Biznes

Orbis Travel, czyli marka na sprzedaż

Biuro podróży Orbis Travel
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Zadłużona spółka może być sprzedana za symboliczną złotówkę
Negocjacje dotyczące sprzedaży turystycznej spółki z grupy kapitałowej Orbisu toczą się intensywnie od kilkunastu dni. Potencjalni nabywcy to notowany na warszawskiej giełdzie Rainbow Tours oraz należące do zarządzającej funduszami firmy Enterprise Investors biuro podróży Novaturas, największe w krajach bałtyckich. Rainbow nie ukrywa, że chciałby dopiąć transakcję jeszcze w tym roku. – Jeśli miałaby się przeciągnąć, ten interes przestanie być dla nas interesujący – zaznacza osoba z kierownictwa Rainbow.
Po co ten pośpiech? Otóż Orbis Travel działa na pół gwizdka. Choć sprzedaje wycieczki, nie wydrukował jeszcze letniego katalogu ani nie prowadzi akcji reklamowej. – To opóźnienie oznacza dodatkowe straty – ostrzegają w Rainbow. Orbis też przyznaje, że zależy mu na czasie. – Zmierzamy do tego, by do końca roku podjąć decyzję dotyczącą przyszłości spółki – powiedział „Rz” wiceprezes Orbisu Ireneusz Węgłowski.
Jeśli jednak nie dojdzie do porozumienia z inwestorami, to – jak zaznacza – „są jeszcze inne opcje”. Nie zdradził jakie, ale w branży mówi się o wyłączeniu dochodowej działalności i likwidacji spółki. [wyimek][srodtytul]3,5 mln zł[/srodtytul] straty miała cała grupa Orbis po trzech kwartałach 2009 r.[/wyimek] Apetyty inwestorów hamuje bowiem sytuacja finansowa Orbis Travel. W tym roku przychody spółki spadły o blisko 20 proc. Na koniec roku może ona odnotować stratę przekraczającą 20 mln zł. A blisko połowę tej straty przyniosła najważniejsza część działalności – turystyka wyjazdowa. – To dlatego, że koszty imprez w wielu przypadkach przekraczały ceny sprzedaży – tłumaczy dyrektor Centrum Turystyki Wyjazdowej Orbis Travel Jarosław Mojzych. W tym roku podobnie było także w innych biurach podróży. Ale na pozostałej działalności, czyli turystyce przyjazdowej oraz sprzedaży biletów lotniczych, Orbis Travel również stracił. W tej sytuacji wartością spółki pozostaje jedynie doskonale rozpoznawalna marka, do tego może biura. To oznacza, że przy tak wysokiej stracie Orbis Travel może być sprzedany tylko za symboliczna złotówkę. A niewykluczone, że grupa Orbis musiałaby jeszcze wziąć na siebie spłatę części zobowiązań. Sama spółka Orbis Travel nie ukrywa, że w roli przyszłego właściciela najchętniej widziałaby Novaturas. Bałtycka spółka w ubiegłym roku rozpoczęła ekspansję na rynki środkowej i wschodniej Europy, zwiększając przychody do 124 mln euro, a liczbę klientów do ponad 214 tys. – Taki inwestor zapewniłby kontynuację naszych działań. A Rainbow wykorzystałby jedynie markę – usłyszeliśmy w Orbis Travel. Właściciel Novaturas Enterprise Investors na temat przyszłości ewentualnego nabytku nie chce się jednak wypowiadać. [ramka][b]Maciej Grelowski[/b] | [i]były prezes Orbisu[/i] To, co się dzieje z Orbis Travel, jest klęską strategicznej koncepcji zarządzania marką Orbis. Ponieważ hotele przeszły już pod brand francuski, biuro podróży miało pozostać bastionem tradycji sięgającej lat 20. Niestety, okazało się, że inwestor nie zdołał udźwignąć tej odpowiedzialności. Tworzyłem Orbis Travel, więc muszę teraz wyrazić swoje głębokie rozczarowanie niekompetencją w zarządzaniu biurem. Przecież w czasie, gdy Francuzi doprowadzili tę firmę do upadku, na polskim rynku wykreowały się znakomite biura podróży, wpisując się w rozpoznawalne znaki handlowe i udowadniając, że nie była to jedynie zasługa rynku, lecz właściwych decyzji biznesowych. Oczywiście życzyłbym, aby marka Orbis przetrwała pod nowym kierownictwem. Choć w ocenie jej przyszłych możliwości byłbym bardzo ostrożny. [i]—adw[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL