fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Robot – najdroższy film w historii Indii

Kosztujący rekordowe 35 mln dolarów „Robot” właśnie wszedł na ekrany w Indiach. Widzowie rezerwują bilety na kilka tygodni do przodu
Nie, to nie Bollywood, w roli superbohatera nie występuje Shahrukh Khan, a uroczysta premiera nie odbyła się w Bombaju. Tym razem triumfuje kino tamilskie, także słynące z rozrywkowych przebojów, bardziej nawet krzykliwych, kiczowatych i nierealnych.
To osobny przemysł filmowy, konkurencyjny wobec produkcji z Bombaju. Powstaje na południu Indii, jego stolicą jest Chennai (dawniej Madras), a największą gwiazdą – Rajnikanth, były kulis i kierowca autobusu, który debiutował po szybkim kursie aktorstwa; do dziś zagrał w 150 filmach. Fatalnie tańczy i nie jest przystojny, ale umie podrzucić papierosa pod sufit, podpalić go strzałem z rewolweru i złapać w usta między jednym a drugim ciosem zadanym wrogowi.
Mimo upływu lat – niedawno skończył sześćdziesiątkę – pozostaje bezkonkurencyjnym idolem i wciąż gustuje w skórzanych koszulach. Stałe jest też zakończenie historii z jego udziałem: Rajnikanth zawsze wygrywa.
Jest popularny w całej Azji Południowo-Wschodniej, filmy z jego udziałem przynoszą krocie. Trzy lata temu otrzymał za rolę 5 mln dolarów – to gaża, o jakiej gwiazdy Bollywood mogą tylko marzyć.
Debiutował w 1975 r., równolegle z Amitabhem Bachchanem, królem kina bollywoodzkiego, ale kariera Bachchana wygasa – sprowadza się do epizodów i reklam, tymczasem gwiazda Rajnikantha świeci jasno. Tracąca w kinowych notowaniach Aishwarya Rai teraz pojawia się u jego boku jako dziewczyna zauroczona tytułowym „Robotem”.
Na najdroższą produkcję filmową w historii Indii – budżet wyniósł 35 mln dolarów – Hindusi czekali od kilku lat. Ponad połowę kosztów pochłonęły efekty specjalne. Tytułowy „Robot” to kreacja szalonego naukowca, który stworzył własnego awatara – maszynę zdolną do odczuwania emocji. Robot wymyka się spod kontroli i rozkochuje w sobie młodą kobietę, wybrankę profesora – twórca i jego dzieło rywalizują o miłość. Fabuła jest połączeniem science fiction, historii Frankensteina i zapożyczeń z hollywoodzkich filmów katastroficznych. „Robot” miał przebić „Matriksa”, „Godzillę” i „Terminatora”. Powstała intensywna, dowcipna i wybuchowa mieszanka, którą krytycy przyjęli entuzjastycznie. Film pokazywany jest w 3 tys. kin na świecie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA