fbTrack

Film

Jak uciec przed ciśnieniem świata

Xavier Beauvois
AFP
Xavier Beauvois w filmie "O ludziach i bogach" odtwarza ostatnie tygodnie życia zakonników zamordowanych w 1996 roku w Algierii
[i]Barbara Hollender z Cannes[/i]
[b] [link=http://www.rp.pl/artykul/9131,481603_Gwiazdy_dopisaly__mimo_kryzysu.html]Zobacz na tv.rp.pl[/link][/b] Filmowcy portretują rzeczywistość pełną niepokoju i niespełnień. Gdziekolwiek postawią kamerę – czy to na Wall Street (jak Oliver Stone), czy w Barcelonie (jak Inárritu), czy w afrykańskim miasteczku (jak Haroun) – wszędzie rejestrują podobne okrucieństwo życia, upadek wartości, amoralność. Czy przed tym potwornym ciśnieniem świata można uciec?
[wyimek][link=http://www.rp.pl/galeria/9146,1,478747.html]Cannes - fotostory[/link][/wyimek] Pojawił się wczoraj na festiwalu obraz wyjątkowo mocny. W 1996 r. w algierskiej Thibrinie islamscy fundamentaliści wzięli jako zakładników, a następnie zabili, siedmiu francuskich zakonników. Xavier Beauvois opowiedział tę historię, ale nie zrobił filmu o gwałcie i śmierci. "O ludziach i bogach" otwierają obrazy spokojnego bytowania cystersów w monastyrze położonym w górach północnej Afryki. Zakonnicy uprawiają ogródek, modlą się i żyją w wielkiej przyjaźni z miejscowymi wieśniakami, którzy do ich siedziby przychodzą po nowe buty, poradę medyczną, chwilę rozmowy. Czas jakby się tu zatrzymał. Ale jednego dnia ktoś przynosi wiadomość, że 18-letnia dziewczyna została zasztyletowana w autobusie, bo nie miała przesłoniętej twarzy. Islamscy fundamentaliści żądają, by ich kraj opuścili cudzoziemcy. Mordują grupę chorwackich robotników. Ośmiu zakonników musi podjąć decyzję: zostać czy wyjechać. Nie są jednomyślni. Jedni nie chcą narażać życia, inni zwyczajnie się boją. Ale w końcu zostają. Wszyscy. Są potrzebni wiosce. Mają do spełnienia misję. I wiedzą, że ucieczka przed gwałtem nie zmieni świata na lepszy. Przypomina mi się mało znany, ale znakomity film Waldemara Dzikiego "Kartka z podróży". Stary człowiek zachowuje w piekle II wojny światowej godność i wolność, pokonując strach. Francuscy zakonnicy też nie poddają się lękowi. W jednej z najpiękniejszych scen filmu spożywają razem kolację. Jeden z nich przynosi z piwnicy dwie butelki wina. Za kilka godzin terroryści rozwalą karabinami bramę ich domu. Wiedzą, że to nieuniknione. Kamera obserwuje ich twarze. Żal za życiem, pogodzenie z losem. Siłę ludzi, którzy kiedyś postanowili nieść pokój i nie chcą ulec przemocy. Jestem pod wielkim wrażeniem tego skromnego, przejmującego filmu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL