57-letnia Irakijka jest gwiazdą. Obfotografowywana jak top modelka zaszczyca światowe kulturalne imprezy. Na biennale w Wenecji pozowała do zdjęć dla „Vogue’a” i „Vanity Fair” na przyjęciu na cześć Karla Lagerfelda. Kreatorom mody imponuje własnym sposobem noszenia się. Ale Hadid nie posiada ani figury modelki, ani idealnych rysów twarzy. Charakterystyczna uroda grubawej kobiety o wyłupiastych oczach wyróżnia się tak jak jej twórczość. Stała się obiektem fotografów. W Berlinie przy stoisku Galerii Buchmann gromadziły się tłumy, ustawiały kamery. Bo dziś sława artysty jest ważniejsza niż jego dzieła.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL