fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Ameryka powinna przeprosić za wspieranie Mubaraka

Sherif Mansour, jeden z liderów Egipskiego Stowarzyszenia na rzecz Zmian (USA)
[b] Rz: „Precz z popieraną przez USA dyktaturą Mubaraka” – to jedno z haseł demonstracji Egipcjan w Waszyngtonie. Chcecie, by Ameryka odwróciła się od wiernego sojusznika?
Sherif Mansour:[/b] Amerykanie powinni przeprosić Egipcjan za to, że tak długo popierali Mubaraka i przekazywali mu ogromną pomoc wojskową, przez co wiele osób czuło się zdradzonych przez USA. Muszą pokazać, że takie pojęcia jak demokracja i wolność naprawdę coś znaczą. Że aspiracje narodów do wolności są ważniejsze niż długoterminowe sojusze, strefy wpływów i ochrona interesów w regionie.
Powinni też przyznać, że nadeszła nowa era. I to nie tylko w Egipcie, ale również w innych bliskowschodnich państwach, których narody są uciśnione. Przyszłość demokratycznych przemian zależy bowiem w wielkim stopniu od stanowiska Stanów Zjednoczonych.
[b]Czego konkretnie oczekujecie?[/b]
Przyszliśmy pod Biały Dom, żeby zaapelować do prezydenta Baracka Obamy o stanowcze poparcie demokratycznej transformacji w naszym kraju. Chcemy, by Stany Zjednoczone ogłosiły wreszcie jednoznaczne stanowisko w tej sprawie i dały jasno do zrozumienia, że nie chcą, aby jednego dyktatora zastąpił kolejny. To naród egipski winien zdecydować, jak powinien wyglądać kraj po transformacji.
[b]Barack Obama właśnie w Kairze ogłosił początek nowych relacji między USA a światem islamu. Wiążecie z tym prezydentem szczególne nadzieje?[/b]
Nam nie chodzi o piękne słowa, ale o to, by nie padły – jak to zwykle bywa – zbyt późno. Mamy nadzieję, że Obama zabierze głos już teraz, przed ostatecznym upadkiem reżimu Mubaraka. Apelujemy też do USA, by za słowami poszły czyny, choćby zamrożenie wartej ponad miliard dolarów pomocy wojskowej do czasu powołania w Egipcie nowego, demokratycznego rządu.
[b]Mubarak zmienił rząd i pierwszy raz mianował wiceprezydenta.[/b]
Unikając prawdziwych zmian, obraża inteligencję narodu egipskiego. Dlatego protestujący na ulicach ludzie nie mówią już tylko: „Obalimy ten reżim”, ale: „Obalimy Mubaraka”. Hosni Mubarak musi opuścić kraj.
[b] Nie boicie się, że użyje armii do zdławienia protestów?[/b]
Podobnie jak większość Egipcjan ufam, że wojskowi rozumieją, iż służą narodowi, a nie tyranowi. Do tej pory żołnierze byli neutralni i mamy nadzieję, że pozwolą ludziom na zmianę reżimu, do której może dojść w ciągu najbliższych dni. Domagają się jej wszystkie grupy społeczne, kobiety i mężczyźni, robotnicy i ludzie wykształceni.
[b]Kto powinien stanąć na czele nowych władz?[/b]
Mógłby to być Mohamed El Baradei lub były szef dyplomacji Amr Musa. Obaj cieszą się wielkim szacunkiem narodu egipskiego. Wielu innych opozycyjnych liderów również jest do tego przygotowanych.
[i]Korespondencja z Waszyngtonu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA