fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Asseco Prokom: rośnie wiara w sukces

Po wyjazdowym zwycięstwie 70:50 nad Unicają Malaga zespół z Gdyni pozostaje liderem grupy G z dużymi szansami na awans do ósemki najlepszych zespołów Euroligi.
W ćwierćfinale najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek nie grała jeszcze żadna drużyna z Polski. Koszykarze z Gdyni mają teraz najlepszy bilans spośród wszystkich drużyn rywalizujących w fazie Top 16. Nieoczekiwanie, ale zasłużenie.
W meczu z utytułowaną Unicają to goście z Polski byli ambitniejsi, szybsi, silniejsi - lepsi pod każdym względem od zaskoczonych ich walecznością rywali. Gospodarze pudłowali pod presją rzut za rzutem, trafiając tylko 29 procent prób za dwa i 14 procent na trzy punkty (Prokom odpowiednio 61 i 26 procent). Doszło do tego, że sfrustrowana publiczność w Maladze oklaskiwała w końcówce meczu efektowne bloki i punkty Qyntela Woodsa z Asseco, domagając się dymisji prezesa Unicaji. - Cały mecz dobrze broniliśmy, wygraliśmy zbiórki. Pozbawiliśmy przeciwnika wiary - komentuje trener Asseco Prokomu Tomas Pacesas, który wcale nie uważa, że było to najlepsze spotkanie jego drużyny w Eurolidze. Wyżej cenię sobie zwycięstwo nad Realem Madryt, zespołem bardziej klasowym, prowadzonym przez trenera legendę Ettore Messinę.
Ciekawe, że litewski szkoleniowiec mistrzów Polski pokonał już w tym sezonie takie trenerskie sławy jak mistrz Europy z reprezentacją Hiszpanii Sergio Scariolo (BC Chimki), Piero Bucchi (Armani Jean Mediolan) czy ostatnio wicemistrz olimpijski z Hiszpanią Aito Garcia Reneses (Unicaja).
– Kluczem do sukcesów są ludzie i praca - mówi Pacesas. W trakcie sezonu pożegnaliśmy się z Tyrone Brazeltonem i Pape Sowem, którzy nie pasowali do poziomu, który chcemy prezentować. Z kolei nowy nabytek Ratko Varda radykalnie zmienił nasze podejście, nasze emocje. Teraz drużynę tworzy 12-13 graczy, mających wspólny cel, dobrze się rozumiejących. Ostatnie mecze wzmocniły nas mentalnie. Nie jesteśmy już w Eurolidze chłopcami do bicia. Wywalczyliśmy też sobie szacunek u sędziów i przeciwników. To daje przewagę psychiczną. Dziś nie ma rywala, którego nie możemy pokonać. Ważne, żeby ludzie wychodzący na boisko wiedzieli, że jest to możliwe.
Mocno pracujemy nad przygotowaniem fizycznym, mamy więcej zawodników w meczowej rotacji. Jesteśmy dobrze przygotowani. Przed startem fazy Top 16 trudno było oczekiwać, że pierwsze dwa mecze wygramy różnicą 20 punktów, ale uważałem, że możemy powalczyć. Dzisiaj jest dobrze, ale nie zapeszajmy. Przed nami jeszcze daleka droga. W trzeciej kolejce fazy Top 16 w środę 10 lutego Asseco Prokom gra na wyjeździe z CSKA Moskwa, które także wygrało dwa mecze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA