fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

IPN świętuje 10-lecie istnienia

Z akt IPN do tej pory skorzystało kilkadziesiąt tysięcy osób. Na zdjęciu zwiedzający warszawską siedzibę IPN w ramach Nocy Muzeów w 2009 r.
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Pierwotnie obchody miały się odbyć w czerwcu. Uniemożliwiła to katastrofa prezydenckiego tupolewa
Msza św. w intencji szefów IPN, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem – Janusza Krupskiego, wiceprezesa IPN za prezesury Leona Kieresa, i Janusza Kurtyki – a potem odsłonięcie tablicy upamiętniającej Kurtykę na głównej siedzibie instytutu rozpoczną dziś obchody dziesięciolecia IPN.
Główne uroczystości, także dziś, odbędą się zaś na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie przewidziano m.in. panel dyskusyjny z udziałem przedstawicieli instytucji będących odpowiednikami IPN w krajach postkomunistycznych: m.in. Urzędu Gaucka z Niemiec i IPN z Ukrainy.
Na uroczystości nie wybierają się ani prezydent, ani premier. Kancelarię Prezydenta będzie reprezentował jej szef, który ma wręczyć odznaczenia osobom związanym z IPN.
[srodtytul]Pamięć w liczbach[/srodtytul]
Naukowo-dydaktyczny bilans dziesięciu lat działalności instytutu jest imponujący. Biuro Edukacji Publicznej IPN opublikowało ponad 800 pozycji i zorganizowało ponad 250 wystaw. Przygotowało liczne internetowe witryny poświęcone m.in. II wojnie światowej, „Solidarności” czy stanowi wojennemu. Za prezesury Kurtyki IPN zaczął wydawać edukacyjne gry planszowe. Ostatnia poświęcona jest dywizjonowi 303 w bitwie o Anglię.
Największe emocje w działalności IPN od początku budził zasób archiwalny. Ale takie dokumenty jak te dotyczące współpracy Lecha Wałęsy z SB stanowią ledwie kilka promili jego zasobów. W IPN są bowiem gromadzone nie tylko materiały służb komunistycznych, ale i dotyczące zbrodni z okresu II wojny światowej i archiwalia instytucji działających jawnie, takich jak Urząd ds. Wyznań.
Osoby korzystające z akt IPN wysoko oceniają jego pracę. W minionych latach, zwłaszcza od ujawnienia tzw. listy Wildsteina, ich liczba wzrosła o kilkaset procent. Np. w 2009 r. IPN udostępnił ponad 11 tys. osób prawie 147 tys. jednostek akt. Korzystający z nich zamówili półtora miliona kserokopii i ponad trzy miliony zeskanowanych dokumentów. Na działalność IPN w ubiegłym roku skarżyły się 32 osoby.
[srodtytul]Lustracyjne emocje[/srodtytul]
Najwięcej sporów budzi działalność najmłodszego pionu IPN. Biuro Lustracyjne przejęło w 2008 r. od rzecznika interesu publicznego zadania związane z ujawnieniem kłamców lustracyjnych. W ciągu niespełna trzech lat zbadało ponad 12 tys. oświadczeń lustracyjnych. W 130 przypadkach uznało, że są podstawy, by skierować do sądu wnioski o uznanie konkretnych osób za kłamców lustracyjnych. Do tej pory skazano prawomocnie 23 osoby. W dziesięciu przypadkach sądy uznały, że oświadczenia lustracyjne były prawdziwe.
Biura zdobyło m.in. dowody pozwalające skierować wnioski do sądu w sprawie posłów lewicy – Wacława Martyniuka i Eugeniusza Czykwina, w poprzednich latach uznawanych za niewinnych. Ich procesy są w toku.
Burzę wywołała przyjęta w 2006 r. ustawa o ujawnieniu informacji organów państwa komunistycznego. Nakładała na osoby publiczne, m.in. dziennikarzy i nauczycieli akademickich, obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego. Akta tych osób miały być jawne. Przeciw temu zapisowi protestowało ostro m.in. środowisko „Gazety Wyborczej”. Ostatecznie w wyniku nowelizacji ustawy przez prezydenta Lecha Kaczyńskiegote zapisy zostały usunięte.
Większość podlegających lustracji na mocy ustawy została już zlustrowana. Nie oznacza to, że lustracja się skończyła. Przed IPN stanęło teraz zadanie zlustrowania tysięcy kandydatów do samorządów. Ale uporanie się z nim nie zakończy działalności Biura Lustracyjnego. Musi jeszcze wprowadzić do katalogów dane na temat tego, co w archiwach IPN zachowało się o najważniejszych osobach sprawujących funkcje publiczne. W zapisach tych nierzadko zachowały się np. informacje o tym, że ktoś był zarejestrowany jako tajny współpracownik. Choć to za mało, by kierować sprawę do sądu, dane takie są i będą ujawniane.
[srodtytul]Instytut niezbędny[/srodtytul]
Znany opozycjonista Krzysztof Wyszkowski uważa, że najlepszy okres w działalności IPN był pod rządami Janusza Kurtyki. – Początkowo instytut zajmował się głównie wojną i czasami stalinowskimi. Tymczasem, by zrozumieć to, co dziś się dzieje w Polsce, najistotniejsze są lata 80. Dopiero za rządów Kurtyki znaleźli się ludzie gotowi zmierzyć się z najtrudniejszymi tematami – mówi „Rz”.
Marszałek Senatu i kolega Wyszkowskiego z czasów opozycji Bogdan Borusewicz inaczej ocenia ostatni okres działalności IPN. – Samo powstanie IPN było potrzebne. Niestety za prezesury Janusza Kurtyki instytut przesunął się na pozycje skrajnie prawicowe. Nie podobało mi się to, co się tam działo – mówi „Rz”.
A zdaniem Andrzeja Paczkowskiego, członka Kolegium IPN: – Choć instytut popełnił wiele błędów, nigdy nie sprzeniewierzył się misji, która została mu wyznaczona przez Sejm.
– Nie wypada mi komentować działalności instytucji, na czele której stałem – powiedział „Rz” prof. Leon Kieres, pierwszy prezes IPN, senator PO.
Z kolei Gerhard Gnauck, korespondent „Die Welt”, który korzysta z zasobów IPN, uważa go za instytucję pożyteczną. – IPN, przy wszystkich sporach o jego funkcjonowanie nawet większych niż w Niemczech, jest konieczny – mówi „Rz”.
[ramka][srodtytul]Andrzej Romanowski, literaturoznawca, historyk, profesor UJ, redaktor naczelny „Polskiego słownika biograficznego”[/srodtytul]
IPN powinien być natychmiast rozwiązany. Dorobek naukowy związanych z nim ludzi, np. prof. Andrzeja Friszkego, jest często godny uznania, ale za jakiś czas nikt nie będzie o nim pamiętał. PAX także wydał wiele pożytecznych i ważnych książek, ale zapamiętany zostanie jako instytucja kolaborująca z systemem. Podobnie będzie z IPN. Instytut uwikłał się, szczególnie za prezesury Janusza Kurtyki, w haniebne procedery, których celem było wprowadzenie w społeczeństwie głębokich podziałów. Nie ma jednak właściwie znaczenia, kto aktualnie kieruje instytutem, bo zasadniczy błąd popełniono na samym początku. Ustawa powołująca do życia IPN połączyła instytut badawczy z prokuraturą. W demokratycznym państwie nie może być zgody na istnienie takiej instytucji. Edukacyjna działalność instytutu okazała się tanią propagandą powielającą a rebours klisze komunistyczne. Im prędzej się od niej wyzwolimy, tym lepiej. IPN narzuca dwubiegunową, czarno-białą wizję najnowszej historii.[/ramka]
[ramka][srodtytul]Andrzej Grajewski, doktor nauk politycznych, pierwszy przewodniczący Kolegium IPN, szef działu zagranicznego „Gościa Niedzielnego”[/srodtytul]
Działalność IPN należy ocenić pozytywnie. Zrealizował fundamentalne zadanie, jakim było skatalogowanie i udostępnienie opinii publicznej archiwum MSW i WSW. Teczki, które były zagrożeniem dla polskiej demokracji i wywołały szereg kryzysów, teraz, po ich opracowaniu i wydaniu, są po prostu źródłami do najnowszej historii Polski. Dzięki działalności IPN nastąpiła częściowa demitologizacja PRL. Nie można już przedstawiać go wyłącznie w konwencji satyryczno-kabaretowej, bo instytut pokazał skalę zniewolenia Polski przez rodzimych komunistów i Związek Sowiecki. Docenią to następne pokolenia, które dzięki instytutowi będą widzieć PRL takim, jakim był naprawdę, ze wszystkimi jego zbrodniami i łamaniem praw człowieka. Sprawiedliwe państwo musi upominać się o ofiary zbrodniczego systemu i piętnować katów. W ciągu tych dziesięciu lat przywrócono dobre imię tysiącom ludzi i pokazano prawdziwą, czarną biografię wielu innych. Można powiedzieć, że wskutek działań IPN stanęliśmy w prawdzie.
[i]—not. tyc[/i][/ramka]
[ramka][srodtytul]Start z Kieresem, lista Wildsteina, sprawa Jedwabnego, książka o Wałęsie [/srodtytul]
IPN został powołany przez Sejm 19 stycznia 1999 r.
[ul][li] 30 czerwca 2000 – zaprzysiężenie Leona Kieresa, pierwszego prezesa instytutu, uważa się za początek działalności IPN.
[li] 5 listopada 2000 – Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku wszczyna śledztwo w sprawie pogromu Żydów w 1941 roku w Jedwabnem.
[li] Listopad 2004 – początek afery związanej z tzw. listą Wildsteina. Publicysta “Rz” skopiował indeks katalogowy zasobów archiwalnych IPN. Lista zawierająca ponad 160 tys. nazwisk z dołączonymi sygnaturami pojawiła się w Internecie.
[li] 30 listopada 2004 – warszawski oddział Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wszczyna śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. Śledztwo trwa.
[li] 25 kwietnia 2005 – Leon Kieres ogłasza, że zdaniem IPN o. Konrad Hejmo był w latach 1975 – 1988 informatorem SB. Jego donosy miały dotyczyć Kościoła, papieża Jana Pawła II i polskiej opozycji antykomunistycznej.
[li] 16 listopada 2005 – instytut nadaje Lechowi Wałęsie status pokrzywdzonego.
[li] 9 grudnia 2005 – nowym prezesem Instytutu Pamięci Narodowej zostaje prof. Janusz Kurtyka.
[li] 12 czerwca 2006 – początek śledztwa IPN w sprawie zamachu na Jana Pawła II w 1981 r. Śledztwo w toku.
[li] 23 czerwca 2008 – instytut publikuje książkę autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka “SB a Lech Wałęsa”.
[li] 3 września 2008 – katowicki oddział IPN wszczyna śledztwo w sprawie śmierci generała Sikorskiego.
[li] 25 listopada 2009 – ekshumacja zwłok generała Sikorskiego.
[li] Grudzień 2009 – ukazuje się artykuł Piotra Gontarczyka, w którym pisze, że Aleksander Kwaśniewski był w latach 1983 – 1989 zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. Alek.
[li] 18 marca 2010 – Sejm przegłosowuje nowelizację ustawy o IPN. W jej wyniku nie będzie już potrzebny konsensus z opozycją, by wyłonić prezesa Instytutu (wystarczy zwykła sejmowa większość).
[li] 10 kwietnia 2010 – w katastrofie smoleńskiej ginie prezes IPN Janusz Kurtyka. Wciąż nie wiadomo, kiedy zostanie wybrany jego następca, bo potrzebna jest kolejna nowelizacja ustawy o IPN. [/ul]
[i]—tyc[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA