Historia

Potajemne przygotowania do ofensywy

W połowie kwietnia 1915 r. szefowie sztabów armii niemieckiej i austro-węgierskiej Erich von Falkenhayn i Franz Conrad von Hötzendorff postanowili przeprowadzić wspólną ofensywę na prawą flankę wojsk rosyjskich w Galicji. Zaplanowali uderzenie na linii Gorlice – Tarnów.
Odcinek ten wybrano z kilku względów. Skrzydła atakujących chroniły przed ewentualnym kontrnatarciem Rosjan przeszkody naturalne: Wisła na północy i Karpaty na południu. Dawało to również większą spoistość grupie uderzeniowej. Szybkiej koncentracji sprzyjały rozbudowane połączenia kolejowe, umożliwiające dowóz wojsk niemal na pierwszą linię.
Celem operacji zaczepnej było przełamanie frontu i dotarcie do Przełęczy Łupkowskiej, co miało zażegnać niebezpieczeństwo rosyjskiej inwazji na Węgry oraz zachwiać frontem na lewym brzegu Wisły. Niemieckim i austro-węgierskim sztabowcom sprzyjała także stabilna sytuacja na froncie zachodnim. Prawdopodobieństwo dużej ofensywy aliantów było niewielkie, zwłaszcza że niedawne, nieudane ataki kosztowały Francuzów i Brytyjczyków wielu zabitych i rannych. Do tego Brytyjczykom brakowało uzupełnień (w Wielkiej Brytanii nie wprowadzono jeszcze powszechnej służby wojskowej), a od kilku miesięcy toczyli oni ciężkie boje w Dardanelach. Na dowódcę operacji wyznaczono gen. Augusta von Mackensena, wsławionego bojami pod Tannenbergiem, Łodzią czy Łowiczem. Powierzono mu dowodzenie nowo sformowaną 11. Armią, w skład której weszło osiem dywizji ściągniętych z frontu zachodniego. Z tych dywizji stworzono cztery korpusy: XLI Rezerwowy gen. Fran¸coisa (81. i 82. rezerwowe DP), X Korpus gen. Emmicha (19. i 20. DP), Gwardii gen. Plettenberga (1. i 2. DP Gwardii Pruskiej), kombinowany korpus gen. Kneussla (11. Bawarska DP i 119. DP). Mackensenowi podporządkowano też austro-węgierski VI Korpus gen. Arza von Straussenberga (12. i 39. DP) oraz 11. Dywizję Kawalerii. W natarciu miała wziąć udział część sił 4. Armii austro-węgierskiej, dowodzonej przez arcyksięcia Józefa Ferdynanda. Operacyjnie Mackensen, który na swą kwaterę wybrał Nowy Sącz, podlegał naczelnemu dowództwu c.k. armii w Cieszynie. Już podczas trwania ofensywy z frontu zachodniego do Pszczyny przeniesiono także kwaterę niemieckiego naczelnego dowództwa.
Ofensywę przygotowywano w największej tajemnicy. O siłach wyznaczonych do operacji dowódców austro-węgierskich poinformowano dopiero w połowie kwietnia. Pociągi z frontu zachodniego jechały do Galicji okrężnymi drogami, m.in. przez Bawarię. Żołnierze nie znali stacji docelowych aż do momentu wyładowania. Na pewien czas zawieszono w tym rejonie frontu wszelką komunikację pocztową. Jednostki zajmowały pozycję na froncie nocami. Aby odwrócić uwagę Rosjan, Niemcy wykazywali wzmożoną aktywność na innych odcinkach frontu, m.in. pod Skierniewicami i na Litwie w rejonie Lipawy, gdzie wzmożono aktywność patroli i ostrzał artyleryjski, podejmowano też lokalne ataki. Koncentracji sił uderzeniowych sprzyjała pogoda. Koniec kwietnia 1915 r. był w zachodniej części Małopolski suchy i ciepły, co ułatwiało transport ciężkiej artylerii, amunicji i sprzętu wojskowego krętymi, kamienistymi drogami. 11. Armię ustawiono w dwóch rzutach, na odcinku długości 35 km. W pierwszym rzucie znalazły się cztery korpusy: Korpus Gwardii w rejonie Ciężkowic, VI c.k. korpus w rejonie wsi Łużna, XLI Korpus Rezerwowy na linii Wola Łużańska – Gorlice, korpus Kneussla od Gorlic do wsi Małastów. X Korpus oraz 11. Dywizja Kawalerii tworzyły odwód dowódcy armii. Na południowej flance 11. Armii od Małastowa stała 3. c.k. Armia, a na północnej, po Wisłę 4. c.k. Armia. Dwa korpusy tej ostatniej: IX (stał na południowy-zachód od Tuchowa w rejonie Gromnika) oraz XIV (na zachód od Tarnowa), miały wykonać uderzenia pomocnicze. W rejonie Magury Małastowskiej z 11. Armią miał zaś współdziałać X c. k. Korpus. Według wyliczeń rosyjskiego historyka Iwana Rostunowa w pasie uderzenia sojusznicy skoncentrowali prawie 360 tys. żołnierzy przeciwko 220 tys. Rosjan. Szczególny nacisk położono na skoncentrowanie artylerii i zapewnienie jej wystarczających zapasów amunicji. Na lekkie działo przypadało 1200, na ciężkie zaś 500 – 600 pocisków. Dla porównania Rosjanie mieli na działo zaledwie po 30 – 40 pocisków. W artylerii lekkiej sojusznicy mieli dwukrotną przewagę, natomiast w ciężkiej wręcz miażdżącą – 430 dział i moździerzy przeciwko czterem rosyjskim! Do baterii artylerii przydzielono doświadczonych oficerów z frontu zachodniego, którzy niejednokrotnie przeprowadzali nawały ogniowe. Aby ograniczyć straty od własnego ognia, do plecaków piechurów przyszyto białe kawałki płótna, a skrajne pozycje nacierających jednostek oznaczono flagami w kolorze szarym i biało-czerwonym. Rosyjskie pozycje były starannie rozpoznane przez austro-węgierskie samoloty. Niespodziewający się gwałtownego natarcia Rosjanie dysponowali dużo mniejszymi siłami. 3. Armia dowodzona przez gen. Radko Dmitriewa, Bułgara w służbie carskiej, obsadziła długi, aż 175-kilometrowy odcinek frontu, ciągnący się od Przełęczy Łupkowskiej w Karpatach do górnego biegu rzeki Ropy i dalej na północ przez Gorlice i wzgórza wzdłuż górnego biegu rzeki Białej, a następnie wzdłuż Dunajca po jego ujście do Wisły. Trzy rosyjskie korpusy znajdowały się głęboko w Karpatach. Prawej flanki armii, a zarazem całego frontu południowo-zachodniego, broniły dwa korpusy: IX i X Charkowa. Stany 3. Armii były jednak niepełne. Zapasy oceniano na zaledwie 50 proc. zapotrzebowania. Już od połowy kwietnia do Rosjan docierały informacje wywiadowcze o prawdopodobnym uderzeniu wojsk niemieckich i austro-węgierskich na południowym odcinku frontu wschodniego. Wzięci pod koniec miesiąca do niewoli c. k. żołnierze i dezerterzy donosili o przybyciu do Galicji znacznych sił niemieckich z frontu zachodniego. Jednak aż do ostatnich dni przed natarciem Rosjanie nie znali dokładnego miejsca natarcia i nie podjęli kroków zaradczych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL