fbTrack

Surowce i Chemia

Komentarz dotyczący sytuacji w Kompanii Węglowej

Wojewoda śląski jutro znów w roli mediatora na linii związki – zarząd w Kompanii Węglowej. A we wtorek i tak w kopalniach masówki przed referendum strajkowym. Nie mogę opuścić takiej okazji. Jadę do Katowic.
Pisałam ostatnio, że gdzie górnik nie może, tam wojewodę pośle? To tym razem nie mam na myśli powiedzenia „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. Tak, tak – baba pod ziemią to górniczy pech, baba od górnictwa musi uważać na paznokcie (jak twierdzą złośliwi)... Przywykłam. Ale ja nie o tym. Jadę obejrzeć „obronę Halemby”. I na masówkę pojadę właśnie tam – do Rudy Śląskiej.
Po co – spyta szanowny czytelnik? Ano po to, by w końcu usłyszeć od tych, którzy pracują tam na co dzień, którzy zastanawiają się, czy na pewno wrócą do domu z tej najniebezpieczniejszej kopalni w Polsce (przypomnę tylko listopad 2006 r. - w wybuchu metanu i pyłu węglowego ginie 23 górników). Bo mam przeświadczenie, że oni chętnie zmienią tę grubę (kopalnię – przyp.red.) – bo gwarancję pracy dla 4500 ludzi daje Kompania Węglowa, do której należy nierentowna Halemba, której grozi likwidacja (1,2 mld zł straty netto od 2003 r.). Związkowcy przekonują, że nie ma opcji, by pozwolili zamknąć kopalnię. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak mówi, że kopalnię można sprzedać, jeśli załoga znajdzie inwestora, tak, jak górnicy w Silesii (już to widzę – ale optymizm Pana Premiera podziwiam). Kompania Węglowa nie udźwignie już dłużej tego balastu.
Od tych ludzi ciężko pracujących na dole w Halembie chcę usłyszeć, czy rzeczywiście tak bardzo chcą bronić Halemby, czy tylko jest tak, że związkowcom chodzi o zachowanie związkowych etatów (im mniej kopalń, tym mniej związkowych oddelegowań). I może odwiedzę jakąś z lepszych kopalń Kompanii (tym razem bez nazw, niech to będzie ewentualna niespodzianka) i tam zapytam górników, jak długo chcą dopłacać do Halemby i słyszeć, że na podwyżki nie ma pieniędzy, choć ich gruba, jako samodzielny zakład, fedruje świetnie i ma zyski porównywalne z lubelską Bogdanką, ale giną one w worku potrzeb Kompanii Węglowej. Dlatego mówię „sprawdzam”. Inaczej przecież niczego się nie dowiem.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL