fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Więcej pieniędzy dla lekarzy bez wolnego po dyżurach

Rząd, planując zmiany w służbie zdrowia, musi pamiętać nie tylko o podwyżkach pensji, ale także o dodatkowych wynagrodzeniach dla lekarzy za pracę bez należnego odpoczynku po dyżurach
Do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu trafił właśnie pozew o symboliczną złotówkę. Chodzi o rekompensatę za brak odpoczynku, który się należy lekarzowi po dyżurach. Sprawa może się okazać znacznie poważniejsza, gdy sąd uzna, że lekarzowi przysługuje wynagrodzenie za pracę w czasie, w którym zgodnie z kodeksem pracy powinien mieć wolne.
Dla stu tysięcy polskich medyków 16- lub nawet 24-godzinne dyżury, brak snu i związane z tym zmęczenie to codzienność. Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej dopuszcza, by pełnili oni dwa dyżury tygodniowo i osiem miesięcznie. Zabrania wliczania dyżurów do czasu pracy oraz udzielania w zamian wolnego. Rekompensuje to skromną zapłatą od 130 do 200 proc. godzinowej stawki wynagrodzenia.
Walczy z tym doktor Czesław Miś, pediatra ze szpitala w Nowym Sączu. Już w zeszłym roku udało mu się wygrać sprawę, z której wynika prawo lekarzy do traktowania ich jak pracowników. W związku z tym po dyżurze w dzień powszedni przysługuje im 11 godzin wolnego, a po niedzielnym dyżurze jeden dzień wolnego w ciągu tygodnia. Sprawę wygrał, ale nic się w tej kwestii nie zmieniło. Ciągle po ośmiogodzinnym dniu pracy lekarze zostają na 16-godzinny dyżur w nocy i dopiero następnego dnia rano mogą wyjść z pracy za zgodą ordynatora. Najczęściej zostają jednak na kolejnych kilka godzin. -Dyżury są nadal organizowane zgodnie z ustawą o zakładach opieki zdrowotnej -mówi nam pragnący zachować anonimowość lekarz z jednego z większych krakowskich szpitali. - Lekarz po dyżurze musi pytać ordynatora o zgodę na zakończenie pracy. Nie ma też mowy o braniu wolnego za niedzielne dyżury. Już w zeszłym roku Sąd Najwyższy w wyroku z 6 czerwca 2006 r. (IPK263/05) uznał takie praktyki za niezgodne z prawem. Lekarzom należą się wolne dni za dyżury medyczne. Takie zasady wynikają z treści art. 132 i 133 kodeksu pracy, które zostały wprowadzone 1 stycznia 2004 r. Na ich podstawie pediatrze z Nowego Sącza przyznano wówczas 169 godzin równoważnego odpoczynku, co dało mu niemal 23 dniówki robocze (w sumie nieco ponad miesiąc wolnego). Teraz lekarz wystąpił do sądu po raz drugi - z żądaniem wypłaty bądź rekompensaty za to, że w kwietniu 2004 - czyli jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, ale już po zmianach w kodeksie implementujących unijne dyrektywy o czasie pracy - nie mógł skorzystać z przysługującego mu prawa do odpoczynku po dyżurze. Wliczanie dyżurów medycznych do czasu pracy oznaczałoby konieczność zwiększenia zatrudnienia w szpitalach o 15 tys. osób za dodatkowe 750 mln zł rocznie. Przeciętny lekarz już po dwóch dyżurach wyrabia tygodniową normę pracy. A przecież ciągle pracuje i codziennie przychodzi do szpitala. Dlatego też rząd negocjuje z lekarzami taką zmianę przepisów, by mogli sami zrezygnować z ochrony przed przekraczaniem 48-godzinnego tygodnia pracy. Niewiele to jednak zmieni, bo nadal zgodnie z przepisami będą musieli mieć zapewniony czas na odpoczynek. Masz pytanie do autora, e-mail: m.rzemek@rzeczpospolita.pl Przepisy unijne i orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu nie pozostawiają wątpliwości, że czas dyżurów jest czasem pracy zarówno wtedy, gdy lekarz świadczy pracę, jak i kiedy pozostaje tylko do dyspozycji pracodawcy w szpitalu. Jako pracownik ma więc prawo do 11 godzin wypoczynku w ciągu doby i co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w czasie tygodnia. Rzeczywistość jest taka, że normy czasu pracy lekarzy są notorycznie przekraczane. Jeśli zatem pracują oni w czasie, kiedy powinni odpoczywać, mają w zamian za to prawo do czasu wolnego lub do dodatkowego wynagrodzenia, wyższego niż wynagrodzenie za pracę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA