fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Udało się dowieźć punkty

Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Robert Kubica, polski kierowca Renault
[b]Rz: Pana pozycja w niedzielnym wyścigu to porażka czy sukces?[/b]
[b]Robert Kubica:[/b] Trudno nazwać sukcesem siódme miejsce, z okrążeniem straty do zwycięzcy. Jednak dzisiaj na pewno ciężko byłoby zdobyć coś więcej. Można było dojechać bliżej szóstego miejsca, ale nie na szóstym. Strata wyniosła ponad pół minuty i nie mam za bardzo pomysłu, jak można było pojechać ten wyścig pół minuty szybciej.
[b]Tuż po starcie była jednak szansa na awans...[/b]
Trochę szkoda, bo dobrze przejechałem pierwszy zakręt. Wyszedłem bardzo wąsko, żeby wyprzedzić Hamiltona. Jechaliśmy po wewnętrznej, on zahamował bardzo wcześnie i wtedy od zewnętrznej zaatakowali nas Webber i Button. Przed zakrętem numer 6 próbowałem jeszcze atakować, ale też nie wyszło. Później pozostała mi już obrona siódmego miejsca. Udało się dowieźć punkty do mety i to jest bardzo ważne.
[b]Jak wyglądała walka z kierowcami Mercedesa?[/b]
Trzeba było jechać jak najszybciej i tak, by po zmianie opon utrzymać się przed nimi. Z Schumacherem ledwo wygrałem. Ważne było, aby nie tylko utrzymać go za sobą, ale też nie stracić za dużo czasu na obronę, bo Rosberg był bardzo blisko. Poszło w miarę gładko, choć przez dwa czy trzy zakręty jechaliśmy blisko siebie. Straciłem też sporo czasu przy dublowaniu maruderów, przez dwa okrążenia uciekły ze trzy sekundy, ale na szczęście nie przeszkodziło to w obronie siódmej lokaty.
[b]Co pan sądzi o zagraniu Ferrari?[/b]
Zdarzało się to już parę razy. Powiedziałbym, że to normalne zjawisko.
[b]Za tydzień pański „domowy” wyścig, Grand Prix Węgier. Będą nowe części w samochodzie?[/b]
Szykujemy tylne skrzydło, które będzie bardziej pasowało na ten tor. Ale nasza sytuacja jest ciężka, bo musimy stosować niski docisk, żeby być w miarę konkurencyjnymi na prostych. Wtedy sporo tracimy w zakrętach, ale musimy jakoś sobie radzić.
[b]Czyli znów czołówka odjedzie?[/b]
Zobaczymy. Wiele rzeczy może się szybko zmienić. Nikt by nie pomyślał, że Fernando – który dwa tygodnie temu startował z tej samej linii co ja – dzisiaj wygra wyścig i mnie zdubluje. Miejmy nadzieję, że my też złapiemy wiatr w żagle i będziemy walczyć.
[i]—rozmawiał Mikołaj Sokół[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA