fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2010

Kaczyński jak "gwiazda rocka"

Fotorzepa, Marek Obremski Marek Obremski Marek Obremski
"Come-back" Kaczyńskiego. Koniec wojny. Ulga dla Brukseli. - to tylko niektóre komentarze wczorajszych wyborów prezydenckich z zagranicznych gazet
[srodtytul]Polacy nie dali się zwieść[/srodtytul]
Zdaniem francuskiego dziennika „Le Figaro" - „Polacy wybrali stabilność".
„Le Figaro" pisze o zmieniających się w ciągu nocy wynikach wyborów, w miarę podliczania głosów w kolejnych obwodach wyborczych. Gazeta podkreśla „fair play" Jarosława Kaczyńskiego, który uznał swoją porażkę.
Zdaniem francuskiej komentatorki, „spektakularny wzrost notowań" Kaczyńskiego w ostatnich dniach przed wyborami wynika z wyjątkowej sytuacji, w jakiej toczyła się kampania. W związku z katastrofą pod Smoleńskiem, „symbole i emocje często brały górę nad programami i sloganami".
„Le Figaro" uważa, że Polacy „nie dali się zwieść" nagłej zmianie stylu Jarosława Kaczyńskiego. Wyborcy nie chcieli - zdaniem francuskiej gazety - nowego okresu „kohabitacji" między premierem z PO i prezydentem z Prawa i Sprawiedliwości.
Spektakularny „come-back" Kaczyńskiego otwiera jednak przed nim - jak pisze „Le Figaro" - nowe perspektywy przed wyborami o bardziej kluczowym znaczeniu, czyli wyborami do Sejmu.
[srodtytul]Maska populisty znowu się ukazała[/srodtytul]
„Polacy wybrali spójność władzy", „Polska odchodzi od ultrakonserwatyzmu" oraz „Ulga dla biznesu i Brukseli" - to tylko niektóre komentarze pojawiające się w belgijskiej prasie. Wszystkie gazety w Belgii informują o polskich wyborach prezydenckich.
Francuskojęzyczna gazeta „Le Soir" napisała, że skończyła się właśnie w Polsce bolesna kohabitacja, czyli współrządzenie prezydenta i premiera z różnych opcji politycznych. Podkreśliła, że Polacy postawili na spójność władzy, by uniknąć ciągłych sporów. „Polska zamknęła też kartę ultrakonserwatyzmu. Teraz wpisuje się w europejskie standardy polityczne, jest silna gospodarczo i przygotowana do przewodnictwa w Unii Europejskiej w przyszłym roku" - pisze „Le Soir". Dodaje również, że o zwycięstwie Bronisława Komorowskiego zdecydowały głosy lewicy.
„Le Soir" opisuje także wieczór wyborczy, czyli euforię w sztabie Bronisława Komorowskiego, oraz „niewyraźne uśmiechy" zwolenników Jarosława Kaczyńskiego, który jednak był witany entuzjastycznie, jak „gwiazda rocka". „Le Soir" przypomina też, że Jarosław Kaczyński mówił wczoraj o męczeńskiej śmierci brata, który zginął tragicznie w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. „Maska populisty, tak skrzętnie skrywana podczas kampanii, teraz znowu się ukazała" - pisze dziennik „Le Soir".
[srodtytul] Polska wkracza w okres stabilizacji[/srodtytul]
Zwycięstwo wyborcze Bronisława Komorowskiego zostało przyjęte z zadowoleniem przez szwedzkie media, niezależnie od ich politycznego odcienia. W pierwszych komentarzach podkreśla się, ze Polska wkracza dzięki temu w okres politycznej stabilizacji, posiadając premiera i prezydenta z tej samej formacji partyjnej.
Szwedzkie radio publiczne stwierdziło w komentarzu - Nie jest żadną tajemnicą, którego z kandydatów preferowała Unia Europejska. Od dawna chciała ona uniknąć krytycznego wobec Unii i swarliwego Kaczyńskiego, a teraz wielu z europejskich przywódców będzie mogło odetchnąć z ulga.
Szwedzka agencja prasowa TT w komentarzu wybija słowa Bronisława Komorowskiego - Ważna jest by nie wywoływać podziałów, a przeciwnie tworzyć poczucie jedności. - Z Komorowskim, jako prezydentem będzie łatwiej przeprowadzać konieczne reformy ekonomiczne i społeczne - podkreśla dziennik „Dagens Nyheter" - Łatwiejsze też będą międzynarodowe stosunki Polski.
[srodtytul] Nie będzie wojny polsko-polskiej[/srodtytul]
Zwycięstwo Bronisława Komorowskiego pozwoliło uniknąć wojny polsko-polskiej, która dotyczyłaby przede wszystkim Europy, uważa "Corriere della Sera".
Mediolański dziennik przypomina jednak Brukseli, że i Komorowski jest Polakiem, a więc Warszawa wcale nie stanie się uległa.
Obaj kandydaci, pisze największy włoski dziennik w powyborczym komentarzu Franco Venturiniego, reprezentowali "dwie dusze postkomunistycznej Polski".
Reformator w dziedzinie gospodarki i zagorzały europeista Bronisław Komorowski, nacjonalistyczny konserwatysta i zaprzysiężony wróg UE Jarosław Kaczyński.
Jego "hipernacjonalizm" pogorszyłby stosunki Warszawy z Berlinem i Moskwą, twierdzi włoski komentator. Innymi słowy, dodaje, powróciłaby "wojna polsko-polska", której przezwyciężenie zapowiedział Bronisław Komorowski.
Życzymy mu powodzenia, kończy Franco Venturini. Nie zapominając, że i on jest Polakiem i nie należy się spodziewać, że Warszawa będzie teraz bardziej uległa czy słabiej związana ze swoją "zrodzoną z bólu tożsamością narodową".
[srodtytul]Polskie wybory odsłoniły społeczne pęknięcie[/srodtytul]
Wybory prezydenckie w Polsce spolaryzowały opinię publiczną, ujawniając z jednej strony nienawiść do liberalnego establishmentu, a z drugiej pogardę i kpiny tegoż establishmentu z idei społecznego konserwatyzmu - uważa znany działacz polonijny Wiktor Moszczyński.
W komentarzu zamieszczonym na blogu Moszczyński wyraził przekonanie, że Komorowskiemu trudno będzie przezwyciężyć ten rozłam. Wymagać to będzie od niego dużego taktu i nie ma pewności, czy ma on ku temu właściwy temperament.
- Lawa nienawiści wobec Komorowskiego, Tuska i całego liberalnego establishmentu wciąż nie zastygła. Komorowskiego często szkaluje się jako liberalnego chłopca na posyłki na usługach Rosjan i komunistów, ale tym, którzy go w ten sposób szkalują, chodzi nie tyle o komunizm, co o liberalizm - zaznaczył.
- Gospodarczy liberalizm ministra finansów Jacka Rostowskiego i Leszka Balcerowicza jest dla nich równie nienawistny i materialistyczny, co społeczny liberalizm tolerujący gejów, prawa kobiet i inne symbole liberalnego, europejskiego ducha czasu - dodał.
[srodtytul]U Komorowskiego nie widać euforii[/srodtytul]
- Kiedy UE celebruje "europejskie zwycięstwo" w Polsce, u nowo wybranego prezydenta Bronisława Komorowskiego nie widać euforii - napisał hiszpański dziennik "El Mundo".
Według madryckiej gazety różnica między Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim okazała się mniejsza od oczekiwanej przez partię Komorowskiego - Platformę Obywatelską, która obawia się silnej opozycji ze strony Prawa i Sprawiedliwości.
Zdaniem hiszpańskiej gazety Komorowski znalazł się "między liberalnymi zobowiązaniami a potężną opozycją".
- Niewykluczone, że część liberalnych reform, które chciałby przeprowadzić rząd Donalda Tuska, ponownie zostanie odłożona do czasu wyborów parlamentarnych w 2011 roku - twierdzi "El Mundo. - Wygląda na to, że w drodze są tylko cięcia wydatków publicznych, ale jeszcze nieco poczeka reforma fiskalna".
Zdaniem gazety innym hamulcem następnego rządu jest rewindykacja triumfu Komorowskiego ze strony lewicy i chęć otrzymania za to "zapłaty". "Bez naszych 1,8 mln zwolenników Komorowski nie byłby teraz prezydentem" - cytuje "El Mundo" słowa Napieralskiego.
Źródło: Polskie Radio
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA