fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Wydano miliardy, a lekkoatleci omijają traktory

Podczas Igrzysk Wspólnoty Narodów Hindusi zdobywają medale, ale w Indiach mało kogo to interesuje.
Na razie niespodzianek nie ma – 36 medali wywalczyli Australijczycy, w tym 15 złotych. Gospodarze są na drugim miejscu z dziesięcioma złotymi krążkami, Anglicy na najwyższym podium stawali dotąd tylko pięciokrotnie.
Hindusi okazali się bezkonkurencyjni w zapasach – wywalczyli złoto cztery razy. Ważny sukces odnieśli w strzelectwie – nie zawiódł faworyt Gagan Narang, który jako pierwszy indyjski sportowiec zakwalifikował się do udziału w igrzyskach olimpijskich w Londynie. Poprawił rekord świata w strzelaniu z karabinka pneumatycznego.
Wynik jednak prawdopodobnie nie zostanie uznany przez Międzynarodową Federację Strzelecką, która nie włącza Igrzysk Wspólnoty Narodów do światowej klasyfikacji.
Największa nadzieja indyjskiego tenisa Sania Mirza zapewniła już sobie miejsce w ćwierćfinale turnieju kobiet.
Sportowe sukcesy Hindusów przyćmiewają kolejne organizacyjne wpadki. Podczas spektakularnej ceremonii otwarcia, która odbyła się z udziałem setek tancerzy i specjalnie skonstruowanego sterowca, zniszczeniu uległy fragmenty bieżni.
Na organizatorów spadła krytyka za niepotrzebne wydatki (spektakl kosztował 70 mln dolarów) i brak bezpieczeństwa. Lekkoatleci przez dwa dni trenowali, omijając traktory i robotników, nawierzchnię naprawiano jeszcze w nocy z wtorku na środę, do ostatniej chwili przed rozpoczęciem biegów.
W tym samym czasie na gwałt układana była świeża murawa. Szef Federacji Wspólnoty Michael Fennel zapewnił, że bieżnie zostały przetestowane i są gotowe do użycia, chwalił też komfort wioski olimpijskiej, która była powodem skandalu ledwie tydzień przed rozpoczęciem igrzysk. Świat obiegły zdjęcia zalanych łazienek, nieotynkowanych pomieszczeń i śladów psich łap na łóżkach. Teraz Fennel chwali wioskę jako najbardziej komfortową w historii zawodów.
Zmagania sportowców nie cieszą się zainteresowaniem – trybuny nowych stadionów świecą pustkami, tłoczno zrobiło się tylko podczas rywalizacji zapaśników.
Organizatorzy planują rozdawać darmowe bilety biednym i przywozić autobusami uczniów z delhijskich szkół. Ale trudno będzie ukryć, że impreza, która pochłonęła miliardy dolarów i miała zapewnić Indiom światowy prestiż, mało kogo obchodzi.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA